menu

Antyjedenastka 16. kolejki Ekstraklasa.net!

26 listopada 2015, 09:39 | Konrad Kryczka

Wiele ciekawego działo się w 16. kolejce Ekstraklasy. Poznaliście już jej bohaterów, więc teraz najwyższa pora, aby przedstawić największych przegranych. Trzon ich zespołu tworzą piłkarze Termaliki oraz Lechii.

Sebastian Mila (Lechia Gdańsk) – aż dziw bierze, że Adam Nawałka cały czas powołuje go do reprezentacji. Z formą Mili z tygodnia na tydzień jest bowiem gorzej. Przeciwko Cracovii nie pokazał niczego, na co zwrócilibyśmy większą uwagę, a przecież powinien tworzyć ofensywną grę swojej drużyny.
fot. Tomasz Bolt/Polskapresse
REZERWOWI: Silvio Rodić (Górnik Ł.) Dalibor Pleva (Termalica) Uros Korun (Piast), Krystian Nowak (Podbeskidzie), Łukasz Tymiński (Górnik Ł.),Tomasz Nowak (Górnik Ł.), Jacek Kiełb (Śląsk), Bartłomiej Pawłowski (Korona), Maciej Makuszewski (Lechia), Takafumi Akahoshi (Pogoń), Bartosz Śpiączka (Górnik Ł.).
fot. Tomasz Bolt/Polsapresse
Marcel Gecov (Śląsk Wrocław) – szukamy odpowiednich słów na opisanie występu Czecha przeciwko Legii i chyba nie jesteśmy wystarczająco kreatywni. Gecov dzięki swojemu doświadczeniu powinien gwarantować przynajmniej przyzwoity poziom w środku pola, a zamiast tego było spacerowanie, straty i niecelne podania.
fot. Tomasz Hołod / Polska Press
Maciej Korzym (Górnik Zabrze) – nikomu źle nie życzymy, ale wydaje się, że kontuzja Korzyma jest dobrą wiadomością dla kibiców Górnika. Napastnik zabrzańskiego klubu niemal całą rundę kopie się po czole (czasami miewa jednak przebłyski) i nie inaczej było przeciwko Wiśle.
fot. Arkadiusz Gola / Polska Press
Michał Mak (Lechia Gdańsk) – ofensywny piłkarz opuszczający boisko po kilku minutach gry z powodu czerwonej kartki to jednak ewenement na skalę światową. Makowi ta sztuka się jednak powiodła. Jego idiotyczne zachowanie praktycznie ustawiło mecz Lechii z Cracovią.
fot. Aleksandra Sieczka
Sebastian Nowak (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) – w tym sezonie raczej go chwalimy, niż ganimy, ale trudno o pozytywną ocenę jego ostatniego występu. Co prawda sam nie wrzucił sobie piłki do siatki, ale przy kilku uderzeniach rywali mógł się zachować lepiej.
fot. Andrzej Banaś/Gazeta Krakowska
Lukas Bielak (Górnik Łęczna) – nie radził sobie ze wszystkim, co powinien ogarniać obrońca. Miał problemy z kryciem, wyprowadzaniem piłki i przewidywaniem tego, co się wydarzy na boisku. To wszystko przełożyło się na stracone gole: najpierw nie upilnował Koja, później nie zablokował strzału Stępińskiego, a na koniec nie przeciął podania Efira do Zieńczuka.
fot. Karolina Misztal/Polska Press
Denis Popović (Wisła Kraków) – wszedł na boisko na drugie 45 minut, bo taka była potrzeba, i zamiast pomóc drużynie w utrzymaniu prowadzenia, wprowadził chaos w grę, podejmując wiele błędnych decyzji. Gdy powinien podać koledze, strzelał na wiwat. A gdy już myślał o podaniu do jednego z partnerów, rywal przechwytywał piłkę.
fot. Lucyna Nenow / Polska Press
Paweł Stolarski (Lechia Gdańsk) – zawodnicy Cracovii bez większych problemów atakowali pilnowaną przez niego stroną boiska. Z tamtego sektora krakowianie posłali dwa dośrodkowania zakończone bramką. Jednak nie tylko to było problemem. „Stolar” nie upilnował bowiem również Rakelsa, który dobił strzał Kapustki.
fot. Anna Karczmarz / Polska Press
Michał Markowski (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) – chociaż od dawna nie jest już młokosem, przeciwko Piastowi popełniał dziecinne błędy. A to niecelnie podał, a to kogoś nie pokrył, a to się poślizgnął. Dopełnieniem katastrofalnego występu było zachowanie przy czwartej bramce zdobytej przez gliwiczan.
fot. WOJCIECH MATUSIK / POLSKA PRESS
Dariusz Jarecki (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) – gliwiczanie spokojnie atakowali jego stroną, a Jareckiemu pozostawało albo się przyglądać, albo poślizgnąć. Maczał palce w utracie drugiej bramki, kiedy przewrócił się we własnym polu karnym, gola numer cztery, kiedy wracał za rywalami w emeryckim tempie, i ostatniej bramki, kiedy nie upilnował Mokwy.
fot. Michał Gąciarz/Polska Press
Rafał Grzelak (Korona Kielce) – przyznajemy, że ogólnie w tym sezonie radzi sobie naprawdę przyzwoicie, aczkolwiek mecz z Jagą zupełnie mu nie wyszedł. Nie potrafił się odnaleźć na boisku, a do tego zawalił przy bramce Cernycha, idąc wślizgiem na raz.
fot. Andrzej Banaś/Polska Press
1 / 12

Polecamy