menu

Nieskuteczny Motor remisuje ze Zniczem

12 maja 2011, 08:13 | Marcin Puka / Kurier Lubelski

Motor Lublin tylko zremisował ze Zniczem Pruszków 1:1. Dwa punkty stracił na własne życzenie. W pierwszej połowie po strzelonym golu całkowicie oddał inicjatywę, w wyniku czego Znicz wyrównał, w drugiej połowie, natomiast lublinianie razili nieskutecznością.

Piłkarze Motoru cieszyli się tylko przez chwilę
Piłkarze Motoru cieszyli się tylko przez chwilę
fot. Karol Wiśniewski / Polskapresse

Sytuacji do przechylenia szali na swoją stronę było mnóstwo, jednak albo motorowcy pudłowali, albo świetnie interweniował golkiper Wojciech Małecki.

Podział punktów jest złym wynikiem dla żółto-biało-niebieskich, których już tylko cud może uratować przed spadkiem z drugiej ligi. Szczęściu jednak należy pomóc, ale jak to zrobić, skoro lublinianie nie wyciągają wniosków z poprzednich spotkań. W pierwszej rundzie w Pruszkowie (wtedy na ławce trenerskiej Motoru po raz pierwszy zasiadł Tadeusz Łapa, zastępując Bohdana Bławackiego) nasi piłkarze pierwsi objęli prowadzenie, by stracić trzy punkty w doliczonym czasie gry. A wcześniej mogli dobić rywali.

Prawie identycznie było wczoraj. Motor prowadził 1:0, miał szansę podwyższyć wynik, ale pod koniec pierwszej połowy dał sobie strzelić gola, niemal tradycyjnie po rzucie rożnym.

Początek konfrontacji z zespołem z górnych rejonów tabeli ułożył się dla miejscowych znakomicie. W 6 minucie Piotr Prędota uderzył piłkę obok interweniującego bramkarza i ta wpadła do siatki. To była mocna odpowiedź Motoru na akcję sprzed 60 sekund, kiedy to najlepszy w szeregach gości Kamil Witkowski (były piłkarz Motoru) strzelił nad poprzeczką lubelskiej bramki. A w 19. minucie mogło być po meczu. Krzysztof Bodziak idealnie obsłużył Rafała Niżnika, ale ten przegrał pojedynek oko w oko z bramkarzem klubu z Pruszkowa.

Od tego momentu, nie wiedzieć czemu, Motor przestał grać. Bardzo głęboko się cofnął, a lubelska obrona zaczęła popełniać błędy. Co chwila pachniało bramką dla przyjezdnych. Tylko dzięki niefrasobliwości gości, żółto-biało-niebiescy utrzymywali prowadzenie. Ale w końcu Znicz trafił do siatki. Po rzucie rożnym Norbert Jędrzejczyk strzałem głową zmusił do kapitulacji Przemysława Mierzwę.

Po przerwie Motor z furią ruszył na przeciwnika, który wydawał się zadowolony z remisu, nastawiając się tylko na kontry. W 50. minucie po strzale Marka Fundakowskiego piłka o centymetry minęła bramkę. Za chwilę, po kolejnym uderzeniu "Fundka", dobrze interweniował Małecki. W 57. minucie napastnik Motoru po indywidualnej akcji znalazł w polu karnym Prędotę, a strzał tego ostatniego z wielkim trudem wybronił golkiper Znicza. Jeszcze kilka razy zakotłowało się pod bramką gości, a w 88. minucie wiarę w cud mógł przywrócić Prędota. Niestety, uderzył w sam środek bramki.


Polecamy