menu

Kolejna porażka Unii Tarnów na własnym stadionie

13 października 2012, 23:39 | Grzegorz Domagalski

Unia Tarnów przegrała trzeci z rzędu mecz u siebie i po znakomitym początku sezonu, przesuwa się w dół tabeli. Dziś z Tarnowa, po zwycięstwie 1-0, komplet punktów wywiozła Olimpia Elbląg, a jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył Oleg Ichim.

Sytuacja finansowa Unii wciąż jest bardzo zła
Sytuacja finansowa Unii wciąż jest bardzo zła
fot. Michał Gąciarz/Gazeta Krakowska

Każdy kto interesuje się sytuacją na szczeblu drugiej ligi wie, z jak wielkimi problemami finansowymi i organizacyjnymi zmaga się zespół z Tarnowa. Trener drużyny „Jaskółek”, Tomasz Kijowski na każdym kroku podkreśla, że jego zawodnicy są stuprocentowymi amatorami, dla których gra w piłkę jest tylko dodatkowym zajęciem. Jakby tego było mało, przed meczem z Olimpią doszła jeszcze plaga kontuzji w zespole Unii, przez co trener nie mógł skorzystać z kilku podstawowych zawodników. O fatalnej sytuacji może świadczyć chociażby fakt, że w pierwszym składzie na dzisiejsze spotkanie znalazł się Sergiusz Kostecki, który trenuje z drużyną dopiero od kilku dni, a ostatnie miesiące spędził we Francji na… zbieraniu owoców.

Mimo wszelkich problemów, z jakimi zmaga się zespół Unii piłkarze z Tarnowa zapowiadali walkę o trzy punkty i trzeba im przyznać, że nie odbiegali znacząco umiejętnościami od Olimpii, której większość składu stanowili zawodnicy z krajów byłego Związku Radzieckiego. Na pierwsze 25 minut spotkania, można bez skrupułów spuścić zasłonę milczenia, gdyż na boisku nie wydarzyła się wtedy żadna, warta odnotowania sytuacja. Obie drużyny prezentowały taką samą piłkarską mizerię, nie rozpieszczając obserwatorów tego „widowiska”.

Po niemal półgodzinnej kopaninie Lubomir Lubenow podszedł do rzutu wolnego i z dalekiej odległości uderzył na bramkę Unii. Piłka po rękach interweniującego Tomasza Libery odbiła się od poprzeczki i wyszła na rzut różny, który - jak się okazało - zdecydował o losach tego meczu. Lubenow dograł piłkę z rogu boiska, a tę pomimo interweniujących obrońców „Jaskółek”, Oleg Ichim skierował do bramki. Tarnowianie próbowali wyrównać jeszcze przed przerwą, ale tak naprawdę stworzyli sobie tylko jedną okazję, kiedy Fabian Fałowski dostał i opanował piłkę na 13. metrze przed bramką Olimpii. Strzelił jednak w taki sposób, jak gdyby nie jadł przez ostatnią dobę żadnego posiłku i rosyjski bramkarz w bramce Olimpii nie miał żadnego problemu ze złapaniem piłki.

Na kolejną ciekawą sytuację na boisku, kibice musieli czekać aż do 57. minuty, gdy pięknym strzałem „nożycami” popisał się Lubenow, który na tle innych zawodników, przez cały mecz wyróżniał się niezłymi umiejętnościami technicznymi. W tej sytuacji bez zarzutów spisał się jednak dobrze ustawiony Tomasz Libera. Mniej więcej pół godziny przed końcem meczu Unia rozpoczęła zdecydowane ataki na bramkę gości z Elbląga, z których większość była jednak na tak zwaną „aferę”. W 64. minucie odnotowaliśmy kolejny efektowny strzał z przewrotki, tym razem ze strony Unii, kiedy Jakub Wróbel był bliski zdobycia bramki swojego życia. Dobrze interweniował jednak Aleksei Rogachev, wybijając piłkę na rzut rożny. Trzy minuty później, z rzutu wolnego przy linii bocznej boiska, dogrywał Sergiusz Kostecki, a Paweł Węgrzyn strzelił głową minimalnie obok słupka bramki Elblążan. Na pięć minut przed końcem meczu, po strzale z rzutu wolnego, wprowadzonego po przerwie Adriana Ślęzaka, piłka uderzyła w poprzeczkę bramki Rogacheva i opuściła boisko.

Przez niemal całą drugą połowę Unia atakowała prawię całą drużyną, natomiast Olimpia całą drużyną się broniła. Gospodarze nie odmienili już jednak losów tego meczu i przegrali trzeci z rzędu mecz na własnym stadionie.

Warte odnotowania są bardzo gorzkie słowa trenera Unii Tomasza Kijowskiego, który na pomeczowej konferencji prasowej wyraził dość rozpaczliwą nadzieję, że ostatnie porażki zespołu może zainteresują kogoś, kto wyciągnie pomocną dłoń do klubu z Tarnowa. Teraz bowiem drużynie Unii - co nie dziwne - ciężko jest skupić się na treningach, a wcześniejszy groteskowy przykład Sergiusza Kosteckiego doskonale obrazuję sytuację tarnowskiego klubu.

Na koniec trzeba wspomnieć o zasługujących na pochwałę fanach „Jaskółek”, którzy kolejny raz wspierali swój zespół przez cały mecz, nawet gdy wynik dla ich drużyny nie był korzystny. Na stadionie w Tarnowie, pomimo bardzo dużej odległości pomiędzy tymi dwoma miastami, zameldowało się także kilku fanów Olimpii Elbląg.

Unia Tarnów - Olimpia Elblag 0-1 (0-1)

Bramki: 0-1 Ichim (26)


Polecamy