TOP 10 najciekawszych zimowych transferów w Ekstraklasie [GALERIA]
1 marca 2016, 11:41 | Konrad Kryczka
Wczoraj zamknęło się zimowe okienko transferowe w Polsce. Z tej okazji przygotowaliśmy zestawienie TOP 10 najciekawszych ruchów, jakich dokonano tej zimy w Ekstraklasie.

Artur Jędrzejczyk (FK Krasnodar –> Legia Warszawa) – z jednej strony transferowy hit, który kiedyś był nieosiągalny, z drugiej jednak logiczne posunięcie obu stron. Legia potrzebowała klasowego defensora – i to najlepiej takiego, który zagra na kilku pozycjach – a Jędza chciał grać jak najwięcej przed Euro 2016. „Wojskowi” zyskali nie tylko sportowo, ale również pod względem atmosfery. Jędrzejczyk nie wrzucił jeszcze wprawdzie niczyjej szafki do windy, ale na wszystko przyjdzie czas…
fot. Bartek Syta/Polskapresse
fot. Bartek Syta/Polskapresse

Adam Gyurcso (Videoton –> Pogoń Szczecin) – po pierwszych meczach Węgra w Ekstraklasie można mieć wątpliwości, czy jego transfer będzie można uznać za udany. Skrzydłowy zdobył już wprawdzie bramkę, ale jak do tej pory na tle drużyny wypada naprawdę słabo. Analizując przebieg jego kariery, wydaje się jednak, że Gyurcso nie może być przypadkowym gościem. W ojczyźnie miał świetne statystyki, był chwalony, a w sukcesy Videotonu miał podobny wkład co Nemanja Nikolić. To nie może być przypadek i Węgier powinien wkrótce odpalić.
fot. Sebastian Wołosz/Polska Press
fot. Sebastian Wołosz/Polska Press

Marco Paixao (Sparta Praga –> Lechia Gdańsk) – gdyby wyjechał np. do Niemiec czy Francji i nie zdołał się tam przebić, to nie bylibyśmy zdziwieni. Nie od dziś wiadomo, że różnica między Ekstraklasą a poważniejszymi ligami jest ogromna. Ale to, że Paixao nie poradził sobie w Czechach, już nas zaskoczyło. Wydawało nam się bowiem, że nie ma wielkich różnić między futbolem u nas, a u naszych południowych sąsiadów. Najwidoczniej byliśmy w błędzie, a Paixao będzie miał teraz okazję udowodnić na polskich boiskach, że nadal jest panem piłkarzem.
fot. Przemysław Świderski/Polska Press
fot. Przemysław Świderski/Polska Press

Nicki Bille Nielsen (Esbjerg –> Lech Poznań) – nie wiemy co prawda, czy będzie strzelcem wyborowym (ale też na pewno nie będzie gorszy od Thomalli), ale byliśmy pewni, że wniesie sporo kolorytu do naszej – momentami bardzo szarej – Ekstraklasy. Duńczyk nie ukrywa, że jest wariatem – w pozytywnym tego słowa znaczeniu – więc zapewne jeszcze nie raz nas zaskoczy. Już w debiucie w Lechu zdobył bramkę, ale w następnym meczu doznał kontuzji i na kolejne bramki będzie musiał trochę poczekać.
fot. Waldemar Wylegalski
fot. Waldemar Wylegalski

Kasper Hamalainen (Lech Poznań –> Legia Warszawa) – bez wątpienia największy hit zimowego okienka transferowego. Jeden z najlepszych piłkarzy Ekstraklasy zdecydował się bowiem na przenosiny na linii Poznań – Warszawa (już po wygaśnięciu kontraktu z Lechem). Nikt nie był więc zaskoczony, że Fin stał się w Wielkopolsce wrogiem publicznym numer jeden. Kibice byli wzburzeni nie tylko jego wyborem (przejściem do znienawidzonego rywala), ale też sposobem, w jaki odszedł (Hamalainen zapowiadał, że chce wyjechać z Polski).
fot. SZYMON STARNAWSKI / POLSKA PRESS
fot. SZYMON STARNAWSKI / POLSKA PRESS

