Jedenastka najgorszych transferów ostatniego sezonu Ekstraklasy [GALERIA]
22 maja 2016, 13:25 | Konrad Kryczka
W przeciągu ostatniego roku kluby Ekstraklasy dokonały mnóstwa transferów - jedne były udane, drugie można było natomiast podpiąć pod kategorię "działanie na szkodę drużyny". I właśnie dzisiaj zajmiemy się tą drugą grupą - wyselekcjonowaliśmy grupę 11 zawodników i - uwierzcie - to nie było łatwe zadanie.

Denis Thomalla (RB Leipzig –> Lech Poznań) – w Poznaniu liczyli najprawdopodobniej, że znaleźli nowego Lewandowskiego lub Rundevsa. No, albo przynajmniej kogoś, kto jednak zapewni stabilność w ataku. Thomalli na pewno nie odmówimy regularności, bo systematycznie nie trafiał do siatki, stając się bohaterem szyderczych komentarzy. Ostatecznie opuścił Poznań po pół roku z łatką jednego z najgorszych napastników, jacy kiedykolwiek trafili do Ekstraklasy.
fot. Waldemar Wylegalski
fot. Waldemar Wylegalski

Rafael Crivellaro (Ajman Club –> Wisła Kraków) – „Biała Gwiazda”, wiążąc się z nim na aż trzy lata, wysłała czytelny sygnał, że jest to zawodnik, który może być dla krakowskiej drużyny kluczowy. I rzeczywiście zdarzały się momenty (bardzo rzadkie), kiedy Brazylijczyk miewał przebłyski. Przez resztę pobytu pod Wawelem Crivellaro był natomiast bezproduktywny. Nie grał zbyt wiele (ostatni raz w 30. kolejce), a jak już grał, to kojarzył się przede wszystkim z nieodpowiedzialnymi stratami.
fot. Andrzej Banaś/Polska Press
fot. Andrzej Banaś/Polska Press

Maciej Korzym (Podbeskidzie Bielsko-Biała –> Górnik Zabrze) – naprawdę zaczynamy wierzyć, że Leszek Ojrzyński może być jego ojcem chrzestnym, czy innym wujkiem. Inaczej nie da się bowiem wyjaśnić sytuacji, w której szkoleniowiec zabiera go ze sobą z klubu do klubu (pracowali razem w Koronie, Podbeskidziu i Górniku), choć ten zupełnie nie potrafi odwdzięczyć się za to zaufanie. A samemu Maćkowi chcieliśmy pogratulować – wszak spadek z dwoma klubami w jednym sezonie to nie lada sztuka.
fot. Arkadiusz Gola / Polska Press
fot. Arkadiusz Gola / Polska Press

Krystian Nowak (Widzew Łódź –> Podbeskidzie Bielsko-Biała) – ma chyba zamiar pobić jakiś rekord. Nowak ma bowiem 22 lata i zaliczył właśnie trzeci spadek z rzędu: najpierw zleciał z Ekstraklasy z Widzewem, później z łodzianami spadł z I ligi, a teraz jako zawodnik Podbeskidzia pożegnał się z najwyższą klasą rozgrywkową. Dołożył do tego zresztą sporo cegiełkę w postaci wielu błędów – popełnianych przede wszystkim jesienią, bo wiosną Nowak praktycznie nie grał.
fot. Wojciech Matusik / Polska Press
fot. Wojciech Matusik / Polska Press

Mario Licka (FC Istres –> Termalica Bruk-Bet Nieciecza) – jeżeli popatrzymy na jego transfer z perspektywy czasu, to trzeba powiedzieć, że ciekawe cv było jego jedynym atutem. Czech najlepsze lata miał bowiem za sobą i na polskich boiskach nie był już w stanie pokazać za wiele. Licka zagrał ostatecznie tylko 11 spotkań i zimą rozwiązał umowę z Termaliką.
fot. PIOTR KRZYZANOWSKI/POLSKA PRESS
fot. PIOTR KRZYZANOWSKI/POLSKA PRESS

