menu

Pogoń - Widzew. Która drużyna potrafi przełamać kryzys?

3 lipca 2020, 09:40 | PAS

Słabe mecze Widzew przeplata ze spotkaniami kompletnie nieudanymi, a tu nie ma mowy na przerwę, chwilę refleksji, spokojny trening.


fot.

Czas goni. Trzeba grać dalej. Już w niedzielę o godz. 17 łodzianie zmierzą się w Siedlcach z Pogonią. Mecz poprowadzi Piotr Idzik (Poznań). W ostatniej kolejce Pogoń też dała plamę, przegrywając z mocno młodzieżową Olimpią Elbląg 0:1 (dziewięciu piłkarzy miało nie więcej niż 20 lat!). Oj, nie spisali się byli widzewiacy: Kacper Falon, Marcin Kozłowski, Tomasz Wełna i były ełkaesiak Tomasz Magol.
Wygląda na to, że spotkają się ze sobą dwie drużyny pogrążone w sportowym kryzysie.
Czas skończyć z dziadostwem apelował kilka dni temu były znakomity piłkarz Widzewa, dziś trener Sławomir Majak. Było to wołanie na puszczy, bo w ostatniej kolejce kibice przeżyli kolejne wielkie rozczarowanie. Widzew tylko zremisował 1:1 z Elaną Toruń, choć prowadził po golu (dziewiętnastym) strzelonym przez kapitana Marcina Robaka.
Sytuacja jest trudna, a w niedzielę będzie jeszcze trudniejsza. Z kartkowych powodów w składzie zabraknie dwóch pomocników Bartłomieja Poczobuta i Adama Radwańskiego. Ani jeden, ani drugi nie błyszczeli w ostatnim spotkaniu, ale... Kadrowe ubytki do minimum ograniczają możliwość personalnych roszad.
Pewnie trener Marcin Kaczmarek znów zdecyduje się na grę dwoma napastnikami, choć ten pomysł słabo sprawdził się w spotkaniu z Elaną. Powiedzmy wprost napastnicy Marcin Robak i Rafał Wolsztyński jakby nie widzieli siebie na boisku i ze sobą nie współpracowali. W miejsce Poczobuta wejdzie pewnie Marcel Gąsior, który w meczu z toruninami dał... słabą zmianę. Z deszczu pod rynnę? Może jednak Widzew potrafi zagrać tak jak w ostatnim meczu przed wybuchem pandemii, gdy w starciu na szczycie zasłużenie pokonał Górnika Łęczna 2:1. Jeśli na lepszą grę go nie stać, nie ma co myśleć o awansie do I ligi.


Polecamy