Bogusław Baniak: Byliśmy trochę frajerkami
- To że jesteśmy beniaminkami jeszcze w nas tkwi. Byliśmy trochę frajerkami, bo się nabiegamy, napracujemy, a schodzimy z boiska pokonani - powiedział po porażce 1:2 z Zawiszą Bydgoszcz trener Miedzi Bogusław Baniak.

fot. Bartłomiej Hamanowicz
Legniczanie naprawdę bardzo dobrze zaprezentowali się na tle innego kandydata do awansu do ekstraklasy. Jednak w dalszym ciągu ma problemy ze skutecznością. Choć stworzyli więcej podbramkowych sytuacji niż przyjezdni, to ekipa z Bydgoszczy częściej uderzała w światło bramki.
To już drugi mecz, w którym legniczanie na boisku przeważali, ale ostatecznie to rywal zdobywał trzy punkty.- Wszystko nam zagrało, oprócz wyniku - powiedział trener Miedzianki. - Mecz toczony był na poziomie ekstraklasowym i na pewno mógł się podobać zarówno legnickim kibicom, jak i telewidzom. Wiem, jak ważny był to mecz dla naszych kibiców, dlatego przepraszam ich za porażkę, ale gry swojej drużyny się nie wstydzę. Uważam nawet, że w drugiej połowie graliśmy bardzo dobrze, tylko zabrakło kropki nad i w postaci bramki. Cóż, błędów w defensywie liga nie wybacza, a tym bardziej Abbott - dodał.
Wysoki poziom meczu chwalił też trener Zawiszy Jurij Szatałow. - Z mojego punktu widzenia spotkali się dziś dwaj bardzo ciekawi i mocni rywale. Ja jestem w lepszym nastroju niż trener gospodarzy, bo wywalczyliśmy punkty. Jestem przekonany, że w Legnicy jeszcze wiele drużyn straci punkty. Współczuję zawodnikom, że musieli grać w tak potwornym upale, a jednocześnie podziwiam ich, że w tych warunkach motorycznie dobrze wytrzymali trudy meczu - powiedział.
Debiut w barwach Miedzianki zaliczył Aleksander Ptak. Bramkarz przyszedł do klubu w trybie awaryjnym, po tym, jak czerwoną kartką w meczu Pucharu Polski z Polonią Warszawa ukarany został Andrzej Bledzewski. Doświadczony gracz m.in. Zagłębia Lubin zapewniał, że jest w pełni gotowy do gry już teraz, bo cały czas był w treningu. Wypadł przyzwoicie, przy straconych bramkach nie miał wiele do powiedzenia.








