ŁKS-Polonia. Oby pogoda pozwoliła dziś powalczyć ełkaesiakom
Dzisiaj w samo południe piłkarze wicelidera drugiej ligi, ŁKS, powinni rozpocząć na sztucznym boisku przy ul. Minerskiej spotkanie z Polonią Środa Wielkopolska.

fot. krzysztof szymczak
Bynajmniej nieprzypadkowo używamy sformułowania „powinni”. I nie chodzi nam o to, że łodzianom nie chce się grać, ale, rzecz jasna, o warunki atmosferyczne. Mamy nadzieję, że dziś nie będzie od rana intensywnie sypał śnieg, bo to może naprawdę mocno utrudnić sportową rywalizację obydwu zespołom.
W zespole prowadzonym przez trenerski duet Jacek Janowski i Wojciech Robaszek nie ma mowy o desperackich ruchach kadrowych. Trudno zresztą, żeby było inaczej, skoro obecna pozycja drużyny z al. Unii jest tak stabilna i unormowana. Choćby pod tym względem, iż nie zanosi się na to, aby którykolwiek z kluczowych dla ŁKS zawodników miał w tym okienku transferowym zmienić pracodawcę. Przynajmniej na razie. Sztab szkoleniowy skupia się więc na spokojnej pracy.
W polskich realiach niczego nie można wykluczyć, zawsze może się trafić jakaś okazja. Jednak wszystko wskazuje na to, że dziś w szeregach gospodarzy nie zobaczymy żadnych nowych piłkarzy. Do zdrowia wraca napastnik Łukasz Zagdański, pytanie tylko, czy warto ryzykować i dawać mu szansę już teraz, na sześć tygodni przed wznowieniem ligi.
Ponownie jak w niedawnym starciu z Elaną Toruń (przegranym 0:1), powinniśmy obejrzeć dwie różne jedenastki.
Polonia to solidny trzecioligowiec, który wiosną powinien grać bez większej presji. W końcu z jednej strony nie grozi mu spadek do czwartej ligi, z drugiej zaś, musiałby się wydarzyć cud, aby włączył się do walki o awans.








