menu

Antyjedenastka 20. kolejki Ekstraklasa.net

16 grudnia 2015, 19:41 | Konrad Kryczka

Poznaliście już najlepszych zawodników poprzedniej kolejki Ekstraklasy, więc teraz najwyższa pora, aby przedstawić wam tych najgorszych. O grę defensywną zadba Ruch Chorzów, natomiast w ofensywie naszą jedenastkę powinna napędzać Wisła Kraków.

Maciej Jankowski (Wisła Kraków) – coraz bardziej się zastanawiamy, na jakiej pozycji powinien grać, żeby drużyna miała z niego jakiś pożytek. Przeciwko Legii przynajmniej się starał, potrafił utrzymać się przy piłce, natomiast w meczu z Lechią był całkowicie bezproduktywny.
fot. Andrzej Banaś/Polska Press
Rezerwowi: Jakub Wrąbel (Śląsk), Łukasz Broź (Legia), Krystian Nowak (Podbeskidzie), Jarosław Jach (Zagłębie), Paweł Oleksy (Ruch), Kamil Mazek (Ruch), Rafael Crivellaro (Wisła), Armin Cerimagić (Górnik Z.), Bartłomiej Smuczyński (Termalica), Nabil Aankour (Korona), Michał Kucharczyk (Legia)
fot. Szymon Starnawski / Polska Press
Mateusz Cichocki (Ruch Chorzów) – jak dziecko we mgle. Pozostawało mu się modlić, żeby piłka przypadkiem nie trafiła w strefę, za którą odpowiadał. Miał swój udział przy trzeciej bramce dla Jagi, którą zdobył Frankowski, a później sam sprokurował rzut karny, faulując Cernycha.
fot. Lucyna Nenow / Polska Press
Mariusz Stępiński (Ruch Chorzów) – bardzo liczono na jego zmysł strzelecki, a on tymczasem praktycznie nie istniał w ofensywie. Żeby jednak tego było mało, to po jego stracie poszła kontra, po której Putnocky wyleciał z boiska.
fot. Andrzej Banaś / Gazeta Krakowska
Kohei Kato (Podbeskidzie Bielsko-Biała) – im bliżej zimowej przerwy, tym Japończyk prezentuje się gorzej, popełniając coraz więcej błędów. Najpoważniejszym była strata piłki na rzecz Listkowskiego, a następnie „trałkowanie”, czyli obserwowanie, jak zawodnik Pogoni wychodzi sam na sam z Zubasem. Jeżeli dodamy do tego bierność Japończyka w ataku, to otrzymujemy obraz nędzy i rozpaczy.
fot. Łukasz Łabędzki
Matus Putnocky (Ruch Chorzów) – nie ma się co oszukiwać, jego faul w polu karnym zakończony czerwoną kartką ustawił mecz. Słowakowi zapewne trudno było się z tym pogodzić tym bardziej, że zanim wyleciał z boiska, zaliczył kilka naprawdę niezłych interwencji.
fot. Grzegorz Dembiński / Polska Press
Martin Konczkowski (Ruch Chorzów) – było widać, że nie czuł się komfortowo, kiedy Mackiewicz próbował wchodzić z nim w pojedynki. Obrońca Ruchu nie upilnował skrzydłowego Jagi kilkukrotnie – raz skończyło się to bramką Mackiewicza. Konczkowski miał również problem z innymi rywalami – był bowiem zamieszany także w trzecią bramkę dla białostoczan.
fot. Wojciech Matusik / Polska Press
Richard Guzmics (Wisła Kraków) – nie wiemy, co od kilku kolejek dzieje się z Węgrem. Uchodzi za czołowego stopera ligi, a ostatnio popełnia szkolne błędy. W meczu z Lechią zanotował kilka dobrych interwencji, ale również wiele razy zawalił. Najpoważniejszy błąd popełnił przy pierwszej bramce dla Lechii, kiedy za łatwo stracił piłkę na rzecz Mili.
fot. Andrzej Banaś / Polska Press
Bartosz Rymaniak (Cracovia) – jeżeli dalej będzie tak grał, to stanie się stałym bywalcem naszego zestawienia. Najpierw – do spółki z kolegami – „świetnie” przypilnował Cabrerę, a później popisał się brakiem pomyślunku, w polu karnym atakując wślizgiem Pawłowskiego, co skończyło się jedenastką.
fot. Andrzej Banaś / Polska Press
Ivan Trickovski (Legia Warszawa) – przy Łazienkowskiej muszą jak najszybciej pomyśleć o wzmocnieniu skrzydeł. Trickovski z Kucharczykiem kopią się bowiem po czołach. Macedończyk nie wniósł zupełnie niczego w grę ofensywną Legii. Jak już miał okazję, żeby odważnie wejść w pole karne rywali, to zdecydował się podać piłkę pod nogi rywala.
fot. Szymon Starnawski / Polska Press
Krzysztof Mączyński (Wisła Kraków) – od reprezentanta Polski wymaga się więcej niż od innych, a on tymczasem zawodzi. Nie potrafił wygrać walki w środkowej strefie boiska, w ofensywie grał przeważnie na alibi, nie szukając odważnych podań, a do tego przy drugiej bramce wystawił piłkę Makuszewskiemu.
fot. Anna Kaczmarz / Polska Press
Wojciech Kędziora (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) – staraliśmy sobie przypomnieć jego udane zagrania z poprzedniej kolejki i za bardzo nam się to nie udało. Była bodaj jedna akcja, gdzie nieźle rozegrał piłkę z partnerami, a poza tym przeważne podejmował błędne decyzje. Zazwyczaj zwlekał za długo z podjęciem decyzji, co m.in. powodowało, że nie stwarzał zagrożenia pod bramką Janukiewicza.
fot. Lucyna Nenow / Polska Press
1 / 12

Polecamy