menu

Czas na półfinały Ligi Mistrzów! Na początek starcie Juventusu z Realem Madryt

4 maja 2015, 19:42 | Tomasz Dębek (AIP)

Półfinały Ligi Mistrzów to sentymentalna podróż dla trenerów Realu Madryt i Bayernu Monachium. Carlo Ancelotti we wtorek zagra ze swoim byłym klubem, Juventusem. Pep Guardiola dzień później zmierzy się z FC Barceloną, gdzie jako piłkarz i trener spędził ponad pół życia.

O ile Guardioli na Camp Nou z pewnością zakręci się łezka w oku, to Ancelotti nie ukrywa, że Juve nie jest klubem, który ma w sercu. Kiedy grał w AS Roma, zespół z Turynu był jego największym rywalem.

Sytuacja nie zmieniła się po jego transferze do Milanu. Gdy został trenerem, w pierwszym dużym klubie – Parmie – o tytuł walczył właśnie ze Starą Damą. Po podpisaniu kontraktu z Juventusem w 1999 roku, kibice nie przyjęli go przyjaźnie. „Świnia nie może być trenerem” - wymalowali w centrum Turynu. - Nie będę tolerować takiego braku szacunku. Jak można tak mówić o świniach? - odpowiedział trener zapytany o całą sytuację.

Włosi pokochali go za dystans do siebie i poczucie humoru, w klubie miał jednak pod górkę. Wygrał tylko dający awans do Pucharu UEFA Puchar Intertoto, ale władz i kibiców interesowało tylko mistrzostwo. Większą gwiazdą on niego był Zinedine Zidane. O tym, że stracił pracę, dowiedział się od dziennikarzy. - Turyn nigdy mi się nie podobał. Mój styl życia jest zupełnie inny. Nie kochałem i pewnie już nie pokocham Juventusu. Nie czułem się tam dobrze jako trybik maszyny. Najważniejsze decyzje podejmowali inni. Ja byłem chłopakiem z miasteczka, oni dyrektorami w garniturach – wspominał później.

Dziś 55-letni Włoch jest jednym z najbardziej szanowanych szkoleniowców świata, który ma szansę na zdobycie z Realem drugiego Pucharu Mistrzów z rzędu. W lidze Królewscy na trzy kolejki przed końcem tracą dwa punkty do Barcelony, ale w sobotę przedłużyli nadzieję na tytuł wyjazdową wygraną 3:2 z Sevillą.

Niekwestionowanym bohaterem spotkania był Cristiano Ronaldo, który ustrzelił hat tricka. Już 29. w barwach Realu, czym pobił rekord legendarnego Alfredo Di Stefano. - Nie tracimy nadziei na tytuł. Ale nie wszystko leży w naszych rękach. Musimy przede wszystkim wygrać mecze, które zostały nam do końca sezonu – komentuje trener.

Zupełnie inne nastroje panują w obozie Massimiliano Allegriego. Gol Arturo Vidala z Sampdorią Genua zapewnił im mistrzostwo Włoch, już czwarte z rzędu. - Nie ma czasu na otwieranie szampanów. Świętować możemy po zakończeniu sezonu. Jutro będziemy ciężko trenować, żeby jak najlepiej przygotować się na wtorkowe spotkanie. Real to najlepszy zespół na świecie, ale my też chcemy zagrać w finale. To by było jak sen. Gramy dojrzałą piłkę, chcemy zachować czyste konto na własnym stadionie, może uda się coś strzelić. Ekscytuję się samą myślą o rewanżu na Santiago Bernabeu – podkreśla Vidal.

- Wierzyliśmy, że tego dokonamy. Od początku sezonu przewodziliśmy stawce, teraz tylko potwierdziliśmy naszą przewagę. To świetna grupa chłopaków, od pierwszego dnia mojej pracy w klubie dawali z siebie wszystko. Scudetto to ich zasługa. Ale sezon się jeszcze nie skończył. Mamy ogromną motywację, by wygrać Ligę Mistrzów – dodaje Allegri. - To bardzo inteligentny trener. Zaczęliśmy sezon grając tak jak za Antonio Conte, później stopniowo przekształcał go według swojej wizji. Podoba mi się to, że stawia na atrakcyjny futbol oparty na posiadaniu piłki – podkreśla Leonardo Bonucci.

Z Realem Juve wciąż będzie musiało sobie radzić bez Paula Pogby, który leczy jeszcze kontuzję mięśnia dwugłowego uda odniesioną w 1/8 finału LM z Borussią Dortmund. Doniesienia ze sztabu medycznego są jednak optymistyczne – leczenie francuskiego pomocnika przebiega prawidłowo i być może będzie już gotowy na rewanż. Z kolei Real będzie osłabiony brakiem Luki Modricia i Karima Benzemy. Obaj mają problemy z kolanami.

Oba zespoły spotkały się już w półfinale LM. W sezonie 2002/03 Juventus przegrał w Madrycie 1:2, ale na własnym terenie wygrał 3:1. - Bardzo się cieszę, że po 12 latach dojdzie do kolejnego takiego meczu. To będą ekscytujące spotkania. Juventus zasłużył na to, by znaleźć się w półfinale. Świetnie będzie się zmierzyć z obrońcami tytułu i jednym z najlepszych klubów na świecie.

Szaleństwem byłoby myśleć, że Juve będzie faworytem. Ale mamy piłkarzy, którzy mogą sprawić niespodziankę. Jestem przekonany, że zagrają dwa świetne mecze. Zobaczymy, czy to wystarczy na awans – mówi Pavel Nedved, grał w obu potyczkach z Realem 12 lat temu, a dziś pełni funkcję dyrektora Starej Damy.

Wciąż nie wiadomo, czy w drugim z półfinałów wystąpi Robert Lewandowski. Polski napastnik Bayernu w pucharowym spotkaniu z Borussią Dortmund zderzył się z bramkarzem Mitchellem Langerakiem. Złamana kość szczęki, nos i wstrząśnienie mózgu nie wybiły mu jednak z głowy chęci występu przeciwko Barcelonie. W niedzielę „Lewy” pochwalił się na portalach społecznościowych specjalną maską ochronną, dzień później trenował w niej na obiektach bawarskiego klubu. Guardiola zaznacza jednak, z decyzją o jego występie wstrzyma się do ostatniej chwili.

"Stara Dama" jest naprawdę stara

Starcie pokoleń w meczu Juve - Real (ANALIZA SKŁADÓW)

Juventus - Real

Więcej o LIDZE MISTRZÓW


Polecamy