menu

„Bez znieczulenia” Andrzej Grajewski: Odszedł wielki Franz Beckenbauer [ZDJĘCIA]

14 stycznia, 12:17 | Andrzej Grajewski

Odszedł Franz Beckenbauer – wielki dżentelmen na boisku, wspaniały trener i wielki twórca jeszcze większego Bayernu Monachium, którego był i piłkarzem, i trenerem, i prezydentem. Mam do „Kaisera” bardzo osobisty stosunek, mieliśmy bowiem niejedną okazję, aby się dobrze poznać. Dlatego bardzo osobiście traktuję tę stratę.

Podziękowanie i pożegnanie Franza Beckenbauera na telebimie na Allianz Arenie przed meczem Bayern Monachium - Hoffenheim
fot. EPA/PAP
Franz Beckenbauer jako zawodnik Cosmosu Nowy Jork w towarzystwie Giorgio Chinaglii (drugi z lewej) i Pelego w 1977 roku
fot. EPA/PAP
Franz Beckenbauer przed meczem Kaizer Chiefs - Orlando Pirates w Durbanie w Republice Południowej Afryki w 2007 roku
fot. EPA/PAP
Franz Beckenbauer w towarzystwie Michela Platiniego, Angela Marii Villara Llona, prezydenta FIFA Seppa Blatter, Pelego, Bobby'ego Charltona w 1998 roku
fot. EPA/PAP
Franz Beckenbauer z prezesem Bayernu Monachium Ulim Hoenessem w 2016 roku
fot. EPA/PAP
Franz Beckenbauer z trenerem Bayernu Monachium Pepem Guardiolą na stadionie Ptasie Gniazdo w Pekinie w 2015 roku
fot. EPA/PAP
Franz Beckenbauer i Johann Cruyff w finale mistrzostw świata 1974 RFN - Holandia (2:1) w Monachium
fot. EPA/PAP
Kapitan reprezentacji RFN Franz Beckenbauer wznoszący Puchar Świata po zwycięstwie w finale mistrzostw świata 1974
fot. EPA/PAP
Franz Beckenbauer ze swoimi butami „Kaiserami” podczas konferencji w Suttgarcie w 2013 roku
fot. EPA/PAP
Franz Beckenbauer i kanclerz Niemiec Angela Merkel promujący mistrzostwa świata 2006 w Niemczech
fot. EPA/PAP
Król i Cesarz futbolu - Pele i Franz Beckenbauer podczas ceremonii wręczenia nagród FIFA w Zurychu w 2004 roku
fot. EPA/PAP
Franz Beckenbauer i premier Wielkiej Brytanii Tony Blair na Downing Street 10 w Londynie w 2006 roku
fot. EPA/PAP
Dwie legendy niemieckiej i światowej piłki nożnej - Franz Beckenbauer i Uwe Seeler na AOL Arena w Hamburgu w 2006 roku
fot. EPA/PAP
Kibic oddający hołd Franzowi Beckenbauerowi po śmierci „Kaisera” 7 stycznia 2024 roku przed wejściem do centrum treningowego Bayernu Monachium przy Säbener Straße
fot. EPA/PAP
Wiązanka i znicz przed wejściem do centrum treningowego Bayernu Monachium przy Säbener Straße po śmierci Franza Beckenbauera
fot. EPA/PAP
Symboliczne miejsce hołdu oddawanego Franzowi Beckenbauerowi z kartką z napisem „Dziękujemy, Franz” przy Säbener Straße przed centrum treningowym Bayernu Monachium
fot. EPA/PAP
Napis „Dziękujemy, Franz” wyświetlony 8 stycznia 2024 roku na fasadzie Allianz Arena po śmierci „Kaizera”
fot. EPA/PAP
Portret Franza Beckenbauera i księga kondolencyjna wystawione w monachijskiej Hofkapelle (kaplicy) 11 stycznia 2024 roku
fot.
Sympatyk Franza Beckenbauera wpisujący się do księgi kondolencyjnej wystawionej w w monachijskiej Hofkapelle (kaplicy) 11 stycznia 2024 roku
fot. EPA/PAP
Niemcy oddający hołd Franzowi Beckenbauerowi w monachijskiej Hofkapelle (kaplicy)
fot. EPA/PAP
„Dziękujemy, Franz” na telebimie na Allianz Arenie przed piątkowym meczem 17. kolejki Bundesligi Bayern Monachium - Hoffenheim
fot. EPA/PAP
Symboliczne pożegnanie Franza Beckenbauera przed piątkowym meczem 17. kolejki Bundesligi Bayern Monachium - Hoffenheim
fot. EPA/PAP
Piłkarze Bayernu Monachium oddający hołd „Kaizerowi” przed piątkowym meczem 17. kolejki Bundesligi Bayern - Hoffenheim
fot. EPA/PAP
Piłkarze Bayernu Monachium i Hoffenheim oddający hołd Frnzowi Beckenbauerowi przed piątkowym meczem 17. kolejki Bundesligi
fot.
Pożegnanie Franza Beckenbauera przed piątkowym meczem 17. kolejki Bundesligi Bayern Monachium - Hoffenheim na Allianz Arenie
fot. EPA/PAP
1 / 25

