menu

,,Bez znieczulenia'': Szacunek dla Igi, a ,,Lewy'' miał fart...

18 lutego, 15:48 | Andrzej Grajewski

Nazwisko Igi Świątek było odmieniane we wszystkich przypadkach we wszystkich istniejących językach świata po tym, co młoda Polka pokazała w finale turnieju w Katarze, rywalizując z Jeleną Rybakiną. A dała dowód, że jest najlepsza na świecie ratując seta, w którym przegrywała już 1:4; doprowadzając w nim do zwycięskiego tie-breaka. A później w dobrym, pewnym stylu krocząc do końcowego zwycięstwa. Po prawdzie, później był to już koncert w wykonaniu Igi, za który zasłużyła na wielkie brawa. A takie oklaski – niestety – omijają ostatnimi czasy zdecydowaną większość innych polskich sportowców. Tymczasem naprawdę taki uśmiech, jakim Świątek czarowała po triumfie w Doha chcielibyśmy oglądać u naszych reprezentantów w skokach narciarskich i innych dyscyplinach zimowych. W obecnym sezonie taki widok już raczej nie będzie dany kibicom znad Wisły, dobrze więc, że przebudził się chociaż Robert Lewandowski. A w każdym razie, że widzimy progres w jego grze.

FOT. Iga Świątek podczas turnieju WTA 1000 w Dausze
FOT. Iga Świątek podczas turnieju WTA 1000 w Dausze
fot. Nur Photo/East News

Kapitan reprezentacji Polski strzelił bardzo ładną bramkę z akcji w meczu z Celtą, a drugiego gola dołożył w szczęśliwych okolicznościach z rzutu karnego. Oczywiście, przy pierwszym podejściu do jedenastki bramkarz się ruszył, i był 20 centymetrów przed linią, a przepisy są takie, że sędzia miał prawo to powtórzyć. Tyle że przy powtórce widzieliśmy, że kolega Lewandowskiego znajdował się w polu karnym, co jest też niedozwolone. I arbiter powinien ponownie zareagować. Nie zareagował jednak i pytanie, z jakiego powodu był bierny?

Każdy może odpowiedzieć sobie we własnym zakresie, ja nie ukrywam, że kibicuję Realowi Madryt, więc nie jestem specjalnie obiektywny. Barcelona wreszcie wygrała, ale wydaje mi się, że to w dłuższej perspektywie nie będzie miało większego znaczenia dla Katalończyków. Znów się bowiem męczyli, znów nie było widać nie tylko polotu, ale długimi momentami nawet pomysłu na skuteczną grę. Xavi wygląda na zrezygnowanego; nie jest pierwszym wybitnym piłkarzem, który nie okazał się wybitnym szkoleniowcem...

A skoro już mowa o piłce i karnych, to jedenastka dla Rakowa, który po raz kolejny zagrał bardzo, bardzo, bardzo słaby mecz, tym razem z Piastem – ale do tego, przyzwyczailiśmy się pod kierunkiem trenera Dawida Szwargi – wydaje mi się co najmniej kontrowersyjna. Została bowiem podyktowana po kopnięciu piłkarza częstochowskiego klubu w podeszwę. Co na logikę możliwe było tylko przy zagraniu przez niego nakładką, które jeszcze kilka sezonów temu było bezwzględnie karane. Teraz jednak przepisy – najwyraźniej - ewoluują w jakimś przedziwnym, niezrozumiałym dla mnie kierunku.

Byłem właścicielem zawodowego klubu piłkarskiego, działałem w kilku innych, mam ukończony kurs sędziowski, a przestaję rozumieć interpretacje regulaminów. W każdym razie nie podobała mi się praca arbitrów także w meczu na szczycie PKO Ekstraklasy, w którym wybiegana i solidna Jagiellonia nie zasłużyła na porażkę z minimalistycznym Lechem. Czy wymęczona i szczęśliwa wygrana w Białymstoku pomoże rozkręcić się Kolejorzowi? Nadal mam co do tego wątpliwości. Uzasadnione...

[polecany]25955779[/polecany]


Polecamy