Adam Hlousek (VfB Stuttgart –> Legia Warszawa) – można wyciągnąć zawodnika z Bundesligi i to na dodatek takiego, który coś w niej pograł? Można. Hlousek ostatnimi czasy nie grał może w Niemczech za wiele, ale w dotychczasowej karierze rozegrał w Bundeslidze ponad 80 meczów. A to robi wrażenie. Czech nie ukrywa zresztą, że przyjechał do Polski, bo chciał grać regularnie i zdobywać trofea. Z systematyczną grą nie ma na razie problemów, ale na tytuły musi jeszcze poczekać.
fot. Szymon Starnawski / Polska Press
fot. Szymon Starnawski / Polska Press

Rafał Wolski (KV Mechelen –> Wisła Kraków) – gdyby w połowie 2012 roku ktoś zapytał nas, gdzie za kilka lat będzie grał Wolski, odpowiedzielibyśmy, że w jakiejś mocnej, zachodniej lidze, gdzie będzie zarabiał konkretne pieniądze. W końcu wszystko wskazywało na taki rozwój jego kariery. Tymczasem życie napisało dla pomocnika zupełnie inny scenariusz. Nietrafione wybory i odbijanie się od kolejnych zagranicznych klubów spowodowało, że Wolski postanowił odbudować się w Polsce. Na razie ma za sobą debiut w barwach Wisły, w którym udowodnił, że nie zapomniał, jak się gra w piłkę.
fot. Wojciech Matusik / Polska Press
fot. Wojciech Matusik / Polska Press

Petar Brlek (Slaven Belupo –> Wisła Kraków) – transfer ciekawy z kilku względów. Po pierwsze dlatego, że Wisła musiała coś zapłacić za chorwackiego pomocnika. Według Transfermarkt było to 400 tysięcy euro. A jeżeli krakowianie mogliby pozwolić sobie na taki wydatek, to wydaje się, że z finansami jest u nich coraz lepiej. Po drugie transfer ten jest ciekawy, ponieważ Chorwat to naprawdę dobry zawodnik, który powalczy o piłkę, ale co ważniejsze jeszcze lepiej zagra ją do przodu. Nie bez kozery zaliczył ponad 110 spotkań w chorwackiej ekstraklasie i grywał w reprezentacjach młodzieżowych.
fot. MICHAŁ GACIARZ/POLSKA PRESS
fot. MICHAŁ GACIARZ/POLSKA PRESS

Filip Starzyński (KSC Lokeren –> Zagłębie Lubin) – jak się okazało Starzyński był „Figo” jedynie w Polsce. W Belgii natomiast nie poznano się na jego talencie i bez żalu oddano na wypożyczenie do ojczyzny. Nie oznacza to jednak, że Starzyński nie potrafi grać w piłkę. Wręcz przeciwnie. W Ekstraklasie nowy pomocnik Zagłębia może być wielką gwiazdą. W końcu bardzo dobra technika i świetnie ułożona stopa przy stałych fragmentach powinny mu zagwarantować kilka bramek i asyst (na razie w trzech wiosennych spotkaniach gol i dwa ostatnie podania).
fot. Wojciech Matusik/Polska Press
fot. Wojciech Matusik/Polska Press

Ryota Morioka (Vissel Kobe –> Śląsk Wrocław) – kolejny zawodnik z papierami na gwiazdę Ekstraklasy. Śląsk postanowił otworzyć się na rynek azjatycki (a może wyjdzie mu to dodatkowo dobrze pod względem marketingowym?) i ściągnął japońskiego rozgrywającego, który w swojej ojczyźnie był poważanym zawodnikiem (w ubiegłym roku zadebiutował w reprezentacji). Morioka – który może mieć problemu z komunikacją – szybko wkomponował się w zespół i pokazuje się z dobrej strony. Widać, że ma klej w butach, lubi dryblować i potrafi świetnie podać. Gdyby jeszcze koledzy z zespołu byli w stanie dostosować się do jego poziomu i wykorzystać jego zagrania…
fot. Paweł Relikowski/Polska Press
fot. Paweł Relikowski/Polska Press
1 / 10
Komentarze (0)
>










