Antyjedenastka 24. kolejki Ekstraklasa.net!
29 lutego 2016, 22:31 | Konrad Kryczka
W najbliższym tygodniu musimy się spieszyć. Jedna kolejka się kończy, a zaraz zaczyna następna. Poznaliście już bohaterów ostatniej serii spotkań, więc teraz czas, żebyście zapoznali się z zestawieniem antybohaterów.

Patryk Małecki (Wisła Kraków) – miał umierać za Pogoń i jakoś nie bardzo umierał, teraz miał ratować Wisłę przed spadkiem i na razie kiepsko mu to wychodzi. Odnosimy wrażenie, że „Małemu” brakuje dynamiki i świeżości. Jego rajdy skrzydłem nie przynoszą wielkiego pożytku, a o jego dośrodkowaniach szkoda nawet wspominać.
fot. Andrzej Banaś/Polskapresse
fot. Andrzej Banaś/Polskapresse

Dawid Kownacki (Lech Poznań) – w poprzednich spotkaniach narobił kibicom „Kolejorza” smaku na kolejne bramki. Tym razem jednak młody napastnik zawiódł. Sam nie potrafił stworzyć sobie sytuacji bramkowych, a koledzy też mu w tym nie pomagali. Zdaje się, że w Poznaniu znów będą się musieli zastanowić, kim grać w ataku.
fot. Grzegorz Dembiński
fot. Grzegorz Dembiński

Rezerwowi: Łukasz Budziłek (Lechia), Dariusz Dudka (Lech), Jarosław Fojut (Pogoń), Rafał Pietrzak (Wisła), Patrik Mraz (Piast), Mateusz Cetnarski (Cracovia), Tom Hateley (Śląsk), Szymon Matuszek (Górnik Z.), Martin Bukata (Piast), Milos Krasić (Lechia), Kamil Biliński (Śląsk)
fot. Wojciech Matusik/Polskapresse
fot. Wojciech Matusik/Polskapresse

Piotr Polczak (Cracovia) – nigdy nie był ani specjalnie szybki, ani szczególnie zwrotny, więc musiał kompensować czymś te braki. Mógłby to na przykład robić dzięki podejmowaniu odpowiednich decyzji na boisku, ale w meczu z Zagłębiem zabrakło również tego. Polczak musiał wiedzieć, że jest spóźniony, więc nie rozumiemy, po co jednak dokładał nogę, prokurując rzut karny.
fot. Andrzej Banaś/Gazeta Krakowska
fot. Andrzej Banaś/Gazeta Krakowska

Tomasz Cywka (Wisła Kraków) – zdaje się, że latem Wiśle udał się prawdziwy transferowy niewypał. Do tej pory w Krakowie nie są w stanie znaleźć odpowiedniej pozycji dla Cywki. Teraz chłopak występuje w środku pola i poza walką nie jest w stanie dać drużynie niczego. Głupie i niepotrzebne faule, a także nonszalanckie zagrania, po których rywale przeprowadzają kontrataki, najlepiej oddają jego obecną dyspozycję.
fot. Andrzej Matusik / Polska Press
fot. Andrzej Matusik / Polska Press

Uros Korun (Piast Gliwice) – początkowo jeszcze jako tak radził sobie z Michałem Makiem, ale jak tylko „Maczek” wrzucił drugi bieg, to ze Słoweńca nie było większego pożytku. Plotki głoszą, że obrońcę Piasta nadal boli głowa po tym, jak ofensywny piłkarz Lechii wkręcił go (przy pomocy murawy) w akcji bramkowej. Nie dziwi więc, że Latal zdjął go w przerwie z boiska.
fot. Lucyna Nenow / Polska Press
fot. Lucyna Nenow / Polska Press

Adam Gyurcso (Pogoń Szczecin) – w debiucie się nie popisał, ale zdobył bramkę, więc wszyscy liczyli, że z każdym kolejnym meczem będzie się prezentował lepiej. W następnej kolejce wszedł jedynie z ławki, a w niedzielę ponownie zagrał od początku, ale tym razem nie obronił słabego występu bramką czy asystą. Do momentu zejścia z boiska niemal niewidoczny.
fot. Sebastian Wołosz/Polska Press
fot. Sebastian Wołosz/Polska Press

Maciej Jankowski (Piast Gliwice) – czy naprawdę ktoś jest zdziwiony, że jego transfer nie może stanowić dla Piasta wartości dodanej? „Jankes” mocno cieniował już w Wiśle, która zresztą oddała go od żalu do Gliwic, więc trudno, żeby został gwiazdą w (byłym już) liderze Ekstraklasy. Całkiem możliwe, że obrona Lechii nawet nie pamięta, że ktoś taki zagrał przeciwko niej w ostatni weekend.
fot. Anna Karczmarz / Polska Press
fot. Anna Karczmarz / Polska Press

Paweł Oleksy (Ruch Chorzów) – od bohatera do zera? Nie, aż tak źle to z obrońcą „Niebieskich” nie jest. Ewidentnie jednak bohater Wielkich Derbów Śląska zawalił spotkanie z Legią. Zdobycie swojaka nie zawsze oznacza popełnienie wielkiego błędu, ale w tym przypadku tak było – Oleksy miał obowiązek prawidłowo wybić piłkę, a nie skiksować i pokonać Putnockiego.
fot. Szymon Starnawski/Polska Press
fot. Szymon Starnawski/Polska Press

Tomasz Podgórski (Ruch Chorzów) – lewa strona „Niebieskich” była w meczu z Legią bezsilna. I nie chodzi nam tylko o kiepski występ Oleksego. Nie popisał się również Podgórski, który nie przeprowadził chyba żadnej dobrej akcji skrzydłem. Do tego zwalniał ataki Ruchu i wydaje się, że nie pracował w defensywie tak mocno, jak powinien.
fot. Polska Press
fot. Polska Press

Dmitrij Wierchowcow (z prawej, Korona Kielce) - na razie będziemy oszczędni w słowach i nie zdecydujemy się na szerszą ocenę Białorusina, ale po dotychczasowych meczach widać, że zdarzają się sytuacje, w których ma problemy z podjęciem właściwej decyzji. Tak było w Łęcznej, gdzie w polu karnym sfaulował Piesia. Sędzia się jednak nad nim zlitował i dał mu tylko żółtą kartę.
fot. Polska Press
fot. Polska Press

Dziugas Bartkus (Górnik Łęczna) – posługując się retoryką pewnego kawałka muzycznego, otrzymujemy ocenę wszystkich bramkarzy Górnika: „bronić każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej, ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi”. Potwierdziło się, że i Bartkus lubi coś odwalić, wybrał się na spacer, kiedy rywale strzelali gola.
fot. Wojciech Matusik/Polska Press
fot. Wojciech Matusik/Polska Press
1 / 12
Komentarze (0)
>










