Jedenastka najbardziej utytułowanych piłkarzy Ekstraklasy [GALERIA]
28 kwietnia 2016, 13:16 | Konrad Kryczka
Już wkrótce dowiemy się, kto zgarnie Puchar Polski. Niewiele później rozstrzygną się również losy mistrzostwa. Dla wielu zawodników mogą to być kolejne trofea w gablocie. Kolejne, ponieważ w Ekstraklasie spora grupa piłkarzy ma na swoim koncie liczne sukcesy drużynowe. Przedstawiamy jedenastkę tych, która wyróżnia się pod tym względem najbardziej.

Ivica Vrdoljak (Legia Warszawa) – kiedyś pytany o to, czy chciałby odejść z Legii do zachodniego klubu, mówił, że trudno byłoby mu przejść do drużyny, która nie liczy się w walce o tytuły. Chorwat jest bowiem przyzwyczajony do gry o wysokie cele. W dotychczasowej karierze Vrdoljak zdobył aż jedenaście różnych trofeów, ale nie wiadomo, czy będzie miał okazję, aby wygrać kolejne, ponieważ – z powodu problemów zdrowotnych – od blisko roku nie pojawił się na boisku.
fot. Polskapresse
fot. Polskapresse

Arkadiusz Głowacki (Wisła Kraków) – po prostu legenda „Białej Gwiazdy”. Wszyscy liczą zresztą, że po zakończeniu bieżącego sezonu „Głowa” nie zawiesi butów na kołku, tylko da radę jeszcze trochę pograć. A dzięki temu być może kapitanowi Wisły udałoby się jeszcze poszerzyć kolekcję piłkarskich trofeów. Co prawda w ostatnich latach Głowacki i jego zespół są raczej ligowym średniakiem, ale przecież wcześniej krakowianie potrafili zdominować Ekstraklasę. Sam „Głowa” zdobył z „Białą Gwiazdą” sześć mistrzostw, dwa puchary Polski i jeden puchar ligi. Do tego obrońca podczas dwuletniego pobytu w Trabzonsporze wywalczył Superpuchar Turcji i zagrał w Lidze Mistrzów.
fot. WOJCIECH MATUSIK / POLSKAPRESSE
fot. WOJCIECH MATUSIK / POLSKAPRESSE

Tomasz Jodłowiec (Legia Warszawa) – całą karierę spędził w Polsce (i wątpliwe, żeby miało się to zmienić), choć kilka lat temu sporo mówiono o jego ewentualnym transferze do Turcji i Włoch. Nie wiadomo jednak, czy gdyby „Jodła” wyjechał, to miałby okazję świętować tyle sukcesów, ilu doświadczył dzięki pozostaniu w kraju. Mistrzostwa, puchary ligi i kraju, Superpuchar Polski, występy w europejskich pucharach… I to wszystko w barwach trzech klubów Ekstraklasy.
fot. Andrzej Szkocki/Polska Press
fot. Andrzej Szkocki/Polska Press

Wladimer Dwaliszwili (Pogoń Szczecin) – prawdziwy obieżyświat. Gruziński napastnik grał już w ojczyźnie, na Łotwie, w Izraelu, w Polsce oraz w Danii. Przebywanie w różnych krajach było okazją do zdobycia rozmaitych trofeów. Dwaliszwili – który potrafi świetnie pracować dla drużyny, ale też zmarnować wyśmienitą okazję strzelecką – nie wygrał niczego w ligach łotewskiej oraz duńskiej. W pozostałych krajach miał okazję świętować siedem triumfów, wśród których znalazły się choćby dwa mistrzostwa Polski.
fot. Radosław Piasecki
fot. Radosław Piasecki

Paweł Brożek (Wisła Kraków) – mówisz „Brożek”, myślisz „niewykorzystany potencjał”. Zawsze wydawało się bowiem, że „Brozio” zrobi o wiele większą karierę, zaliczając udany pobyt za granicą. W przypadku snajpera Wisły zagraniczne wojaże okazały się jednak całkowitą pomyłką. Z lepszych wspomnień spoza Polski Brożkowi pozostanie pewnie mistrzostwo Szkocji, które zdobył z Celtikiem, choć jako piłkarz tego klubu raczej zwiedzał Glasgow, aniżeli grał w piłkę. O wiele lepiej Polak radził sobie na krajowym podwórku. Tu zdobył masę trofeów z Wisłą (m.in. siedem mistrzostw Polski), a do tego zgarnął wyróżnienia indywidualnie – dwukrotnie był królem strzelców Ekstraklasy.
fot. Wojciech Matusik / Polska Press
fot. Wojciech Matusik / Polska Press

