menu

Lech i Raków walczą w Europie. W Poznaniu i Częstochowie panują odmienne nastroje

17 sierpnia 2022, 13:07 | Grzegorz Bawół

Już jutro Raków Częstochowa i Lech Poznań rozpoczną zmagania w ostatniej, czwartej rundzie eliminacji do Ligi Konferencji Europy. Mimo awansu i jednych i drugich, nastroje ich kibiców diametralnie się różnią. Poznański zespół podejmie luksemburski F91 Dudelange, a ekipę z Częstochowy czeka rywalizacja ze Slavią Praga - oba te zespoły w ostatnich latach grały również z warszawską Legią. Rewanże - 25 sierpnia.


fot. Glos Wielkopolski

Teoretycznie łatwiejsze zadanie ma "Kolejorz", ale jego forma w obecnym sezonie nakazuje podejść do rywalizacji z F91 Dudelange z dużą ostrożnością. W krajowej ekstraklasie podopieczni Holendra Johna van den Broma zajmują... ostatnie miejsce, z zaledwie jednym punktem na koncie po trzech rozegranych spotkaniach.

- Dla mnie była to kolejna niepotrzebna porażka, na którą nie zasłużyliśmy. Musieliśmy dokonać wielu zmian w składzie, było to konieczne ze względu na sprawy fizyczne. Gramy ostatnio niedziela-czwartek-niedziela, więc potrzebowaliśmy świeżych zawodników. Graliśmy nieźle, walczyliśmy do samego końca, ale widocznie to okazało się za mało. Nie mogę powiedzieć, że zawodnicy nie chcieli, dlatego nie mogę zaakceptować tej porażki. Pracujemy ciężko nad tym, żeby poprawić tę sytuację. Nienawidzimy przegrywać i muszę czasami się powtarzać. Idziemy dalej, bo już w czwartek czeka nas kolejne spotkanie w europejskich rozgrywkach. Tam akurat mamy lepsze wyniki, ale my chcemy je osiągać także w ekstraklasie. Brakuje nam wciąż skuteczności, ale też nad tym pracujemy, nad finalizacją akcji, czy dokonywaniem właściwych wyborów - powiedział po meczu ze Śląskiem, trener John van den Brom.

Poznaniacy rywalizują w Lidze Konferencji po tym, jak odpadli w 1. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. W poprzedniej rundzie LK mieli kłopoty z Vikingurem Reykjavik - okazali się lepsi w dwumeczu od Islandczyków dopiero po dogrywce (0:1 i 4:1), a z trybun towarzyszyły im gwizdy.

Natomiast F91 Dudelange został wyeliminowany przez szwedzkie Malmoe FF w kwalifikacjach Ligi Europy. W rewanżu na własnym stadionie rywal "Kolejorza" zremisował 2:2, ale pierwsze spotkanie przegrał 0:3. Dudelange całkiem niedawno miał okazję mierzyć się z polskim klubem - w eliminacjach Ligi Europy w 2018 roku okazał się lepszy od Legii. Przy Łazienkowskiej goście zwyciężyli 2:1, a w Luksemburgu było 2:2, co było wówczas wielką sensacją.

Świetnie w europejskich pucharach spisuje się Raków. W poprzedniej rundzie LK wicemistrz Polski bez kłopotów wyeliminował Spartaka Trnawa (2:0, 1:0). To drugi z rzędu (i w historii) sezon drużyny Marka Papszuna w rozgrywkach UEFA. Łącznie w dziesięciu meczach Ligi Konferencji, licząc z poprzednią edycją, ekipa z Częstochowy aż dziewięć razy zachowała czyste konto. W weekend niespodziewanie jednak stracili punkty z Jagiellonią.

- Nie widzę problemu w łączeniu ligi i pucharów. Powinniśmy mecz z Jagiellonią wygrać, ale się nie udało. Tak po prostu zdarza się w pojedynczych spotkaniach. Zmieniliśmy dość mocno skład, a i tak pokazaliśmy, że można dobrze zagrać. W czwartek poprzeczka będzie zawieszona wysoko albo bardzo wysoko. Można prześledzić co Slavia dokonała do tej pory w pucharach, z Ligą Mistrzów na czele. To drużyna z innej półki, będziemy jednak na pewno walczyć - powiedział trener Marek Papszun.

Z listy zarejestrowanych na mecz ze Slavią zniknęli Ben Lederman i Fabio Sturgeon. W przypadku tego pierwszego powodem jest kontuzja barku. Polak urodzony w USA nabawił się jej w wyjazdowym meczu z Górnikiem Zabrze. Z wczorajszych informacji wynika, że do pełnej sprawności 22-latek wróci dopiero za dwa miesiące.

Szansę na występ ma za to Gustav Berggren, który wskoczył do kadry za Ledermana. Póki co Szwed zaliczył jedynie połowę z Górnikiem. Trener Papszun nie był z niego zadowolony, czego zresztą nie ukrywał na pomeczowej konferencji. W miejsce Sturgeona pojawił się za to Marcin Cebula - ważny gracz zeszłego sezonu, ostatnio mający regularne problemy z urazami. Dalej poza kadrą Rakowa pozostają stoperzy: Andrzej Niewulis i Tomas Petrasek.

Rywalem piłkarzy spod Jasnej Góry w 4. rundzie eliminacji będzie Slavia Praga, która w poprzedniej fazie okazała się lepsza od Panathinaikosu Ateny (2:0, 1:1). To aktualny wicemistrz Czech, mający w składzie kilku reprezentantów kraju. Łącznie Slavia jest 13-krotnym mistrzem Czechosłowacji i siedmiokrotnym mistrzem Czech (m.in. w latach 2019-2021). Przed rokiem "czerwono-biali" byli przeciwnikami Legii w decydującej fazie kwalifikacji Ligi Europy. W Pradze było 2:2, a rewanż przed własną publicznością warszawski zespół wygrał 2:1 i awansował do rozgrywek grupowych.


Polecamy