menu

Mundial U-20. Karol Niemczycki: Niedziela przyniosła spadek, poniedziałek powołanie

15 maja, 20:31 | Kaja Krasnodębska

W niedzielę martwił się spadkiem z holenderskiej ekstraklasy, dzień później cieszył z powołania na mundial U-20. Nie Marcin Bułka z Chelsea, a trenujący w Holandii Karol Niemczycki powalczy o kolejne występy z orzełkiem na piersi.


fot. Kaja Krasnodębska

fot. Kaja Krasnodębska

fot. Kaja Krasnodębska

fot. Kaja Krasnodębska
1 / 4

Wyniki głosowania stworzonego przez dziennikarzy „Przeglądu Sportowego” były jednoznaczne. Kibice spodziewali się, że o miejsce w bramce reprezentacji Polski do lat 20 powalczą Radosław Majecki i Marcin Bułka. To właśnie te nazwiska najczęściej przewijały się w przewidywaniach ekspertów dotyczących powołań na organizowane w naszym kraju mistrzostwa świata rocznika 1999 i młodszych.

Selekcjoner Jacek Magiera postanowił jednak zaskoczyć i drugiego z nich do swojej reprezentacji w ogóle nie zaprosił. Zamiast golkipera Chelsea, którym interesuje się także PSG, wśród 21 zawodników znalazł się Karol Niemczycki. Tym samym uzupełni on bramkarską trójkę, w której znaleźli się Majecki oraz reprezentujący w tym sezonie barwy Puszczy Niepołomice Miłosz Mleczko.

Przy takiej konkurencji o grę na turnieju będzie bardzo ciężko. Przez cały rok przygotowań numerem jeden był Majecki, który już nie odczuwa skutków kontuzji. I choć stracił miejsce w składzie Legii Warszawa, wciąż może liczyć na zaufanie Magiery. Selekcjoner stawiał na niego jeszcze przed debiutem w Lotto Ekstraklasie. W marcu, gdy piłkarz Wojskowych był kontuzjowany, po jednej szansie otrzymali Mleczko i Niemczycki.

Co ciekawe obaj w reprezentacji U-20 debiutowali w tym samym meczu - 19 listopada w sparingu z Ukrainą w Bielsku-Białej. Zawodnik Puszczy znalazł się w wyjściowej jedenastce, a w 67 minucie zmienił go właśnie Niemczycki i w przeciwieństwie do swojego przeciwnika nie musiał wyciągać piłki z siatki. W marcu zrobił to już dwukrotnie, bo wynikiem 0:2 skończyło się rozgrywane w ramach Elite League spotkanie z Niemcami.

Były to jedyne dwa występy Niemczyckiego z orzełkiem na piersi. W przeciwieństwie do pozostałych reprezentantów Magiery nie grał w niższych kategoriach wiekowych. Niewiele doświadczenia ma także w seniorskiej piłce. Bo choć w holenderskiej ekstraklasie debiutował przeszło rok temu, w obecnych rozgrywkach dostał zaledwie jedną szansę. W sierpniu wystąpił w przegranym 0:2 meczu z Excelsiorem. Więcej na boisku już się nie pojawił, kolejne spotkania oglądając głównie z ławki. Pozycji numer dwa nie stracił już drugi sezon z rzędu, choć pewnie liczył na więcej.

Debiut w pierwszej drużynie przyniosło mu ostatnie spotkanie sezonu 2017/2018. Gdy jego drużyna nie grała już o nic, trener chcąc docenić jego codzienną pracę na treningach, wpuścił go na boisko w drugiej połowie. To rozbudziło apetyt wkraczającego do seniorskiego futbolu piłkarza. Jesienią liczył na kolejne występy, zwłaszcza że jego bezpośredni konkurent, numer jeden w bramce NAC Breda, nie był w życiowej formie. 27-letni Benjamin van Leer w 30 meczach wpuścił 67 goli i również przez to ekipa Polaka pożegnała się z rozgrywkami. Oficjalnie z Eredivisie spadła w niedzielę, dzień przed nieco zaskakującym powołaniem do kadry urodzonego 5 lipca 1999 roku zawodnika.

Poziom niżej Polak z pewnością będzie miał większe szanse na regularne występy, zwłaszcza że van Leer powróci do Ajaxu, z którego jest wypożyczony. W wywalczeniu miejsca w składzie mógłby pomóc mu także dobry występ na mundialu. Jak przyznawał w wywiadach, których bez problemu udziela również po angielsku, myśl o tym turnieju napędzała go do pracy, bo marzyć o powołaniu nikt mu nie zabronił. Zwłaszcza że po treningach w Holandii czuł się coraz lepszym zawodnikiem.

Do Bredy przeniósł się prawie 2,5 roku temu, w wieku niespełna 18 lat. Była to świadoma decyzja, a pochodzący z Krakowa zawodnik wiedział, że dorosłość zbliża się wielkimi krokami. Wyprowadzka z domu, w nowym mieście tylko przez chwilę dzielił mieszkanie z kolegą z zespołu. Później musiał zamieszkać sam, co dla żyjącego dotąd z rodziną chłopaka nie było proste. Przed Bredą występował bowiem w klubach z rodzinnego miasta: do Holandii wyjechał jako zawodnik Akademii Piłkarskiej Profi Zielonki, wcześniej występował w młodzieżowych zespołach Cracovii. Swoją przygodę z futbolem rozpoczynał w Garbarni.

Jeszcze rok temu do Polski przyjeżdżał tylko po to, aby napisać maturę. Teraz przyjedzie, by zagrać na być może najważniejszym turnieju swego życia.


Polecamy