menu

Rafał Wolski, piłkarz Lechii Gdańsk: Nie jestem cierpliwy i nie lubię siedzieć na ławce [rozmowa]

21 września 2018, 18:18 | Paweł Stankiewicz

Rafał Wolski jest blisko powrotu na boisko w ekstraklasie po kontuzji zerwania więzadła krzyżowego w lutowym meczu z Piastem Gliwice. Piłkarz Lechii Gdańsk znajdzie się w „18" na sobotni mecz (godz. 18) z Zagłębiem Lubin.

Rafał Wolski, piłkarz Lechii Gdańsk
Rafał Wolski, piłkarz Lechii Gdańsk
fot. Fot. Przemysław Świderski

Trener Piotr Stokowiec powiedział, że ile czasu zawodnik potrzebował na rehabilitację po kontuzji, to tyle samo musi mieć na odpowiednie wprowadzenie do zespołu. Wytrzymasz?

Zabrzmiało groźnie. (śmiech) Wiem jak się czuję, co przechodziłem i jak ciężko pracowałem, żeby wrócić na boisko. Od trenera będzie zależało ile będę dostawał minut. Rywalizacja w zespole jest spora i jestem tego świadomy. Czy aż tak długo będzie przebiegała moja aklimatyzacja po kontuzji kolana? Zobaczymy. Nie chcę tak daleko wybiegać w przyszłość. Cieszę się, że będę w "18" na mecz z Zagłębiem i jest duża szansa, że dostanę minuty na boisku.

Jesteś cierpliwy?

Raczej nie. Piłkarz gdyby był cierpliwy, to nie byłoby dobrze, bo kariera jest krótka i trzeba walczyć, aby osiągnąć maksimum. Nie lubię czekać i siedzieć na ławce, ale czasami trzeba trochę zdjąć nogę z gazu i zaufać sztabowi szkoleniowemu i tak jest u mnie. Nie wiem, kiedy pojawię się w podstawowej "11". Chcę wrócić zdrowy i dać jakość.

Szkoleniowiec sugerował Ci, że dłużej możesz pograć we wtorkowym meczu Pucharu Polski z Wisłą w Krakowie?

Pewne jest, że będą zmiany w składzie. Teraz przygotowujemy się do meczu z Zagłębiem i zobaczymy, co będzie dalej. Mogą być urazy, a czas na regenerację będzie krótki.

Zagrałeś przeciwko Karpatom Lwów i odczuwałeś jakieś obawy czy już zapomniałeś o kontuzji?

Może w jednej czy drugiej sytuacji trochę się zawahałem. Nic nie siedzi w głowie, nie bałem się ani przed meczem, ani w trakcie, że coś może mi się stać. Na pewno okres do powrotu jest trudny, bo co innego trening i mecz, ustawienie czy pewność siebie. To nie przychodzi od razu tylko potrzeba kilku spotkań, żeby wrócić do wysokiej formy. Ciężko pracuję i chcę jak najszybciej wrócić do gry.

To inna Lechia od tej, w której grałeś przed kontuzją. W czym różnią się Twoje zadania?

Skład się zmienił, bo odeszło sporo zawodników, a doszło sporo młodych chłopaków. Inne też jest ustawienie. Odnajdę się w tym.

O miejsce w składzie będziesz rywalizował zapewne z Patrykiem Lipskim, który wykonuje kawał roboty w defensywie. Jesteś gotowy na taką pracę właśnie w defensywie?

Oczywiście. W Wiśle graliśmy na dwóch środkowych pomocników, więc biegania było jeszcze więcej. Nie było żadnych dziur, problemów, a Wisła wygrywała. Chociaż grałem na pozycji numer "8", to nie przeszkadzało mi to, aby być z przodu, strzelać gole i mieć asysty. Jestem gotowy na to, aby ciężko pracować na boisku, pomagać drużynie w defensywie i dawać jakość w ofensywie. Mam nadzieję, że jak trener da mi szansę, to ją wykorzystam.

Trudno chyba będzie znaleźć miejsce na boisku i dla Ciebie i dla Patryka?

To już ból głowy trenera. Mam nadzieję, że sprawimy, aby trener przed każdym meczem zastanawiał się kto ma zagrać i w jakim ustawieniu. Każdy musi być gotowy, żeby wchodząc na boisko trzymać dobrą jakość zespołu.

Jaki termin wyznaczasz sobie, aby ponownie znaleźć się w podstawowym składzie Lechii?

Patrząc na innych zawodników, to niektórzy wracali wcześniej po zerwaniu więzadła krzyżowego. Jedni to wytrzymywali, a drudzy nie. Teoretycznie mógłbym już wrócić, bo od czerwca trenuję z zespołem. Cierpliwość była coraz mniejsza i cieszę się, że już będę w "18", bo nie mogę się doczekać powrotu na boisko.

Jak rozmawialiśmy na początku okresu przygotowawczego, to mówiłeś, że realny termin Twojego powrotu na boisku, to nawet sierpień.

Byłem gotowy, bo trenowałem i robiłem wszystko, co pozostali zawodnicy. Jednak brakowało jeszcze swobody, a wyniki badań były dobre, ale nie idealne. Czas trochę się wydłużył, ale przynajmniej jestem pewny tego, że jestem gotowy do gry i teoretycznie nie powinno mi się nic stać, bo mięśnie są odbudowane. Z formą też jest coraz lepiej. Od strony mentalnej jest też wszystko w dobrym stanie, bo wychodząc na trening niczego się nie boję i nie mam żadnej blokady.

Rozmawiałeś z piłkarzami, którzy wracali na boisko po tak ciężkiej kontuzji?

Miałem taką okazję chociażby w Orto Medzie w Łodzi, gdzie przez trzy miesiące przechodziłem rehabilitację. Byli chłopacy, którzy mieli zerwane więzadło krzyżowe już po raz drugi. Opowiadali jak było za pierwszym, że coś doskwiera, coś zakłuje. To już nie jest to samo kolano, co przed kontuzją. Trzeba się z tym liczyć, że rzepka będzie bolała przed dłuższy czas, ale trzeba to zostawić z boku i być przygotowanym, że teraz mogą zdarzać się takie sytuacje.

Reprezentacja Polski utrzymała 18. miejsce w rankingu FIFA

Press Focus