Podczas różnych benefisowych meczów miałem przyjemność pewnie więcej niż 10 razy spotkać się, a nawet zagrać w drużynie z Franzem. Począwszy od eventów na wyspie Sylt, gdzie graliśmy dobroczynnie dla fundacji Beckenbauera, organizowałem też 60. urodziny Lwa Jaszyna, na które wszyscy najwięksi piłkarza świata przyjechali do Moskwy, oczywiście z „Kaiserem” na czele. A co najważniejsze – i do dziś jestem z tego bardzo dumny – udało mi się przywieźć niemiecką drużynę oldbojów w składzie między innymi z Beckenbauerem, Gerdem Muellerem, Horstem Hrubeschem, braćmi Foersterami, czy Karl-Heinzem Rummenigge w 1995 roku do Warszawy i rozegrać na stadionie Legii mecz z okazji 50-lecia zakończenia II wojny światowej z reprezentacją Polski oldbojów.

Z delegacją przyleciał ówczesny prezydent DFB i na środku boiska uścisnął się na znak przyjaźni między sportowcami ze świętej pamięci naszym najwybitniejszym trenerem, panem Kazimierzem Górskim. Pamiętam, że dzień przed meczem siedzieliśmy w hotelu „Victoria” w kawiarni i nieśmiało zapytałem Franza, czy zachęciłby całą drużynę, aby wspólnie poszli na Grób Nieznanego Żołnierza, który jest naprzeciwko, i złożyli hołd ofiarom wojny. Powiedział bez chwili zawahania: – Andreas, zrobimy to nawet zaraz, nie potrzebuję z nikim rozmawiać, to jest dla nas oczywiste, skoro jesteśmy w Warszawie. Postaraj się tylko o piękny wieniec, my się na niego złożymy i zachowamy się tak, jak należy w rocznicę zakończenia wojny.

Tak zrobiliśmy, bo Franz miał posłuch absolutny nie tylko wśród kolegów z boiska. Jego fundacja zajmowała się pomocą dla biednych i to też mi imponowało. To był gość, który nie potrzebował siły głosu, aby przekonać innych. Bo był postacią wielkiego formatu jako piłkarz i trener, ale przede wszystkim jako człowiek. Dlatego uważam, że – choć pewnie bardziej dziś będziemy zachwycać się grą Leo Messiego czy Cristiano Ronaldo – takiego błysku, charyzmy i autorytetu nie mają nawet ci dwaj najwięksi gwiazdorzy dzisiejszych czasów razem wzięci. Bo Franz był niepowtarzalny. I w pełni zasłużył już za życia na to, aby Alianz Arena w Monachium nosiła nazwę Beckenbauera. Nie tylko dlatego, że był najlepszym libero, najlepszą piątką w historii futbolu. Był bowiem kimś więcej niż prezydentem Bayernu, był jego architektem i budowniczym, w tej odsłonie w jakiej dziś znamy klub z Bawarii.

Franz był mistrzem świata jako zawodnik, zdobył też ten tytuł jako trener. Co obserwowałem z bardzo bliska, bo jako przedstawiciel głównego sponsora reprezentacji Niemiec miałem wstęp nawet na tajne treningi drużyny Beckenbauera. Grali w niej Panowie Piłkarze – Matthaus, Voeller, Littbarski, czy Brehme; i kilku innych naprawdę wybitnych – ale w szatni i na boisku nie mieli nic do powiedzenia. Decydował tylko jeden człowiek – Beckenbauer. I z tej roli zapamiętam Franza na zawsze. Niech spoczywa w pokoju.


Polecamy