menu

Po meczu Hiszpania - Chile: Zmierzch Bogów (KOMENTARZ)

19 czerwca 2014, 11:55 | Grzegorz Ignatowski

W środę 18. czerwca nastąpił koniec pewnej epoki. Reprezentacja Hiszpanii przegrała z Chile i straciła szanse na wyjście z grupy na Mistrzostwach Świata w Brazylii. W ten sposób nastąpił zmierzch Bogów, którzy przez poprzednie sześć lat wygrywali niemal wszystko, co było do wygrania. Co było przyczyną porażki?

Tak naprawdę ta porażka nie jest żadnym zaskoczeniem. Jako pierwszy przewidział ją chyba Vicente Del Bosque, który mówił, że nie widzi "ognia" w oczach piłkarzy. Mistrzowie świata i dwukrotni mistrzowie Europy byli już nasyceni, a według wielu opinii kiedy już raz znajdziesz się na szczycie świata, to ponowne wejście na niego nie daje już takiej satysfakcji. A przecież Iker Casillas, Xabi Alonso i Sergio Ramos, w tym sezonie dotarli dodatkowo na najwyższy szczyt piłki klubowej.

Jednak mistrzowie nie tylko byli wypaleni. Niektórzy z nich zwyczajnie nie byli w optymalnej formie. Iker Casillas w minionym sezonie popełnił chyba więcej błędów niż w całej swojej dotychczasowej karierze, Xavi był cieniem samego siebie w Barcelonie, Fernando Torres nie strzelał bramek, David Villa borykał się z kontuzjami, a Cesc Fabregas myślał o swojej przyszłości, ponieważ jego odejście z Barcelony było przesądzone już przed Mundialem. W ten sposób utrzymujemy obraz drużyny wypalonej i zdekoncentrowanej. Ale to dopiero mały skrawek większej całości.

Skoro Del Bosque wiedział, że coś nie gra, to dlaczego nie zdecydował się na zmiany? Selekcjoner reprezentacji Hiszpanii wierzył, że Diego Costa stanie się zawodnikiem, który wniesie nową jakość. Jeśli wchodzisz do nowego otoczenia to potrzebujesz pomocy, jakiegoś wsparcia lub znajomej twarzy i Del Bosque o tym pomyślał, powołując na Mistrzostwa Świata Koke i Juanfrana z Atletico Madryt. Jednak kiedy doszło do pierwszego meczu, obaj zasiedli na ławce rezerwowych. W efekcie piłkarze przyzwyczajeni do tiki-taki usiłowali zmienić sposób gry, nie szukali już podań w trójkącie, które na poprzednich turniejach były kluczem do sukcesu, lecz starali się znaleźć Diego Costę długim podaniem. Ten przegrywał jednak większość pojedynków główkowych i w nowym systemie okazał się zupełnie bezużyteczny. W meczu z Chiijczykami Diego Costa przegrał wszystkie pojedynki główkowe z niższym o 17 centymetrów Garym Medelem, z kolei Fernando Torres po wejściu na boisko pokazał, że ten Medel nie jest żadnym fenomenem walki powietrznej.

Podsumowując, za porażkę można obwiniać przede wszystkim trenera, który stał się zakładnikiem mistrzów świata i Europy. Sam trener przyznał, że nie miał moralnej siły, żeby odsunąć kilku utytułowanych piłkarzy i postawić na młodzież. Del Bosque wolał zdradzić tiki-takę i postawić na nieco inny system gry, niż zrezygnować z zawodników, którzy wcześniej wygrywali turnieje. Jednak czy w ten sposób nie zdradził też swoich piłkarzy? Dobry trener wie, kiedy powiedzieć dość i zamiast wyznawać filozofie zgodnie z którą ci, którzy razem wygrywali mają prawo razem przegrać, powinien dać drużynie zastrzyk świeżej krwi i pozwolić grać w stylu, który wychodzi im najlepiej. Del Bosque przegrał sam ze sobą, bo nie potrafił podjąć właściwej decyzji, a właśnie na tym polega funkcja selekcjonera - na błyskawicznym podejmowaniu odważnych decyzji, które mają wyjść na dobre drużynie, a nie poszczególnym jej częścią.

Wielu fachowców mówi, że mimo tej porażki Hiszpania zdominuje futbol na wiele lat, bowiem w kolejce czeka kolejna niezwykle utalentowana generacja. Nie zgadzam się z tym. Tacy piłkarze jak Carvajal, Jese, Suso, Deloufeu, Muniain czy Sergio Roberto to nie ta półka co Xavi, Iniesta, Villa czy Puyol. A oprócz tego nie wiadomo czy ci zawodnicy mają coś, co często nazywa się mentalnością zwycięzców. Zmierzch Bogów, którego byliśmy świadkami będzie szedł w parze z końcem ery sukcesów reprezentacji Hiszpanii.

Choć Xavi, Iniesta, Casillas, Sergio Ramos, Pique, Fabregas, Xabi Alonso, Busquets, Cazorla, David Silva, Villa, Torres czy Pedro są obecnie wielkimi przegranymi, to trzeba im oddać pokłon za to, czego dokonali w poprzednich latach. Oni tworzyli jedną z najlepszych drużyn w historii futbolu i niezależnie od tego, czy teraz wygrywają czy przegrywają, należy im się szacunek. Hiszpanio, może i odpadłaś z Mistrzostw Świat, ale i tak jesteś wielka.


Polecamy