Sebastian Przyrowski (GKS Tychy –> Górnik Zabrze) – od początku pomysł, na jaki wpadli w Zabrzu, wydawał się niedorzeczny. Przyrowski, który przed chwilą spadł z GKS-em Tychy do II ligi, miał od nowego sezonu pomóc Górnikowi w Ekstraklasie. Wiemy, że to gość, który coś tam kiedyś pograł na w miarę poważnym poziomie (choć wydaje się, że i tak był trochę przeceniany), ale obecnie to na pewno nie był ten sam golkiper. Zresztą, „Przyrosia” najlepiej zweryfikowała Ekstraklasa – dla Górnika zagrał tylko kilka spotkań, po czym mu podziękowano.
fot. Tomasz Bołt/Polska Press
fot. Tomasz Bołt/Polska Press

Sisi (Suwon FC – Lech Poznań) –> chyba największa transferowa niewiadoma. Z jednej strony naprawdę Hiszpan miał naprawdę dobre cv, z drugiej było wiadomo, że ostatnio grał tylko w Korei Południowej, co nie wróżyło szczególnie dobrze. Zawsze istniała niby nadzieja, że w razie czego Jan Urban, z którym znał się wcześniej, postawi go na nogi, ale jak się okazało, szkoleniowiec Lecha nie był w stanie nic zrobić. Sisi zagrał w Ekstraklasie tylko cztery mecze i już musi się zawijać z Poznania.
fot. Waldemar Wylegalski
fot. Waldemar Wylegalski

Alvarinho (Zawisza Bydgoszcz –> Jagiellonia Białystok) – mamy z gościem ewidentny problem. Najpierw Portugalczyk stroił fochy w Bydgoszczy, żeby tylko zostać wytransferowanym do Ekstraklasy, a kiedy już to się stało, skrzydłowy nie pokazywał na boisku, że zasługuje na pozostanie na tym szczeblu rozgrywek. Rozczarowania transferem Alvarinho nie ukrywał zresztą Michał Probierz. „Wolę postawić na jakiegoś juniora niż na kogoś, kto robi łaskę, że gra” – te słowa szkoleniowca Jagi po ostatnim meczu mówią wszystko.
fot. Karolina Misztal / Polska Press
fot. Karolina Misztal / Polska Press

Paweł Golański (ASA Targu Mures –> Górnik Zabrze) – na papierze był to taki transfer, jakiego potrzebował Górnik. Doświadczony zawodnik, który powinien wprowadzić spokój w obronie, a do tego dodać coś od siebie w ataku. W końcu Golański miał za sobą przyzwoite pół roku w Rumunii, a wcześniej dawał radę na boiskach Ekstraklasy. To nie mogło się nie udać. Okazało się jednak, że „Golo” na boisku bardziej przeszkadzał, niż pomagał. W końcu został zesłany do rezerw Górnika i sami jesteśmy ciekawi, jak dalej potoczą się jego losy.
fot. Andrzej Banaś / Gazeta Krakowska
fot. Andrzej Banaś / Gazeta Krakowska

Luis Carlos (Moreirense FC –> Zagłębie Lubin) – miał być transferowy hit, a skończyło się wielkim kitem. Skrzydłowy, który w przeszłości pokazał się na polskich boiskach z przyzwoitej strony, teraz w pełni zawiódł. Wydawało się, że Carlos pomoże Zagłębiu wywalczyć jak najwyższe miejsce w lidze, tymczasem on więcej grał w rezerwach (zdobywał nawet bramki) i w ogólnym rozrachunku nie potrafił przekonać do siebie Piotra Stokowca.
fot. Paweł Skraba / Polska Press
fot. Paweł Skraba / Polska Press

Oleg Wierietiło (Dinamo Mińsk –> Podbeskidzie Bielsko-Biała) – w teorii ten transfer nie był taki głupi. Podbeskidzie potrzebowało w miarę solidnego obrońcy, a Wierietiło na takiego wyglądał – w końcu przez lata grał w miarę regularnie w ojczystej ekstraklasie. Okazało się jednak, że Białorusin nie jest w stanie odnaleźć się na boiskach naszej ligi. Obrońca popełnił sporo szkolnych błędów, a do tego aż dwa razy w jednej rundzie zachował się niezwykle nierozważnie, osłabiając drużynę.
fot. Podbeskidzie Bielsko-Biała
fot. Podbeskidzie Bielsko-Biała
1 / 12
Komentarze (0)
>











