Niesamowita Flota znowu zwycięska! Tym razem zatopiła Arkę
Nie przestaje zaskakiwać zespół liderującej Floty Świnoujście. Tym razem podopieczni Dominika Nowaka odprawili na wyjeździe Arkę Gdynia. Zwycięskiego gola zdobył Krzysztof Bodziony, a Grzegorz Kasprzik zachował czyste konto.

fot. Piotr Kwiatkowski
O ile przed początkiem tego spotkania, można było umniejszać osiągnięcie Floty, gdyż do tej pory ekipa ze Świnoujścia grała wyłącznie z ligowymi słabeuszami, jednak Arki nie można zaliczyć do tego grona. Wygrywając w Gdyni, w obecności kilku tysięcy nieprzychylnych gościom fanów, Flota zdała poważny egzamin i można głośno powiedzieć, że bije się o Ekstraklasę.
Gdyby ocenić mecz tylko pod względem urody bramek, w zasadzie jednej bramki, tej autorstwa Krzysztofa Bodzionego z 65. minuty, o tym meczu można by mówić wyłącznie w superlatywach. Jednak w rzeczywistości sam mecz mógł rozczarować. Pierwsza połowa była fatalna, choć rozgrywana w niezłym tempie. Brakowało sytuacji bramkowych, o których z czystym sumieniem można by powiedzieć, że mogły być zamienione na bramki. Drugie 45 minut pod tym względem było lepsze i przewagę zaczęła zyskiwać w niej Flota.
Efektem rosnącej aktywności Wyspiarzy była najpierw sytuacja z 54. minuty, gdy głową uderzał Ivan Udarević, ale po instynktownej interwencji Macieja Szlagi, piłka zatrzymała się jedynie na słupku. Piłka wpadła do siatki 11 minut później, przy wydatnej pomocy Peresa Benevente, który przegrał pojedynek z Krzysztofem Bodzionym. Pomocnik Floty zdobył pięknego gola, piłka wpadła do siatki niemal przy spojeniu słupka z bramką.
Arka nie zdołała odpowiedzieć na to trafienie praktycznie niczym, choć swoje sytuacje mieli Mateusz Szwoch i Marcus Vinicius, a piłka lądowała albo na górnej siatce, albo obok bramki. W 86. minucie z boiska wyleciał Piotr Kuklis i było już wiadomo, że Arce nie uda się odwrócić losów tego spotkania.
Flota wygrała zatem w Gdyni i przedłużyła swoją fenomenalną passę. Odmienne nastroje zapanowały w ekipie Arki, gdzie początkowa sielanka i zapowiedzi, że ten rok będzie należeć do podopiecznych Petra Nemeca, powoli w koszmar.








