menu

Centralna Liga Juniorów U-19: Wschód dla Legii, na Zachodzie rywalizacja zacięta i nieprzesądzona

15 kwietnia 2018, 22:25 | Jacek Czaplewski

Ledwie siedem kolejek pozostało do zakończenia fazy zasadniczej w Centralnej Lidze Juniorów U-19. Najbliżej gry w półfinałach jest Legia Warszawa, która w grupie wschodniej wyrobiła sobie bezpieczną przewagę nad resztą stawki. W grupie zachodniej rywalizacja jest zdecydowanie bardziej wyrównana.

Mecz Jagiellonia - Korona zakończył się wygraną 1:0. Trafił Piotr Pierzchała
Mecz Jagiellonia - Korona zakończył się wygraną 1:0. Trafił Piotr Pierzchała
fot. Anatol Chomicz

Personalnie Legia oczywiście zmieniła się dość istotnie, ale sezon przebiega na razie całkiem analogicznie do poprzedniego. Na tym samym etapie drużyna prowadzona przez Piotra Kobiereckiego zgromadziła wprawdzie dwa punkty mniej (55) niż rok temu, ale za to nie zaznała goryczy porażki. W grupie wschodniej nikt specjalnie na Legię nie naciska; druga Cracovia ma dziesięć punktów mniej (45) przy jednym zaległym spotkaniu. Wywalczenie awansu do półfinału wydaje się być więc dla stołecznej drużyny kwestią czasu, a czwarty z rzędu tytuł mistrza Polski planem do zrealizowania.

W rundzie wiosennej juniorzy Legii rozegrali sześć meczów, spośród których wygrali pięć. Postawił im się tylko Progres Kraków. W tym spotkaniu padł remis 2:2. Widowisko należało do otwartych; obie strony z łatwością dochodziły do sytuacji strzeleckich, prezentując przy tym dojrzały futbol. Trzy gole zostały strzelone jeszcze przed przerwą. Legii nie pomogły specjalnie posiłki z szerokiego składu pierwszej drużyny (Mateusz Praszelik) oraz trzecioligowych rezerw (Amos Thompson, Kacper Wełniak). W każdym razie drużyna i tak wracała ze stadionu Hutnika w niezłych nastrojach, ponieważ pozostała jedyną niepokonaną w całej lidze.

Kilku zawodników przedłużyło już umowy, z innymi rozmowy trwają. Do seniorskiej drużyny na razie nikt jednak nie dołączył. Z rocznika 1999 z powodzeniem radzi sobie jedynie Sebastian Szymański, ale nie sposób traktować go jako zawodnika kadry U-19, skoro nie rozegrał w CLJ ani jednego meczu (pomógł tylko w Lidze Młodzieżowej), a w Ekstraklasie takie występy zdarzyły mu się już sezon temu.

W peletonie za Legią jest kilka drużyn, które walczą zarazem o utrzymanie (byt po tym sezonie zachowa ledwie sześć), jak i o awans do finałowej czwórki. Niewygodnym przeciwnikiem wydaje się być Cracovia. Napsuła krwi liderowi (2:2, 0:0), a w trzech ostatnich spotkaniach wbiła jedenaście bramek, nie tracąc przy tym żadnej. W nagrodę za postępy i wysiłek wyróżniony występami u Michała Probierza w Ekstraklasie został już Sebastian Strózik. W kolejce czeka Daniel Pik, którego w zimowym okienku wykupiono z Polonii Warszawa. Wiosną ten pomocnik zdobył pięć bramek.

Cracovia tak jak Legia ma zatem w CLJ mocną reprezentację. Sposób na nią znalazł do tej pory jedynie Motor Lublin, który w meczu 5. kolejki wygrał 4:1. Kapitalne zawody rozegrał wówczas Szymon Rak – autor wszystkich bramek dla zwycięskiej drużyny. Co ciekawe, trzy dni wcześniej dane było mu zadebiutować w trzeciej lidze. Tam również trafił do siatki, ustalając wynik na 5:0 z Karpatami Krosno. W klasyfikacji strzelców U-19 Rak ma jedenaście trafień. Przegrywa wyraźnie z Piotrem Pierzchałą, który dla Korony Kielce zdobył szesnaście bramek. Bez jego skuteczności drużynie nie uda się powalczyć z Cracovią o miejsce premiowane grą w półfinałach mistrzostw Polski. Na razie Korona jest trzecia z trzema punktami straty do Cracovii (42).

W grupie zachodniej nie ma aż tak dobrze punktującej drużyny jak Legia – jest za to ścisk w czołówce; liderująca Pogoń Szczecin zgromadziła ledwie trzy punkty więcej (50) od czwartego Zagłębia Lubin (47). Zdecydowanie inaczej było sezon temu, kiedy na tym samym etapie właściwie mieliśmy pełną jasność: zespoły Lecha Poznań i Pogoni już wyraźnie odstawały wtedy od reszty stawki i w niedługim czasie uzyskały prawo gry w fazie pucharowej. Niewykluczone, że uczynią to ponownie, choć już raczej nie z takim animuszem.

Tej wiosny Lech trzeci w tabeli Lech (48 punktów) jeszcze nie przegrał. W 23. kolejce mierzył się we Wronkach z Górnikiem Zabrze. I tak jak jesienią (5:1) nie pozostawił mu złudzeń. Tym razem może nie wygrał tak okazale, ale na pewno zasłużenie. W 3 minucie zamieszanie w polu karnym wykorzystał Marcin Maćkowiak, a w 88 minucie ładnym uderzeniem po długim słupku wynik ustalił Jakub Karbownik (rocznik 2001). Gola celebrował przybijając piątki przez ogrodzenie kolegami, którzy akurat zasiedli na trybunach. W listopadzie przedłużył umowę z „Kolejorzem” o trzy lata. Dyrektor Tomasz Rząsa określa go jednym z najbardziej uzdolnionych skrzydłowych całej akademii. Jest szansa, że w następnym sezonie będzie dla seniorskiego Lecha tym, kim teraz staje się rok starszy Tymoteusz Klupś. To zresztą w tym klubie naturalna droga dla piłkarzy z potencjałem. - Dla każdego z nas gra przy Bułgarskiej to cel numer jeden – przyznał zresztą Karbownik po podpisaniu nowej umowy.

W ostatniej kolejce najwyższy wynik sezonu ustanowiła Arka Gdynia, która rozgromiła Miedź Legnica, wygrywając 8:0. Drużyna żółto-niebieskich ma jednak sporą stratę do miejsca premiowanego grą w fazie pucharowej i raczej niewiele wskazuje na to, że w najbliższym czasie coś się w tej sprawie zmieni. Na osłodę z pewnością pozostaną wspomnienia z początku jesieni, kiedy udało się wygrać w Derbach Trójmiasta z Lechią Gdańsk 2:0. Obie bramki zdobył Jan Łoś (rocznik 2000), który czeka na swoją szansę u Leszka Ojrzyńskiego. Na razie jedynie miał szansę uczestniczyć w treningach i raz jako rezerwowy podczas spotkania Pucharu Polski z Chrobrym Głogów.


Polecamy