Były piłkarz Legii Warszawa powiedział wprost: Wierzę w Marka Papszuna i Jana Urbana. I zapowiada gorącą wiosnę w PKO Ekstraklasie
Maciej Śliwowski, dawna gwiazda Legii Warszawa – mistrz Polski z 1994 i Rapidu Wiedeń – mistrz Austrii 1996, zdobywca Pucharu Austrii 1995 wierzy, że rok 2026 będzie w naszym futbolu lepszy niż 2025. Sam zajmuje się trenowaniem młodych piłkarzy pod Warszawą i ma nadzieję, że uda mu się wyszkolić wartościowego środkowego napastnika.

fot. Adam Jankowski
Jaki był rok 2025 dla polskiej piłki nożnej?
Maciej Śliwowski: Stał pod znakiem zawirowań, ciągle się coś działo. Na pewno brakowało spokoju, na szczęście postawiono na odpowiedniego trenera w reprezentacji Polski. Dobrze, że wybrano Jana Urbana, bo to osoba, która wie jak trafiać do zawodników, rozmawia z nimi. Szybko nowy selekcjoner sprawił, że w kadrze zapanowała dobra atmosfera i udało się osiągnąć wartościowe wyniki. Na pewno w 2025 roku cieszyło, że Legia i Jagiellonia dotarły do ćwierćfinałów Ligi Konferencji, a w kolejnym sezonie aż czwórka przedstawicieli ekstraklasy dostała się do fazy ligowej tych rozgrywek. Z naszymi klubami liczy się Europa, a trzeba przyznać, że są coraz lepiej zarządzane i powiększają swoje budżety. Ekstraklasa ma wiele plusów – możemy się szczycić pięknymi stadionami, wspaniałymi kibicami i jest to pięknie opakowane w telewizji. Słyszałem te narzekania na Ligę Konferencji, ale w niej gramy też z mocnymi przeciwnikami z silnych krajów.
Jesteśmy jeszcze za słabi na Ligę Mistrzów?
Na razie budujemy pozycję ekstraklasy w Lidze Konferencji, a stąd do Ligi Europy nie jest tak daleko. Wszystko trzeba wywalczyć na boisku. Ekstraklasa się rozwija i jeżeli nie zabraknie nam konsekwencji to osiągniemy tą Ligę Europy, a nawet Ligę Mistrzów.
Legia po ćwierćfinale Ligi Konferencji w kolejnym sezonie nie dostała się do fazy pucharowej. Jaki jest powód takiego zjazdu?
Fatalne zarządzanie i brak koncepcji, a może ciągłe zmienianie tych koncepcji. Duży budżet nie gwarantuje sukcesów, skoro źle się inwestuje pieniądze.
W dzisiejszej Legii nie grają zbyt słabi piłkarze?
Za dużo jest średniaków, którzy się nie nadają na Legię. Przypadkowi piłkarze nie dają gwarancji wyników, ale teraz – taką mam nadzieję – to się zmieni wraz z przyjściem Marka Papszuna. To trener, który wszystko uporządkuje, poukłada. Jeżeli się zgodził na przyjęcie oferty z Legii to na pewno działacze dali mu pełnię władzy i wolną rękę przy najważniejszych ruchach. Jestem pod wrażeniem sztabu Papszuna, liczby jego współpracowników, widać, że będzie dbałość o szczegóły, detale, co akurat cechuje szkoleniowca, który osiągał świetne wyniki z Rakowem Częstochowa. Adrian Siemieniec ma podobną pozycję w Jagiellonii i jest odzwierciedlenie w rezultatach, podobnie może być z Legią Papszuna, człowieka z charyzmą i charakterem. Wierzę w Jana Urbana w reprezentacji i Marka Papszuna w Legii.
Nie brakuje nam w ekstraklasie dziewiątek dających gwarancję dobrej skuteczności?
Tomas Bobcek z Lechii Gdańsk to fajny chłopak, ma liczby i interesują się nim kluby z lepszych lig niż ekstraklasa. Nie da się jednak ukryć, że cierpimy w ekstraklasie na brak polskich dziewiątek, co wynika z niedoskonałości szkolenia. Łatwiej wychować wartościowego pomocnika, u napastnika potrzebne jest więcej czasu, cierpliwości, powtarzalności pewnych zachowań, nawyków.
Mamy złych ludzi od szkolenia?
Nie powiem tako, ale zbyt mało uwagi poświęcamy kandydatom na napastników, brakuje im treningów strzeleckich, ćwiczenia zachowań. Nie ma kto im dawać odpowiednich wskazówek, takie jak choćby ja dostawałem w Legii od słynnego, nieżyjącego Lucjana Brychczego. W szkoleniu dzieci nie tylko napastników warto odejść od części schematów na rzecz czystego futbolu, który nie jest matematyką.
Mamy na tyle dobre dziewiątki, by awansować do finałów Mistrzostw Świata 2026?
Obserwuje Roberta Lewandowskiego w Barcelonie i widzę, że nie biega tyle co pięć lat temu, nie gra tak intensywnie, oczywiście kluczowy wpływ na to ma wiek. Lewy nie zatracił umiejętności snajperskich, teraz operuje głównie w okolicach pola karnego, ale musi dostawać podania. Uważam, że w reprezentacji Polski ma od kogo, Piotruś Zieliński jest w świetnej formie, dobrze gra Jakub Kamiński, w Premier League błyszczy Matty Cash, liczę rzecz jasna na Nikolę Zalewskiego. Cieszy mnie postawa Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora w FC Porto, bo obrona to podstawa. Obaj opuścili Anglię, ale trafili do bardzo dobrego klubu, grają regularnie, dobrze, złapali pewność siebie. Zawsze jestem optymistą i uważam, że mamy duże szanse wygrać baraże i awansować na mundial, czego potrzebuje polska piłka nożna. Nie jesteśmy tacy słabi, jak niekiedy sami siebie oceniamy. Nie mamy też słabych trenerów, tylko czasami utrudniamy wybicie się tym dobrym. Medale mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich zdobywaliśmy gdy za sterami zasiadali polscy szkoleniowcy – Kazimierz Górski, Antoni Piechniczek, Janusz Wójcik.
Rozmawiał Jaromir Kruk








