menu

Mateusz Matras z Lechii Gdańsk: Możemy grać zdecydowanie lepiej [ROZMOWA]

17 lipca 2017, 08:30 | Paweł Stankiewicz, Płock

Mateusz Matras opowiada nam o udanym debiucie w biało-zielonych barwach.


fot. Fot: Lechia Gdańsk

Lechia wygrała w Płocku z Wisłą na inaugurację sezonu w Lotto Ekstraklasie, strzeliłeś gola. Debiut wymarzony?
Najważniejsze było, żebyśmy zdobyli trzy punkty i to na pewno cieszy najbardziej. To fajna sprawa, że tak zaczęliśmy sezon. Mam nadzieję, że potwierdzimy to dobrą grą u siebie i wygramy także z Cracovią.

Czyli strzelonego gola traktujesz jako bonus do zwycięstwa?
Zdecydowanie tak. Strzelona bramka to sprawa drugorzędna. Najważniejsze było zwycięstwo i z tego się cieszymy.

Jeśli jesteśmy już przy Twoim golu, to jak on padł z Twojej perspektywy?
Mogę powiedzieć, że ten stały fragment był na szybko przygotowany. Trenerzy przed meczem nam przedstawili taki wariant rozegrania rogu i żebyśmy tego spróbowali, wiedząc że Wisła broni w strefie. Fajnie, że wyszło i strzeliliśmy bramkę. Po to się analizuje pewne zachowania i ustawienia przeciwnika, żeby potem na boisku kombinować. W Płocku ten stały fragment wyszedł nam idealnie, więc są podwójne powody do zadowolenia. Fajnie, że padł ten drugi gol, bo uspokoił trochę to spotkanie.

Strzeliłeś kiedyś łatwiejszego gola?
To na pewno jedna z łatwiej zdobytych bramek w karierze. Dominik Furman myślał, że bramkarz złapie tę piłkę i odszedł od słupka. Powiem szczerze, że sam nie spodziewałem się, że piłka przejdzie i trafi do mnie, ale w efekcie końcowym dobrze odbiła mi się od uda i na szczęście wpadła do bramki.

Zagraliście w Płocku tak, jak chcieliście i byliście pewni, że mecz inauguracyjny będzie dobry w wykonaniu Lechii?
Myślę, że do bramki na 2:0 nasza gra wyglądała dobrze, w pełni kontrolowaliśmy ten mecz. Po drugim golu niepotrzebnie w naszą grę wkradło się trochę nonszalancji. Każdy chciał kreować grę i stwarzać sytuacje bramkowe. Wtedy należało zachować chłodną głowę, żeby przeciwnikowi nie dawać szansy i nadziei na odwrócenie losów spotkania i lepiej utrzymać się dłużej przy piłce. Tymczasem prowadząc i mając przewagę jednego zawodnika nadziewaliśmy się na kontry. Musimy to przeanalizować i w kolejnych meczach unikać takich niebezpiecznych sytuacji.

Trener Piotr Nowak był zadowolony, że strzeliliście dwie bramki na wyjeździe. W całym poprzednim sezonie, kiedy Ciebie jeszcze w Lechii nie było, ta sztuka udała się drużynie tylko dwa razy.
Trener rozmawiał z nami o tym już w trakcie okresu przygotowawczego. Mówił, że sytuacje bramkowe na pewno będziemy sobie stwarzać, ale musimy je wykorzystywać. W meczu z Wisłą mieliśmy takie założenia, żeby zagrać na zero z tyłu, a z przodu mamy piłkarzy o takim potencjale, że na pewno stworzą jakieś sytuacje. I kwestią kluczową było, żeby je zamienić na bramki. Fajnie, że tak się skończyło. Cieszymy się, że strzeliliśmy dwie bramki, ale tak jak już mówiłem na początku, w Płocku dla nas liczyło się tylko zwycięstwo. I ten najważniejszy cel udało się zrealizować.

Krótki okres przygotowawczy udało się dobrze przepracować, bo nieźle wyglądała Twoja współpraca w środku z Danielem Łukasikiem.
To prawda. Nie zapominajmy, że jest jeszcze Milos Krasić, który bardzo lubi małą, kombinacyjną grę. Fajnie to wyglądało. Do drugiej bramki strzelonej przez nas kontrolowaliśmy grę i Wisła nam specjalnie nie zagroziła. Będziemy pracować nad tym, żeby wyeliminować błędy i mam nadzieję, że w spotkaniu z Cracovią zagramy jeszcze lepiej niż w Płocku. Może mało sparingów zagraliśmy w okresie przygotowawczym, ale było dużo gierek wewnętrznych, na których mogliśmy przećwiczyć różne elementy i zagrania. A trenerzy uznali, że dwa sparingi nam wystarczą.

Czyli dopiero się rozkręcacie i w kolejnych meczach zobaczymy jeszcze lepszą Lechię?
Mam taką nadzieję. Nie chcę teraz niczego obiecywać. Wiadomo jednak jaki jest potencjał naszej drużyny i jakich mamy piłkarzy. Ja jestem przekonany, że możemy grać zdecydowanie lepiej niż w Płocku.

Przez żołądek do serca kibica. Na fanów, którzy przybyli na finały Mistrzostw Świata Dzieci z Domów Dziecka, czekały atrakcje nie tylko sportowe, ale też kulinarne

Agencja TVN / x-news


Polecamy