menu

KGHM Zagłębie Lubin - Wisła Płock 3:3. Comeback Zagłębia, sprawiedliwy remis w Lubinie (WYNIK, RELACJA, ZDJĘCIA)

21 października 2018, 17:24 | Piotr Janas

KGHM Zagłębie Lubin zremisowało z Wisłą Płock 3:3 w meczu 12. kolejki LOTTO Ekstraklasy, choć do przerwy przegrywało 1:3. Fatalne zawody rozegrał bramkarz gospodarzy Dominik Hładun, który maczał place przy wszystkich trafieniach dla gości. W drugiej połowie lubinianie zdołali odrobić straty i mecz zakończył się nie krzywdzącym żadnej ze stron podziałem punktów.


fot. FOT. Piotr Krzyżanowski

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.
1 / 11

Przed niedzielnym meczem w Lubinie dużo więcej niż o samym starciu miejscowego KGHM Zagłębia z Wisłą Płock, mówiło się o trenerach. Gości po raz pierwszy poprowadził Hiszpan Kibu Vicuna, który zastąpił zwolnionego w przerwie na reprezentacje Dariusza Dźwigałę.

Mariusz Lewandowski z kolei był już jedną nogą poza klubem, ale jako że dyrektor sportowy „Miedziowych” Michał Żewłakow nie znalazł jeszcze godnego następcy, to jego były kolega z kadry pozostał na stanowisku. Teoretycznie wynik starcia z Wisłą Płock miał nie mieć wpływu na jego los, ale wygrana mogłaby dać włodarzom lubińskiego klubu do myślenia.

Lewandowski zaskoczył obsadą ataku. Na pozycji numer 9 nieoczekiwanie wyszedł Bartłomiej Pawłowski. Patryk Tuszyński rozpoczął mecz na ławce, a Jakub Mares z powodu kontuzji nie znalazł się w osiemnastce.

Początek był obiecujący, ale z gry nieco więcej mieli goście. To oni jako pierwsi wyrzucili ręce w geście triumfu, po tym jak w 23 min wynik otworzył Ricardinho. Duży błąd popełnił w tej sytuacji bramkarz „Miedziowych” Dominik Hładun, który najpierw „wypluł” piłkę po uderzeniu Jakuba Łukowskiego, a następnie nie zatrzymał dobitki Brazylijczyka z ostrego kąta.

Zagłębie rzuciło się do odrabiania strat i niespełna 10 min później do wyrównania doprowadził Damjan Bohar. Słoweniec wykończył akcję Pawłowskiego, który z przyzwyczajenia często zbiegał do boków boiska i na telebimach Stadionu Zagłębia znów widniał remis.

Lubinianie rozochoceni tym trafieniem zepchnęli gości do defensywy i stworzyli sobie dwie nie 100, ale 200 proc. sytuacje. Najpierw jednak Bohar nie trafił w piłkę na czwartym metrze po doskonałym dograniu Filipa Jagiełły, a chwilę później kompletnie osamotniony na dziesiątym metrze Łukasz Janoszka trafił prosto w Thomasa Dahne. Futbolówka po tym strzale wróciła pod nogi „Ecika”, ale ten znów kopnął w sam środek bramki, gdzie zbierający się Niemiec popisał się kolejną skuteczną interwencją.

Te okazje musiały się na gospodarzach zemścić i stało się to jeszcze przed przerwą. Do piłki zagranej z głębi pola przez Damiana Szymańskiego dopadł Jakub Łukowski i przelobował wychodzącego z bramki Hładuna. Golkiper Zagłębia kolejny raz przyczynił się do utraty gola.

Jakby tego było mało, po zmianie stron wychowanek Zagłębia miał prawdziwe Deja vu, z tym że tym razem Łukowski minął go dryblingiem zanim umieścił piłkę w siatce. Warto dodać, że w obu tych sytuacjach nie popisali się też obrońcy Zagłębia.

Trener Lewandowski musiał reagować zmianami. Wprowadzony z ławki Tuszyński wywalczył karnego, którego w 79 min na gola zamienił Filip Starzyński, wlewając nadzieję w serca miejscowych kibiców. Zagłębie dalej napierało i zostało wynagrodzone przez los za grę do końca. W 89 min celną główką po rzucie rożnym popisał się Pawłowski i oba zespoły podzieliły się punktami.