menu

Michał Worosz, piłkarz Izolatora Boguchwała: Zabrakło skuteczności z przodu

20 stycznia, 17:30 | Daniel Sałek

Przed działaczami spore wyzwanie, ciężko jest pozyskać dobrego zawodnika w zimowym okienku transferowym, ale wierzę że ta sztuka im się uda – mówi 29 letni Michał Worosz, który ostatnie 6 lat spędził w Izolatorze Boguchwała.

 Walka o awans toczyć się będzie do ostatnich kolejek twierdzi Michał Worosz
Walka o awans toczyć się będzie do ostatnich kolejek twierdzi Michał Worosz
fot. Michał Czajka

Bardzo byłeś zaskoczony odejściem dwóch fundamentalnych postaci z „Izo Ateny”? Mam tu na myśli trenera i kapitana?
W jakimś tam stopniu na pewno byłem zaskoczony, ale w pełni rozumiem ich decyzje.

Podczas sezonu można było wyczuć, że być może dojdzie do zmian na stanowisku trenerskim?
W trakcie sezonu, a nawet po jego zakończeniu nic nie wskazywało na to, że dojdzie do zmiany na ławce trenerskiej.

Jesteś rozczarowany rundą jesienną? 10 punktów straty do lidera po pierwszej rundzie i tylko 5 miejsce na półmetku rozgrywek...
Myślę, że każdy z nas czuje niedosyt, zwłaszcza że dużo meczów, które powinniśmy wygrać kończyło się podziałem punktów.

Czego brakowało w ubiegłej rundzie, aby wynik był lepszy? Nie miałeś wrażenia że coś się „wypala” od środka drużyny?...

Brakowało nam, przede wszystkim skuteczności z przodu. Sama drużyna jako kolektyw działała bardzo dobrze, począwszy od szatni, skończywszy na meczach.

Brak typowego napastnika to główna zmora "Izo" w ostatnich miesiącach? Zarząd liczył na szybszy powrót Michała Daniela, który był waszą gwarancją z przodu i od jego kontuzji pojawiły się problemy w ofensywie?
Zgadza się, brak klasycznej "9" dało się odczuć wielokrotnie, do tego brak „Danielka”, który wielokrotnie klarował sytuację bramkowe, przełożyły się na ilość strzelonych bramek, a jeśli nie strzela się bramek to niestety, ale nie zdobywa się punktów.

Dziś nie tylko działacze będę musieli postarać się o napastnika, lecz także o środkowego obrońcę. Na pierwszych zajęciach pojawiły się nowe twarze?
Przed działaczami spore wyzwanie, ciężko jest pozyskać dobrego zawodnika w zimowym okienku transferowym, ale wierzę że ta sztuka im się uda. Na pierwszych zajęciach pojawiło się kilka nowych twarzy, ale czy z nami zostaną, to już musi zdecydować trener razem z zarządem.

W sumie to twój szósty sezon w Izolatorze z rzędu. Spodziewałeś się że ten ostatni będzie tak trudny?
Zgadza się, w Boguchwale spędziłem 6 sezonów i śmiało mogę powiedzieć, że obecny sezon jest najbardziej wymagający. Jest dużo drużyn, które prezentują wysoki i równy poziom, przez co nikt nie może sobie już przed meczem dopisać trzech punktów.

Czwarta liga podkarpacka dawno nie była tak silna?
Zgadza się, przed sezonem ciężko było typować jednego faworyta do awansu. Na półmetku dalej nie możemy wskazać faworyta, choć krąg potencjalnych drużyn do awansu się zawęził. Walka będzie toczyć się do ostatnich kolejek.

Kogo najbardziej wypatrujesz do awansu w obecnej kampanii?
JKS Jarosław, Karpaty Krosno i Cosmos Nowotaniec. Pomiędzy tymi trzema drużynami wypatrywałbym przyszłego beniaminka III ligi. Ja stawiam na JKS.

W Izolatorze występowałeś z numerem 1. Skąd ten wybór?
Mój wybór numer 1 raczej był spontaniczny i bardziej z ciekawości jak ludzie odbiorą taką niecodzienną sytuację (uśmiech), ale jak już się przyjęło tak, to już chyba ten numer będzie mi towarzyszył tak długo, jak to będzie możliwe.

Jaka jest Twoja nominalna pozycja? Wchodzisz w taki wiek, że fajnie byłoby grać „na swoim kawałku boisku”.

Akurat u mnie jest wręcz odwrotnie (śmiech), mam „kawałek boiska” gdzie nie czuje się najlepiej, a jest to środek pomocy, już lepszy jest ze mnie bramkarz niż osoba od kreowania sytuacji w środku pola. Bazując na moich mocnych i słabych stronach, to zdecydowanie bok pomocy, ewentualnie wahadło.

Od kreowania sytuacji w środku pola może nie jesteś, ale od atmosfery w szatni jak najbardziej?

Zgadza się, począwszy od organizowania wszelakich imprez w klubie, pilnowania kar, skończywszy na głupich żartach i docinkach w stosunku do zawodników i trenerów. Oczywiście wszystko w ramach zdrowego rozsądku.

Przeżyłeś wiele lat w szatni.. Opowiedz dwie anegdoty, które zapamiętasz na dłuższy czas.
Przez ten czas historii w szatni uzbierało się sporo. Od wyjazdów na mecz, kiedy zapominaliśmy strojów czy piłek, po głupie zakłady na treningach. Jedną z sytuacji, którą zapamiętam był zakład z Patrykiem Wiąckiem, o to który dłużej będzie trzymał ręce w kieszeni podczas treningu. Proszę sobie wyobrazić - zaczynamy rozgrzewkę, a tu dwóch zawodników zamiast ćwiczyć trzyma ręce w kieszeni i stara się jako tako biegać. Dzięki kolegom wygrałem ten zakład. Druga historia pochodzi o jeszcze z czasów juniora, jak trenowałem z pierwszą drużyną i jechaliśmy na obóz; kazali mi pakować do autokaru materace gimnastyczne, a ja niczego nieświadomy zacząłem te materace nosić pod bagażnik, jak już zaniosłem wszystkie, okazało się, że był to żart starszych kolegów i musiałem z powrotem targać je na salę. Wspominam to z uśmiechem.


Polecamy