Nie tylko Żyro. Oni mogą wkrótce zmienić barwy klubowe [GALERIA]
29 listopada 2015, 11:17 | Konrad Kryczka
Wiele klubów prowadzi obecnie wyścig z czasem, próbując nakłonić kluczowych zawodników do przedłużenia umowy. Kilku piłkarzy może bowiem związać się z nowym pracodawcą już w styczniu. Pod uwagę braliśmy tych, którzy nie mają w swoich kontraktach opcji przedłużenia umowy i byli definitywnie związani z danym klubem.

Vlastimir Jovanović (Korona Kielce) – według niektórych zasiedział się w Kielcach. On sam jednak przyznaje, że bardzo dobrze czuje się w tym mieście. Całkiem możliwe, że gdyby było inaczej, Bośniak zdecydowałby się na wcześniejszą przeprowadzkę. Chętni na podpisanie z nim kontraktu na pewno by się znaleźli. Jovanović to bowiem podpora Korona i jeden z czołowych defensywnych pomocników ligi. Zawodnik grający na tyle dojrzale, że spokojnie poradziłby sobie w mocniejszej drużynie.
fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news
fot. T-Mobile Ekstraklasa/x-news

Łukasz Burliga (Wisła Kraków) – jeszcze parę lat temu nikt z nas nie powiedziałby, że będziemy go traktować jako jednego z najlepszych bocznych obrońców Ekstraklasy. Ale teraz musimy. „Bury” pozostawił poza sobą wszelki problemy natury pozasportowej (w tym hazard), ustabilizował życie prywatne, a na boisku – mimo ograniczeń technicznych – daje swojej drużynie naprawdę dużo. Może czasami niepotrzebnie chce kogoś „utemperować”, ale to też w jakiś sposób pokazuje, że gość zawsze gra na 100%. Główne atuty? Umiejętność odnalezienia się pod bramką rywala (gole oraz asysty), a także uniwersalność.
fot. Wojciech Matusik / Gazeta Krakowska
fot. Wojciech Matusik / Gazeta Krakowska

Flavio Paixao (Śląsk Wrocław) – jeżeli ktoś lubi popisy techniczne, zabawę z piłką i nieszablonowe zagrania, to z pewnością wie, że opuszczenie przez Paixao Ekstraklasy spowodowałoby zubożenie ligi pod tym względem. Co prawda można powiedzieć, że Flavio zbyt mocno wierzy we własne umiejętności i przecenia swoją wartość (co momentami jest nawet zabawne), ale to jednak piłkarz, który potrafi zrobić różnicę. Do tego jest w stanie zagrać na kilku pozycjach w ofensywie, co do tej pory było bardzo na rękę Tadeuszowi Pawłowskiemu.
fot. Przemysław Świderski / Polska Press
fot. Przemysław Świderski / Polska Press

Michał Żyro (Legia Warszawa) – ostatnie plotki dotyczące skrzydłowego „Wojskowych” skłoniły nas do sklejenia tego zestawienia. Żyro może być najlepszym przykładem na to, że jeżeli nie sprzeda się zawodnika w odpowiednim momencie (np. żądając zbyt wygórowanych kwot), to po jakimś czasie można go stracić, nie zarabiając nic. Skrzydłowemu zostało nieco ponad pół roku kontraktu i dość prawdopodobne, że zdecyduje się on na zmianę otoczenia na takie, gdzie płacą w funtach lub euro. A Legia nie zarobi praktycznie ani grosza, choć ponad rok temu pisała listy, w których wychwalała zawodnika, licząc na sprzedanie go za jakieś pięć milionów euro.
fot. Arkadiusz Ławrywianiec / Polska Press
fot. Arkadiusz Ławrywianiec / Polska Press

Kasper Hamalainen (Lech Poznań) – jego sytuacja jest o tyle specyficzna, że jest związany umową tylko do końca tego roku. Inaczej mówiąc, już od jakiegoś czasu może podpisać kontrakt z nowym pracodawcą. Na razie jednak Fin tego nie zrobił, aczkolwiek to raczej nieuniknione. Hamalainen, który może zagrać i w drugiej linii i na szpicy, zwleka bowiem z przedłużeniem umowy z Lechem. Co złośliwsi wspominają nawet, że jego słabsza postawa w kilku meczach wiązała się z tym, że myślami jest już poza Poznaniem.
fot. Szymon Starnawski
fot. Szymon Starnawski

Kamil Sylwestrzak (Korona Kielce) – w Kielcach przeżył już sporo. Ciągłe problemy związane z szukaniem inwestora, zastanawianie się, czy klub dostanie dotację z miasta i będzie miał z czego zapłacić zawodnikom. Nie będziemy więc zaskoczeni, gdyby latem przyszłego roku zdecydował się na zmianę pracodawcy. A chętnych nie powinno brakować. „Małpa” nie jest może orłem, jeżeli chodzi o grę defensywną, ale sporo nadrabia postawą w ataku.
fot. WOJCIECH WOJTKIELEWICZ / POLSKAPRESSE
fot. WOJCIECH WOJTKIELEWICZ / POLSKAPRESSE

