menu

Fińskie święta Paulusa Arajuuriego. "Zawsze pomagam mamie w kuchni"

24 grudnia 2015, 10:09 | Karol Maćkowiak/Głos Wielkopolski

- Na pewno będę miał śnieg na święta i prawdziwą choinkę – uśmiecha się fiński piłkarz Lecha Poznań Paulus Arajuuri, który święta spędzi w ojczyźnie.

Paulus Arajuuri
fot. Polska Press
Paulus Arajuuri
fot. Polska Press
Paulus Arajuuri
fot. Polska Press
Paulus Arajuuri
fot. Polska Press
Paulus Arajuuri
fot. Polska Press
Paulus Arajuuri
fot. Polska Press
Paulus Arajuuri
fot. Polska Press
1 / 7

W tym roku przerwa w treningach pierwszej drużyny jest najkrótsza w historii ligi. W niedzielę zespół zagrał w lidze po raz ostatni, a na pierwszych zajęciach w nowym roku piłkarze spotkają się 11 stycznia. Mają więc tylko trzy tygodnie na regenerację sił, a dla wielu zawodników przerwa świąteczna to jedyna możliwość, żeby spotkać się z bliskimi.

- Przez większość czasu świątecznego po prostu zostaję z rodziną, którą widzę bardzo rzadko, mam też okazję spotkać się ze znajomymi.
To dla mnie bardzo ważne – mówi Paulus Arajuuri, fiński obrońca Lecha Poznań. - Kiedy w sklepach czy radio zaczynają grać kolędy czy świąteczne piosenki, czuję, że niedługo wracam do domu i zobaczę się z najbliższymi – uśmiecha się Paulus Arajuuri, który zaraz po meczu z Piastem poleciał do ojczyzny, gdzie zwyczaje świąteczne są inne niż w Polsce. - Jasne, święta we wszystkich krajach mają pewne punkty wspólne – rodzina i przyjaciele wreszcie są razem, ale jednak różnic jest sporo – opowiada Arajuuri.

Jego rodzina świętowanie rozpocznie od kąpieli w saunie – wizyta w tym miejscu ma oczyścić dusze i ciała. O szóstej rano rozpoczyna się msza święta, celebrująca narodziny Chrystusa. Tuż po niej Finowie siadają do stołów.

- Częścią tradycji jest też rizpur – ryż zapiekany z cynamonem i jabłkami. Jemy go na śniadanie i w zasadzie wówczas zaczynają się święta – tłumaczy Paulus. W ryżu znajduje się jeden migdał – kto na niego trafi według tradycji ma mieć szczęście przez cały nadchodzący rok i w nagrodę… musi posprzątać po świątecznym śniadaniu. Jedną z tradycyjnych potraw jest pieczone prosię, które je się przez całe święta. Tradycyjnym napojem świątecznym jest zaś grog - napój z czerwonego wina z ziołami, rodzynkami i migdałami.

24 grudnia do dzieci przychodzi Święty Mikołaj, który spełnia wszystkie ich zachcianki, a ma wyjątkowo blisko. Według tradycji to właśnie w Laponii ma swoją siedzibę Mikołaj. Laponia to region w północnej Europie, obejmujący swoim zasięgiem Półwysep Kolski w Rosji oraz północne tereny trzech państw nordyckich: Finlandii, Szwecji i Norwegii. Zajmuje obszar ok. 380 000 km kw.

Na obrzeżach Rovaniemi, dokładnie na kole podbiegunowym znajduje się dom i biuro Świętego Mikołaja. W tej bajecznej wiosce Świętego Mikołaja można również spotkać elfy, które przez cały rok przygotowują prezenty dla dzieci oraz pogłaskać renifery ciągnące sanie Mikołaja, w tym słynnego Rudolfa Czerwononosego. W grudniu uruchamiany zostaje podgląd 24 h na to, co dzieje się wokół domu Mikołaja (www.santaclauslive.com).

- Byłem w Laponii – to niesamowite miejsce: dużo śniegu, duże przestrzenie, jest cicho, mało domów. To wielki bajkowy świat, a jeśli dodasz do tego fakt, że mieszka tam Święty Mikołaj, to masz wymarzony obraz z dzieciństwa. Widziałem kilku mikołajów, ale nie wiem, który był prawdziwy – śmieje się Arajuuri. Fin przed świętami zapuścił efektowną brodę i wśród najbliższych będzie pełnił rolę Mikołaja.

Rdzenną ludnością Laponii są Lapończycy, których populację szacuje się na około 60-90 tys. osób. Co ciekawe, obecnie stanowią oni mniejszość wśród mieszkańców Laponii.

Czytaj dalszy ciąg w Głosie Wielkopolskim >>

Głos Wielkopolski


Polecamy