menu

Winfried Schaefer: „Poziom afrykańskiego futbolu rośnie”. Legendarny kandydat na selekcjonera reprezentacji Polski specjalnie dla nas

4 lutego, 15:42 | Rozmawiał Jaromir Kruk

Winfried „Winnie” Schaefer z reprezentacją Kamerunu wygrał Puchar Narodów Afryki 2002 na boiskach Mali i zajął drugie miejsce w Pucharze Konfederacji 2003 ulegając w finale po dogrywce gospodarzom turnieju – Francji. Legendarny niemiecki szkoleniowiec świetnie radził sobie z gwiazdami pokroju Samuela Eto’o – obecnego prezydenta kameruńskiej federacji i Rigoberta Songa – aktualnego selekcjonera „Nieposkromionych Lwów”. Wcześniej przez 12 lat prowadził Karlsruher SC, z którym nigdy nie spadł z Bundesligi i dotarł do finału Pucharu Niemiec oraz półfinału Pucharu UEFA i gdzie wychował między innymi Olivera Kahna, Jensa Nowotny'ego i Olivera Kreuzera. Prowadził też reprezentację Tajlandii i Jamajki, z którą zdobył Złoty Puchar CONCACAF 2015. Był również kandydatem na selekcjonera reprezentacji Polski w 2018 roku po Adamie Nawałce oraz Wisły Kraków w 2012 roku. Specjalnie dla nas „Winnie” ocenia trwający obecnie Puchar Narodów Afryki.

Selekcjoner pilkarskiej reprezentacji Kamerunu Winfried Schaefer (w środku), był kapitan drużyny „Nieposkromionych Lwów”, obecnie ich selekcjoner Rigobert Song (z lewej) i legendarny kameruński piłkarz Roger Milla pozują do zdjecie podczas konferencji prasowej w Lipsku przed meczem towarzyskim z Niemcami 2004 roku
Selekcjoner pilkarskiej reprezentacji Kamerunu Winfried Schaefer (w środku), był kapitan drużyny „Nieposkromionych Lwów”, obecnie ich selekcjoner Rigobert Song (z lewej) i legendarny kameruński piłkarz Roger Milla pozują do zdjecie podczas konferencji prasowej w Lipsku przed meczem towarzyskim z Niemcami 2004 roku
fot. EPA/PAP/DPA/Peter Endig

Spodziewał się pan takich sensacji w trwającej edycji Pucharu Narodów Afryki?
Winfried Schaefer: Chyba nikt się tego nie spodziewał. Świetny Senegal z Sadio Mane odpadł już w 1/8 finału z Wybrzeżem Kości Słoniowej, które wyszło z grupy szczęśliwie i zawodziło. Maroko z piłkarzami najlepszych europejskich klubów przegrało z Republiką Południowej Afryki, gdzie większość piłkarzy gra w tamtejszej lidze. To jest afrykański futbol, trudno cokolwiek przewidzieć. Warto jednak przyjrzeć się gdzie, w jakich klubach występują zawodnicy tych teoretycznie słabszych drużyn z Afryki. Teoretycznie, bo żadna drużyna z tej części świata nie wychodzi na boisko z przeświadczeniem, że jest słabsza od przeciwnika. Wielu z kadrowiczów poszczególnych państw zostało wychowanych i ukształtowanych w Europie.

Da się jakoś wytłumaczyć wpadki faworytów?
Myślę, że nawet selekcjonerzy nie są w stanie tego wytłumaczyć, ale powtarzam – to jest piłka. Maroku łatwiej grało się na mundialu przeciw bardzo mocnym zespołom z Europy i Ameryki Południowej niż z drużynami afrykańskimi. Na pewno trzeba docenić Południową Afrykę, bo miała plan na Marokańczyków i konsekwentnie go realizowała. Senegal dał sobie wydrzeć prowadzenie w meczu z Wybrzeżem Kości Słoniowej i doprowadził do karnych, które przegrał. Pamiętajmy, że gospodarze dysponują składem z niesamowitym potencjałem, tylko było zbyt wiele nerwów.

Czy Kamerun musi być zawsze kojarzony z problemami organizacyjnymi?
Gdy ja prowadziłem „Nieposkromione Lwy” były różne nieporozumienia, a najbardziej odbiły się na nas na mundialu w 2002 roku. Czekaliśmy na zaległe premie parę miesięcy, dostaliśmy je siedem dni przed turniejem, na którego miejscu pojawiliśmy się dopiero cztery dni przed pierwszym spotkaniem. Mimo tego moja wspaniała drużyna potrafiła się zmobilizować, po remisie z Irlandią, wygraliśmy tylko 1:0 z Arabią Saudyjską i trzeba było by wyjść z grupy pokonać Niemcy. Niestety, on mieli w bramce mojego przyjaciela – „Oliego” Kahna, a my byliśmy nieskuteczni. To boli do dziś. Drugie miejsce w Pucharze Konfederacji 2003 nie cieszy, bo podczas zawodów we Francji zmarł Marc Vivien Foe, nigdy się z tym nie pogodzę. Pracę z Kamerunem wspominam z wielkim sentymentem, dogadywałem się z największymi gwiazdami, które potrafiły się podporządkować interesowi drużyny. Na Pucharze Narodów Afryki 2002 nie straciliśmy ani jednego gola.

Samuel Eto’o nadaje się na prezydenta piłkarskiej federacji Kamerunu?
Samuel wie, że musi się dużo uczyć i każdego dnia staje się bogatszy o nowe doświadczenia. On wiedział na co się decyduje, a do krytyki się już dawno przyzwyczaił. Uważam, że to stanowisko znajduje się w dobrych rękach, tak samo wierzę w Rigoberta Songa. Wiem, że pojawiają się głosy o zwolnieniu go z funkcji selekcjonera, ale ona ma zespół w przebudowie, wprowadza młodych piłkarzy i na efekty jego pracy trzeba trochę poczekać.

Mówiono, że 24 reprezentacje to zbyt dużo jak na finały Pucharu Narodów Afryki. Turniej w Wybrzeżu Kości Słoniowej jest jednak bardzo wyrównany.
Mnóstwo afrykańskich piłkarzy gra w Europie i na innych kontynentach i nawyki zdobyte tam przenosi do swoich reprezentacji. Czwarte miejsce Maroka na mundialu w Katarze było sygnałem, że świat musi się liczyć z Afryką. Ten kontynent pod każdym względem idzie do przodu, buduje się nowe stadiony, powstają akademie, przyjeżdżają trenerzy z mocnych piłkarsko krajów. Puchar Narodów Afryki jest oglądany na całym świecie coraz ładniej wygląda w telewizji.

Kto pana najbardziej oczarował w imprezie rozgrywanej na Wybrzeżu Kości Słoniowej?
Wyspy Zielonego Przylądka. Myślę, że ta reprezentacja zmarnowała wielką okazję na półfinał, ale naprawdę prezentowała ciekawy futbol.

Rozmawiał Jaromir Kruk