Marcin Kamiński (Lech Poznań) – parę lat temu mówiono o nim, że jest wielkim talentem, który wkrótce wyjedzie za granicę i będzie podporą reprezentacji. Tak się jednak nie stało. Kamiński ciągle siedzi w Lechu i na razie nie słyszymy, żeby ktoś się go chciał na siłę stamtąd pozbywać. Wiadomo, „Kamyk” to obrońca, który lepiej wyprowadza piłkę, niż broni dostępu do własnej bramki, ale „Kolejorzowi” nie byłoby łatwo znaleźć następcy na podobnym poziomie. Być może w Poznaniu będą musieli jednak szukać nowego stopera, bo kontrakt Kamińskiego wygasa latem, a co jakiś czas nazwisko zawodnika przewija się w kontekście transferu do zagranicznego klubu.
fot. Maciej Urbanowski
fot. Maciej Urbanowski

Barry Douglas (Lech Poznań) – dla wielu najlepsza lewa noga w Ekstraklasie. Świetne centry z gry lub stałych fragmentów to już znak rozpoznawczy Szkota. Nie zapominamy, że Douglas potrafi również świetnie przymierzyć z rzutu wolnego. Pod tym względem perełka. Wiadomo jednak, że skoro gra tylko w Ekstraklasie, to musi mieć jakiś „feler”. W przypadku Szkota sprawa jest prosta do wyjaśnienia: bardzo przeciętnie radzi sobie w defensywie (jak większość ofensywnie usposobionych obrońców), a także miewa problemy z kontuzjami. Mimo tego nikogo nie zdziwi, jeżeli Douglas dostanie ofertę z nieco silniejszej ligi niż nasza Ekstraklasa.
fot. Maciej Urbanowski
fot. Maciej Urbanowski

Szymon Pawłowski (Lech Poznań) – niegdyś wróżono mu wielką karierę, a skończyło się na tym, że cały czas kopie w polskiej Ekstraklasie. Wielkiego skoku jakościowego pewnie już nie zrobi, bo od nie tak dawna ma na karku 29 wiosen. Na naszą ligę jednak wystarcza. Co prawda zdarza mu się zagrać tak, że zastanawiamy się, czy w ogóle jest na boisku, ale wiele razy nieszablonowością w grze potrafi przesądzić o wyniku meczu. W tym sezonie wychodzi mu to co prawda średnio, ale jeżeli nie dogada się z Lechem, to nowy klub powinien znaleźć bez problemu.
fot. Michał Gąciarz / Polska Press
fot. Michał Gąciarz / Polska Press

Dusan Kuciak (Legia Warszawa) – kiedy jeszcze rozmawiał z dziennikarzami, twierdził, że negocjacje kontraktowe z Legią zaczną się pewnie zimą. Niby jest więc jeszcze czas, ale tak do końca nie wiadomo, czy Słowak nie będzie chciał zmienić otoczenia. Dla Kuciaka jest to bowiem już piąty sezon w Ekstraklasie – a co za dużo, to niezdrowo. Słowackim bramkarzem już wcześniej interesowały się zagraniczne kluby (np. Hull), a jako że ostatnio (do momentu kontuzji) był w dobrej formie, nie zdziwimy się, jeżeli otrzyma przyzwoitą ofertę z Zachodu.
fot. Tomasz Bołt/Polska Press
fot. Tomasz Bołt/Polska Press

Radosław Cierzniak (Wisła Kraków) – jedna z większych niespodzianek obecnego sezonu. Do Krakowa został sprowadzony awaryjnie – ze względu na kontuzje Michałów Buchalika oraz Miśkiewicza był potrzebny doświadczony bramkarz. Cierzniak był więc kandydatem idealnym, ale jak się okazało, wrzucenie go między słupki nie było tymczasowym rozwiązaniem. Doświadczony golkiper wprowadził sporo spokoju, którego brakowało za poprzedników, i parokrotnie ratował krakowianom punkty. Nie zaskakuje więc, że Wisła chce przedłużyć z nim kontrakt, ale na horyzoncie pojawili się również inni chętni na jego usługi. Wśród nich jest ponoć Lech.
fot. Andrzej Banaś / Polska Press
fot. Andrzej Banaś / Polska Press

Bartosz Bereszyński (Legia Warszawa) – do Legii przychodził jako napastnik, ewentualnie skrzydłowy, a stał się w niej czołowym prawym obrońcą ligi. Z „Wojskowymi” wygrał mistrzostwo, a dzięki dobrej grze wzbudził zainteresowaniu zagranicznych klubów. Do transferu jednak nie doszło i wydaje się, że to był moment kluczowy. „Bereś” przestał bowiem robić postępy w takim tempie jak wcześniej, a do tego męczyły go kłopoty zdrowotne. Ostatnio spisuje się jednak bez zarzutu, więc zaczęto spekulować, że może spróbować sił za granicą. Jak na razie zainteresowanie jego osobą przejawił grecki Olympiakos.
fot. Szymon Starnawski / Polska Press
fot. Szymon Starnawski / Polska Press

Hebert (Piast Gliwice) – Piast jest rewelacją obecnego sezonu, ale uwagę na tego zawodnika można było zwrócić już wcześniej. Silny, dobrze grający w powietrzu, pewny w odbiorze i potrafiący odnaleźć się pod bramką rywali – idealny jak na realia Ekstraklasy. A i nie można zapominać, że wcześniej spędził trochę czasu w Portugalii – do Bragi nie trafia się raczej za ładne oczy. W kolejnych meczach obecnego sezonu Hebert potwierdza, że jest czołowym obrońcą ligi, więc możliwe, że Piastowi nie uda się go zatrzymać dłużej niż do końca czerwca.
fot. Szymon Starnawski / Polska Press
fot. Szymon Starnawski / Polska Press
1 / 13
Komentarze (0)
>