Matus Putnocky (Ruch Chorzów) – Słowak potrafi wyczyniać cuda w bramce i spokojnie można go uznać za mocny punkt zespołu Waldemara Fornalika. Zespołu, z którym trudno mu jednak będzie o wygrywanie kolejnych trofeów w karierze. Kolejnych, ponieważ Putnocky ma na swoim koncie trzy tytuły mistrzowskie i trzy krajowe puchary zdobyte podczas gry w ojczyźnie.
fot. Grzegorz Dembiński / Polska Press
fot. Grzegorz Dembiński / Polska Press

Sebastian Mila (Lechia Gdańsk) – można byłoby się zastanawiać, czy trafienie w meczu z Niemcami należałoby wciągnąć na listę największych osiągnięć „Rogera”, ale wydaje nam się, że tę bramkę należy traktować raczej jako przyjemne wspomnienie. Mila ma bowiem kilka innych triumfów, który może się chwalić jeszcze głośniej. W Polsce zdobył wszystkie możliwe trofea, natomiast w Austrii sięgnął jeszcze po mistrzostwo i krajowy puchar.
fot. Karolina Misztal/Polska Press
fot. Karolina Misztal/Polska Press

Vladimir Volkov (Lech Poznań) – tak naprawdę trudno nam na razie ocenić ten transfer. W Lechu Volkov gra bowiem mało (6 spotkań we wszystkich rozgrywkach). Kiedy Czarnogórzec trafił do Poznania wiązano z nim jednak spore nadzieje. Jego cv wyglądało zresztą całkiem przyzwoicie. Wprawdzie Volkov nie został gwiazdą w Belgii, ale na boiskach lig serbskiej oraz mołdawskiej radził sobie naprawdę dobrze. Z Sheriffem Tiraspol oraz Partizanem Belgrad zdobył siedem trofeów (w tym dwa mistrzostwa Mołdawii i trzy Serbii).
fot. Waldemar Wylegalski
fot. Waldemar Wylegalski

Milos Krasić (Lechia Gdańsk) – różnych mieliśmy już piłkarzy w Ekstraklasie, ale aż tak utytułowanego zawodnika zza granicy chyba jeszcze u nas nie było. To powodowało, że oczekiwania wobec Serba były ogromne – jesienią pomocnik im nie sprostał, ale wiosną prezentuje się już całkiem przyzwoicie, pokazując przebłyski swojego geniuszu. Geniuszu, który w przeszłości pozwolił mu sięgnąć m.in. po Puchar UEFA, Scudetto, czy liczne trofea w Rosji.
fot. Aleksandra Sieczka
fot. Aleksandra Sieczka

Jakub Rzeźniczak (Legia Warszawa) – w barwach „Wojskowych” gra od ponad dziesięciu lat, więc masa klubowych sukcesów na jego koncie nie może dziwić. „Rzeźnik”, który pod nieobecność Vrdoljaka jest kapitanem Legii, przeżył w stolicy Polski naprawdę wiele. Miewał momenty słabsze, ale tych lepszych doznał zdecydowanie więcej. Dziewięć trofeów robi wrażenie, a do tego nie można zapominać, że obrońca pograł również trochę w europejskich pucharach.
fot. Szymon Starnawski/Polska Press
fot. Szymon Starnawski/Polska Press

Michaił Aleksandrow (Legia Warszawa) – na razie nie pokazał w Polsce niczego ciekawego. Skrzydłowy dostał już trochę szans, ale na dobrą sprawę nie wykorzystał raczej żadnej z nich. Być może odpali za jakiś czas, bo gdyby spojrzeć na przebieg kariery, łatwo dojść do wniosku, że coś tam jednak potrafi. Bułgar większość życia spędził w ojczyźnie (przez trzy lata szkolił się natomiast w Borussii Dortmund), gdzie zdobył cztery mistrzostwa oraz po dwa puchary i Superpuchary kraju.
fot. Bartek Syta
fot. Bartek Syta
1 / 12
Komentarze (0)
>











