Euro 2016. "TIKITALIA" pochowała resztki wielkiej Hiszpanii - media po porażce mistrzów Europy
W innych okolicznościach tematem numer jeden we francuskich mediach byłoby we wtorek zwycięstwo Włochów nad Hiszpanią. Ekipę Antonio Conte strąciła jednak z piedestału Islandia, poprawiając humory reszcie Europy.

fot. Martin Meissner
„Génial” – tytuł w największym francuskim dzienniku sportowym „L’Equipe” nie pozostawia co do tego wątpliwości. Na wielkim zdjęciu triumfujący Islandczycy, których zwycięstwo 2:1 nad Anglią wprawiło w szampański nastrój dosłownie wszystkich w stolicy Francji. No może poza garstką angielskich kibiców, którzy jednak szybko się ulotnili. Po angielsku – można by powiedzieć.
Reszta Europy świętowała – nie przesadzam, bo miałem okazję oglądać ten mecz (w 1/8 finału) w lokalu pod Stade de France o wdzięcznej nazwie „Cafe Balthazar”. Razem z Belgami (kibiców tej narodowości spotykam ostatnio niemal wszędzie, może dlatego, że mają blisko do Francji), szczęśliwymi Włochami i lekko przybitymi Hiszpanami.
Humory tych ostatnich szybko się jednak poprawiły po bramkach Ragnara Sigurdssona i Kolbeinna Sigthorssona. A po końcowym gwizdku niedawni rywale krzyknęli wspólnie z radości i wznieśli ręce w górę, zupełnie jakby to ich reprezentacja właśnie wygrała. Szczęśliwa była również francuska obsługa.
– Chcieli Brexit no to mają kompletny. Do domu – zagadnął mnie z szerokim uśmiechem kelner, zbierając ze stołu resztki kolacji. Dla miejscowych wynik meczu był tym bardziej istotny, że to z jego zwycięzcą zmierzą się w ćwierćfinale gospodarze Euro.
Zwycięstwo Włochów nad obrońcą tytułu zostało oczywiście odnotowane również nad Sekwaną. „Oszłołomiony mistrz” – taki tytuł ma komentarz w „L’Equipe”. „Włochy to już nie tylko catenaccio” – cytuje dziennik słowa włoskiego trenera Antonio Conte. Prawdziwe, bo słynący z żelaznej defensywy zawodnicy z Italii w meczu z Hiszpanią pokazali, że potrafią również atakować.
Podkreślają to tamtejsze media. „TIKITALIA” – tytuł w „Corriere dello Sport” to oczywiście nawiązanie do „Tikitaki”, czyli stylu gry stworzonego przez FC Barcelonę i zaadoptowanego z dobrym skutkiem przez reprezentację Hiszpanii. Dziennik wychwala taktyczny geniusz Contego, który z przeciętnych piłkarzy potrafił stworzyć zespół zdolny wygrać dosłownie z każdym.
„To są Włochy, przez które można oszaleć” – pisze „La Gazzetta dello Sport”. „Cudowna odważna drużyna sprawiła, że finał z Kijowa to już inna historia. Tamta porażka została pomszczona” – dodaje, nawiązując do przegranej Włochów z Hiszpanią (0:4) w finale Euro 2012. „W sobotę możemy stanąć naprzeciw Niemców bez strachu” – zapewnia „La Gazzetta”.
– Wiedziałem, że chłopcy pokażą coś nadzwyczajnego – podsumował występ Italii Conte.
W żałobny ton uderzają media na Półwyspie Iberyjskim. „Koniec cyklu, Hiszpanie nie są już mistrzami świata ani Europy” – zaczyna na pierwszej stronie „Marca”. „Włosi pochowali resztki wielkiej drużyny z ostatnich lat” – dodaje największy hiszpański dziennik sportowy.
„Nie jesteśmy już najlepsi” – w latach 2008-2016 było miło, ale się skończyło. Hiszpania odpada bez wymówek w meczu z wielkimi Włochami” – pisze „AS”.
„La Floja" (słaba) – to tytuł w „Mundo Deportivo”, którego zdaniem porażka z Italią to gwóźdź do trumny Vicente del Bosque. Na razie nie wiadomo jeszcze, jakie będą dalsze losy selekcjonera. Pytany po meczu wykręcił się od odpowiedzi mówiąc, że najpierw chce to omówić z prezesem hiszpańskiej federacji.








