menu

Jagiellonia Białystok - Zagłębie Lubin. Ireneusz Mamrot: Jesteśmy w takiej sytuacji, że nie możemy już mówić o braku szczęścia

5 grudnia 2019, 16:36 | JLAS

Piłkarze Jagiellonii Białystok w sobotę (godz. 15) podejmą Zagłębie Lubin. - Mamy swoją motywację, złość w naszej drużynie jest bardzo duża, podobnie jak chęć zwycięstwa. Na pewno siła ofensywna Zagłębia jest jedną z lepszych w tej lidze. Musimy być zdeterminowani i skoncentrowani - mówi trener Jagiellonii Ireneusz Mamrot, cytowany przez oficjalny portal klubu.

Ireneusz Mamrot przed meczem z Zagłębiem Lubin
fot. Wojciech Wojtkielewicz
Ireneusz Mamrot przed meczem z Zagłębiem Lubin
fot. Wojciech Wojtkielewicz
Ireneusz Mamrot przed meczem z Zagłębiem Lubin
fot. Wojciech Wojtkielewicz
Ireneusz Mamrot przed meczem z Zagłębiem Lubin
fot. Wojciech Wojtkielewicz
Ireneusz Mamrot przed meczem z Zagłębiem Lubin
fot. Wojciech Wojtkielewicz
1 / 5

[przycisk_galeria]

- Każdy mecz ma inną historię, natomiast teraz jesteśmy w takiej sytuacji, że nie możemy już mówić o braku szczęścia i powiedziałem to też zawodnikiem w szatni. Musimy teraz przede wszystkim wyeliminować te błędy i być skuteczniejszym. Nie będziemy zwalać wszystkiego na niefart, bo my temu szczęściu musimy pomóc. Po ostatnim meczu tego nie mówiłem - dodaje szkoleniowiec Żółto-Czerwonych.

CZYTAJ TEŻ: Mecz z Zagłębiem Lubin ostatnim dzwonkiem dla Jagiellonii Białystok

Po porażce w ostatnim meczu z Rakowem Częstochowa (1:2) nastroje w białostockim zespole dalekie były od dobrych.

O wyniku zadecydowało 30 minut po przerwie, kiedy oddaliśmy inicjatywę przeciwnikowi i byliśmy za mało agresywni. Drugiego gola straciliśmy natomiast w momencie, w którym zaczęliśmy bardzo dobrze grać. Jesus miał nawet lepszą sytuację niż rzut karny, po czym dostaliśmy cios. To był nasz ogromny błąd, bo powinniśmy inaczej zachować się w tej sytuacji, kiedy Bartek Kwiecień stracił piłkę - analizuje Mamrot. - Wiem, że spadła na mnie krytyka po tym, że wprowadziłem na boisko Zorana Arsenicia za Juana Camarę, który miał jedną udaną akcję, a z drugiej strony trochę mniej pomagał nam w defensywie. Szukałem nowych rozwiązań w środku pola i uważam, że gdybym drugi raz miał decydować o roszadach, prawdopodobnie postąpiłbym podobnie. Zresztą sam Juan schodząc z boiska potwierdził, że tego dnia grał słabo i mu po prostu nie szło. Ja też mam na ławce zawodników, po to, by byli gotowi do gry. Nie chciałbym też zwalać winy tylko na Juana, bo generalnie w tym meczu na skrzydłach nie stwarzaliśmy sytuacji. Coś drgnęło, gdy na bok boiska zbiegł Jesus Imaz, wtedy zaczęliśmy trochę inaczej grać.

ZOBACZ: Co najbardziej irytuje kibiców Jagiellonii Białystok? Postawa piłkarzy czy polityka klubu?

Trener Jagiellonii odniósł się też do krytyki, która spadła na jego głowę po przegranym spotkaniu w Bełchatowie. Chodzi o wypowiedzi szkoleniowca, który nie zwykł publicznie oceniać indywidualnie swoich piłkarzy.

- Ludzie często też uważają, że jak czegoś nie powiem na konferencji, to to samo dzieje się w szatni. Każdy trener ma swoje metody pracy. Są tacy, którzy lubią na konferencjach wytykać błędy swoim piłkarzom i wskazywać winnych, ja natomiast robię to na odprawach meczowych. Szatnia to jest nasze zamknięte środowisko i zawsze wychodzę z założenia, że tam można wszystko powiedzieć, a na zewnątrz już nie. Czy to się komuś podoba czy nie, nigdy publicznie nie będę uderzał personalnie w zawodników - kończy Mamrot.

[xlink]402301e8-c4f8-b30d-b5c5-b260c84d2741,ebfaafd2-e2ca-2562-1158-9bfa02d7e9e5[/xlink]


Polecamy