Antyjedenastka 32. kolejki GOL24.pl
22 kwietnia 2016, 03:03 | Konrad Kryczka
Przedstawiamy naszą antyjedenastkę za poprzednią serię spotkań. Trzon drużyny stanowią piłkarze Górnika Łęczna, którzy grają tak, jakby jak najszybciej chcieli się znaleźć w I lidze.

Grzegorz Piesio (Górnik Łęczna) – wystawienie go w ataku było sporym błędem Jurija Szatałowa. Widać było, że Piesio nie potrafi się odnaleźć na tej pozycji, a najlepiej czuje się wtedy, kiedy szuka gry niżej lub na skrzydłach. Były piłkarz Dolcanu potrafił niby wywalczyć rzut wolny, czy ściągnąć na siebie uwagę rywali, ale to by było na tyle, jeżeli chodzi o jakieś pozytywy w jego grze.
fot. Bartek Syta / Polska Press
fot. Bartek Syta / Polska Press

Airam Cabrera (Korona Kielce) – niezawodny na ogół Cabrera tym razem zawiódł. W grze Hiszpana nie było widać takiej swobody, jaką można było zauważyć w kilku innych wiosennych meczach, co przełożyło się na brak większego zagrożenia z jego strony.
fot. Sławomir Stachura / Polska Press
fot. Sławomir Stachura / Polska Press

Jacek Góralski (Jagiellonia Białystok) – jesienią był bez wątpienia jednym z najlepszych zawodników na swojej pozycji. Wiosną „Góral” złapał jednak lekką zadyszkę. Widać to było w środę, kiedy zawiódł w meczu ze Śląskiem. Jego nierozważne zagranie skończyło się stratą na rzecz Picha, który po chwili zaliczył asystę. A Góralski na drugą połowę już nie wyszedł.
fot. Wojciech Wojtkielewicz / Polska Press
fot. Wojciech Wojtkielewicz / Polska Press

Adam Gyurcso (Pogoń Szczecin) – kiedy Pogoń wyłowiła go na rynku transferowym, wydawało się, że w Szczecinie zrobili świetny interes. W końcu „Portowcy” pozyskali czołową postać ligi węgierskiej, więc istniała szansa, że do Ekstraklasy trafił do drugi Nikolić, tylko że grający na skrzydle. Na razie jednak Węgier nie odpłaca się za zaufanie, jakim został obdarzony. Jeżeli już pokaże się do gry i spróbuje przeprowadzić akcję skrzydłem, to i tak zazwyczaj straci piłkę. Tak to wyglądało choćby w ostatniej kolejce.
fot. Andrzej Szkocki / Polska Press
fot. Andrzej Szkocki / Polska Press

Wojciech Kędziora (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) – jak on mógł skończyć meczu z Koroną bez bramki na koncie? Ok., w jednej sytuacji zabrakło mu niewiele, żeby dzióbnąć piłkę, więc za to można go jeszcze rozgrzeszyć. Ale jakim sposobem Kędziora przestrzelił po podaniu Foszmańczyka, to tego już nie potrafimy zrozumieć.
fot. Andrzej Banaś / Gazeta Krakowska
fot. Andrzej Banaś / Gazeta Krakowska

Mateusz Abramowicz (Śląsk Wrocław) – gdyby nie jedna sytuacja, to spokojnie mógłby powalczyć o miejsce w jedenastce najlepszych w minionej kolejce. Ale ta sytuacja… Abramowicz po prostu nie miał prawa wypuścić piłki z rąk, a jednak to zrobił, co rywal wykorzystał bez skrupułów.
fot. Paweł Relikowski
fot. Paweł Relikowski

Radosław Pruchnik (Górnik Łęczna) – zaliczył wprawdzie kilka niezłych interwencji, ale ogólnie trudno zaliczyć jego występ do udanych. Miewał problemy z odpowiednim ustawieniem w polu karnym, zdarzało mu się również przegrać walkę w powietrzu. Do tego sprokurował rzut karny, choć wiadomo, że nie każdy arbiter przyznałby w takiej sytuacji jedenastkę.
fot. Łukasz Kaczanowski
fot. Łukasz Kaczanowski

Dawid Szymonowicz (Jagiellonia Białystok) – po ostatnim meczu wydawało się, że może być pewnym punktem Jagi. Spotkanie ze Śląskiem udowodniło jednak, że przed Szymonowiczem jeszcze sporo pracy. Pozyskany ze Stomilu zawodnik miał ogromne problemy z Mervo, którego nie upilnował przy pierwszej bramce. A i przy drugim golu Szymonowicz mógł zrobić więcej.
fot. Anatol Chomicz
fot. Anatol Chomicz

Łukasz Bogusławski (Górnik Łęczna) – zdaje się, że bramka samobójcza była jego najmniejszym problemem. W meczu z Wisłą był po prostu niesamowicie niepewny. Miał spore problemy z rywalami, więc można było przypuszczać, że zakończy spotkanie z jakimś poważniejszym błędem.
fot. Wojciech Wojtkielelewicz
fot. Wojciech Wojtkielelewicz

Anton Sloboda (Podbeskidzie Bielsko-Biała) – od tak doświadczonego zawodnika należałoby oczekiwać uspokajania gry zespołu, a nie wprowadzania dodatkowej nerwówki. Ale właśnie z tego drugiego Słowak zasłynął w meczu z Górnikiem. Sloboda bardzo słabo radził sobie w odbiorze piłki, a jeszcze gorzej wyglądała u niego celność podań. Raz swoim niefrasobliwym zagraniem stworzył świetną sytuację Kante, ale Hiszpan nie skorzystał z prezentu.
fot. Wojciech Matusik
fot. Wojciech Matusik
1 / 11
Komentarze (0)
>











