menu

Piotr Zieliński: Pozwoliliśmy Czechom grać to co chcieli

25 marca 2023, 10:54 | Jaromir Kruk z Pragi

Od Piotra Zielińskiego wymaga się w reprezentacji Polski bardzo dużo, ale w Pradze tak jak inni zagrał poniżej swojego normalnego poziomu. Decydujące dla losów spotkania okazały się pierwsze minuty, w których Czesi wbili nam dwa gole. – Chyba spaliśmy, Czesi dobrze weszli w mecz, a my pozwoliliśmy im grać to co chcieli – mówi piłkarz SSC Napoli.


fot. Fot. PAP/Leszek Szymański

Dlaczego przegraliśmy w Pradze?


Piotr Zieliński: W pierwszych minutach spaliśmy. Gospodarze zdobyli dwa gole i mogli sobie grać jak chcą. Długa piła, zbieranie długich piłek, do tego wyglądali fizycznie bardzo dobrze. Uważam, że mogliśmy jednak sytuację uregulować, zrobić więcej, stworzyć więcej okazji, strzelać gole.

Jakie były założenia na praski mecz?


Chcieliśmy się utrzymywać przy piłce, prowadzić grę. Zabrakło koncentracji. Skoro w pierwszych trzech minutach dostajesz dwa gole to nie masz się czym tłumaczyć. Czechom lepiej nie mogło się chyba ułożyć.
Co udało się zrobić z selekcjonerem Fernando Santosem przez te kilka dni?
Jesteśmy na etapie poznawania. Nowy selekcjoner ma swoje pomysły i staramy się je wdrażać. Na razie nie mieliśmy zbyt wiele treningów, ale wiemy, że Fernando Santos chce byśmy się utrzymywali przy piłce. Są umiejętności, jakość, żeby w spotkaniach z takimi rywalami jak Czechy dominować, mieć futbolówkę przy nodze. Pierwsze 20 minut w Pradze nie wyglądało jakbyśmy pragnęli, ale będzie lepiej.

Co trzeba zmienić na konfrontację z Albanią?


Koncentracja, agresywność, ale przede wszystkim należy lepiej grać, być bardziej aktywnym, lepiej się poruszać po boisku. Dużo rzeczy trzeba zmienić, bo przegraliśmy 1:3 z Czechami, którzy nic takiego wielkiego nie grali. Siedli na nas agresywnie, podeszli wysokim pressingiem, wybijali do przodu i szli jak do pożaru. Każdy szedł na piłkę, jak nie pierwszą to drugą zbierali, tym nas przewyższali. Fizyczność była kluczem ich zwycięstwa, ale to się da poprawić.

Selekcjoner był bardzo zdenerwowany po końcowym gwizdku?


Wszyscy byliśmy zdenerwowani. W przerwie trener powiedział, że musimy podnieść głowy do góry. Staraliśmy się bardzo, lecz nie udało się. Takie mecze się zdarzają, ale świat się na nich nie kończy. Zdaję sobie sprawę z fali krytyki jaka na nas spadnie, jednak jestem przekonany, że szybko udowodnimy, że potrafimy grać i pod wodzą Fernando Santosa pokażemy dobry futbol.

Rozmawiał Jaromir Kruk