menu

Dawid Dzięgielewski (Motor Lublin): Wszystko jest w naszych nogach i przede wszystkim głowach

17 kwietnia, 06:05 | KK

Rozmawiamy z Dawidem Dzięgielewskim, skrzydłowym Motoru Lublin, który w ostatnim spotkaniu z Unią Tarnów strzelił dla żółto-biało-niebieskich jedną z bramek. Mecz zakończył się jednak niesatysfakcjonującym lublinian rezultatem 4:4.


fot. fot. Łukasz Kaczanowski

Przeciwko Unii byłeś aktywnym zawodnikiem, ale jako drużyna wynikiem możecie być rozczarowani.
Udało mi się strzelić bramkę i "zrobiłem" rzut karny, którego niestety nie wykorzystaliśmy. Starałem się, ale zabrakło nam tej jednej bramki, żeby wygrać. Co mam powiedzieć? Musimy wyciągnąć konsekwencje z goli, które straciliśmy. To jest kolejne spotkanie, w którym sami strzelamy sobie bramkę, więc trzeba wyciągnać wnioski i bardziej się skoncentrować w takich "banalnych" sytuacjach, bo tak nie może być.

W meczu z Unią straciliście aż cztery bramki i dodajmy, że strzelili wam je młodzieżowcy, bo w pierwszym składzie zespołu z Tarnowa znalazło się ich aż ośmiu.
Tak. Cóż, chwała im za to, że udało im się strzelić tyle bramek na Arenie Lublin. Na pewno ci młodzi chłopcy się cieszą i jest to dla nich fajne doświadczenie. To jednak boli, że strzelają nam młodzieżowcy. Nie możemy dopuszczać do sytuacji, że u siebie, na naszej Arenie, tracimy cztery bramki.

Ostatnie kilkanaście minut graliście praktycznie w osłabieniu, bo ty zmagałeś się na boisku z urazem. Co się stało?
Przy jednym z podań od kolegi niestety wyciągnąłem się za bardzo, noga odjechała i lekko naciągnąłem przywodziciel. Mam nadzieję, że tylko lekko, bo tak to odczuwam. Niestety, brakło już zmian i nie mogłem zejść, tylko musiałem jeszcze dowalczyć do 90 minuty. Mam nadzieję, że obędzie się bez gorszego urazu.

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że z drużyną dzieje się coś niewłaściwego. Może brakuje chemii czy po prostu rozmów na boisku? Wydaje się, że straciliście bramki w wyniku braku komunikacji.
Nie powiedziałbym, że jest jakaś zła atmosfera lub coś w tym stylu. Naprawdę w szatni jest super. Byłem w wielu szatniach i w innych miałem problemy, ale tu jest dobra atmosfera i na pewno nie ma co narzekać. Moim zdaniem brakuje nam chłodnej głowy czy koncentracji przy takich banalnych sytuacjach. Na tym bym się bardziej skupił niż na atmosferze.

Trzeba przyznać, że runda wiosenna zaczeła się zdecydowanie poniżej waszych oczekiwań.
Na pewno tak. Chcieliśmy jak najwięcej spotkań wygrywać, a na narazie zanotowaliśmy dwa remisy z drużynami, które są w dolnej części tabeli. Powinniśmy z nimi punktować. Co mam powiedzieć? Jeszcze jest dużo meczów, nasz awans na pewno nie jest przekreślony. Będziemy walczyć i na pewno tanio skóry nie sprzedamy. Wszystko jest w naszych nogach i przede wszystkim głowach.

Może w starciu z Unią za wcześnie uwierzyliście, że jest już po meczu, gdy było 2:0? Przez chwilę było nawet 3:0, ale po nieuznanej bramce zaczęły się kłopoty.
Nie wiem, czy może przez to wynikły błędy z naszej strony. Sam też popełniłem błąd przy pierwszej bramce i biorę ją na klatę, bo nie dogoniłem zawodnika, który strzelił nam gola, a ja miałem do niego metr. Mam nadzieję, że w następnych meczach będziemy bardziej skoncentrowani w takich sytuacjach i tyle.