menu

Grzegorz Piechna: -Łezka się w oku zakręciła

17 kwietnia 2016, 00:57 | Dorota Kułaga

Ulubieniec kieleckich kibiców Grzegorz Piechna był na sobotnim meczu Korony ze Śląskiem Wrocław, który zakończył się wynikiem 1:1.

- Z synem Maksem z chęcią wybrałem się na Kolporter Arenę - mówił Grzegorz Piechna, były piłkarz Korony, w barwach której w 2006 roku został królem strzelców ekstraklasy.
- Z synem Maksem z chęcią wybrałem się na Kolporter Arenę - mówił Grzegorz Piechna, były piłkarz Korony, w barwach której w 2006 roku został królem strzelców ekstraklasy.
fot. Dorota Kułaga

Mecz ułożył się po myśli Korony, ale nie potrafiła tego wykorzystać...

Ja też myślałem, że będzie dobrze. Korona prowadziła po bramce Airama Cabrery, grała z przewagą jednego zawodnika, ale w pewnym momencie kieleckim piłkarzom „odcięło prąd”. Nie wiem, jaka była tego przyczyna. Trzeba jednak przyznać, że remis jest sprawiedliwy, bo Śląsk w ostatnich 20 minutach był groźniejszy od gospodarzy. Potrafił utrzymać się przy piłce, grał kombinacyjnie, a Korona prostymi środkami chciała zdobyć bramkę, ale się nie udało.

Czego zabrakło Koronie do odniesienia zwycięstwa?

Na pewno piłkarza, który byłby liderem zespołu z prawdziwego zdarzenia. Takim zawodnikiem w Śląsku był Piotrek Celeban, który dużo krzyczał, podpowiadał, mobilizował kolegów do walki. Taki piłkarz w każdej drużynie jest potrzebny. Szczególnie w trudnych momentach.
Twoja obecność na Kolporter Arenie nie jest przypadkowa. Akurat mija dziesięć lat od strzelenia gola Lechowi Poznań, ostatniego w ekstraklasie. Było to 18 kwietnia, mecz również zakończył się remisem 1:1. Pamiętasz to trafienie?

Bramkę zdobyłem prawą nogą, ale nie pamiętam, kto mi wtedy dogrywał.

Fajnie było wrócić na kielecki stadion?

Oczywiście. Kibice Korony bardzo miło mnie dziś powitali. Łezka zakręciła się w oku. Przypomniały się dawne czasy. Czas szybko mija, nic się na to nie poradzi.
Wspomniana bramka, którą zdobyłeś dziesięć lat temu przypieczętowała Twój tytuł króla strzelców ekstraklasy. W tym najlepszym sezonie w swojej karierze strzeliłeś 21 goli.

Tytuł króla strzelców ekstraklasy to mój największy sukces, obok występu i gola w reprezentacji Polski.

Wiem, że na bieżąco śledzisz wyniki Korony. Teraz czeka ją trudna walka o utrzymanie w ekstraklasie.

Już w środę czeka ją trudny mecz w Niecieczy. Liczę jednak na to, że zapunktuje. Nie trzeba się oglądać do tyłu, tylko walczyć o jakąś zdobycz punktową w każdym spotkaniu.
Na meczu ze Śląskiem byłeś z synem Maksem. Żona nie przyjechała do Kielc?

Żona z najmłodszą pociechą jest w galerii, właśnie po nią jedziemy. A córka została w domu, bo miała iść na urodziny. Ja z Maksem wybrałem się na Kolporter Arenę.