Antyjedenastka 31. kolejki Ekstraklasy według GOL24!
19 kwietnia 2016, 09:30 | Konrad Kryczka
Już dziś startuje kolejna seria spotkań Ekstraklasy, więc musimy wam zaprezentować antyjedenastkę za poprzednią kolejkę.

Mateusz Abramowicz (Śląsk Wrocław) – rozumiemy, że Mariusz Pawełek jako kolega z zespołu może mu imponować, doceniamy, że chciał się od niego czegoś nauczyć, ale… czy to od razu musiało być popełnienie „babola”? Tak czy inaczej jedno jest pewne: Abramowicz ma jeszcze nad czym pracować.
fot. Pawel Relikowski / Polska Press
fot. Pawel Relikowski / Polska Press

Paweł Golański (Górnik Zabrze) – wydaje się, że podciągnął się pod względem fizycznym i… na tym koniec dobrych wiadomości, bo to jednak nadal nie jest ten Golański, który wyjeżdżał z Polski. Obrońca był niemiłosiernie ogrywany przez Patryka Małeckiego, co najlepiej odzwierciedla sytuacja przy pierwszym golu dla krakowian.
fot. Wojciech Matusik / Polska Press
fot. Wojciech Matusik / Polska Press

Lubomir Guldan (Zagłębie Lubin) – jego doświadczenie na nic się zdało wobec potrafiącej grać bardzo finezyjnie ofensywy Lechii. Najpierw obrońca „miedziowych” zachował się po juniorsku przy golu Kuświka, a później – co jeszcze śmieszniejsze – przegrał główkę z Peszką (a to skończyło się bramką Paixao).
fot. Fot. Piotr Krzyzanowski/Polskapresse
fot. Fot. Piotr Krzyzanowski/Polskapresse

Richard Guzmics (Wisła Kraków) – ostatnio sporo słyszymy o tym, że Węgier szykuje się już do gry na Mistrzostwach Europy we Francji, ale byłoby dobrze, gdyby obrońca skoncentrował się na razie na występach w Ekstraklasie. W meczu z Górnikiem zaliczył wprawdzie kilka niezłych interwencji, ale pamiętajmy, że zaliczył asystę przy trafieniu rywali i kiepsko wyprowadzał piłkę.
fot. Wojciech Matusik / Polska Press
fot. Wojciech Matusik / Polska Press

Paulus Arajuuri (Lech Poznań) – w piątek robił wszystko, żeby zaliczyć asystę przy golu rywali. Fin sprawiał wrażenie rozkojarzonego i każdy jego kontakt z piłką mógł powodować obawy u kibiców „kolejorza”. Legioniści wprawdzie nie potrafili wykorzystać słabszej dyspozycji Arajuuriego, ale nie zmienia to faktu, że lechita zasłużył na powołanie do naszej drużyny.
fot. Bartek Syta
fot. Bartek Syta

Damian Jakubik (Górnik Łęczna) – coś nam się wydaje, że Białystok będzie mu się śnił po nocach. Poprzedni występ w stolicy Podlasia zakończył z czerwoną kartką, a ten z zawalonym golem. Jakubik zupełnie niepotrzebnie faulował rywala we własnym polu karnym. Do tego – do momentu opuszczenia boiska – był strasznie niepewny.
fot. Anatol Chomicz
fot. Anatol Chomicz

Marcin Budziński (Cracovia) – wiemy, że to piłkarz chimeryczny, że to gość, który może przespać większość spotkania, żeby obudzić się w kluczowym momencie i dobrym zagraniem zapewnić drużynie bramkę. W meczu z Piastem tego zabrakło – ospały „Budzik” został zmieniony już w przerwie.
fot. Andrzej Banas / Polska Press
fot. Andrzej Banas / Polska Press

Rafał Kurzawa (Górnik Zabrze) – nie mamy pojęcia, co Jan Żurek chciał osiągnąć, wystawiając go przeciwko Wiśle, i pewnie już się nie dowiemy. Staramy się znaleźć jakieś pozytywy występu Kurzawy przeciw „Białej Gwieździe”, ale tak naprawdę nie ma ich zbyt wielu. Na dodatek pomocnik Górnika pod koniec pierwszej połowy pozwolił dośrodkować Małeckiemu, co skończyło się bramką Wolskiego.
fot. Fot Arkadiusz Gola / Polskapresse
fot. Fot Arkadiusz Gola / Polskapresse

Jacek Kiełb (Śląsk Wrocław) – kiełbie we łbie… Inaczej nie da się określić tego, co zawodnik Śląska zrobił w pojedynku ze swoją byłą drużyną. Zachowanie skrzydłowego było ze wszech miar kretyńskie: po co zagrał w ten sposób łokciem, wie tylko on sam. Najśmieszniejsze jest to, że grający w osłabieniu Śląsk prezentował się lepiej niż wtedy, kiedy na boisku był jeszcze Kiełb.
fot. Pawel Relikowski / Polska Press
fot. Pawel Relikowski / Polska Press
1 / 12
Komentarze (0)
>













