menu

Lewandowski, Żewłakow, Brede i inni. Byli piłkarze w nowych rolach w Fortuna 1 Lidze

26 marca 2020, 10:40 | Piotr Wiśniewski

Kiedyś wykonywali polecenia trenerów na boisku, dziś sami zarządzają grupą - odpowiadają za wyniki, transfery, są odpowiedzialni za sferę sportową. W Fortuna 1 Lidze nie brakuje byłych piłkarzy, którzy kontynuują karierę w nowej roli.

Krzysztof Brede - kiedyś piłkarz, dziś trener lidera
Krzysztof Brede - kiedyś piłkarz, dziś trener lidera
fot. Andrzej Wisniewski / Polskapresse

Piłkarska kariera Krzysztofa Brede rozpoczęła się w młodzieżowej drużynie Lechii Gdańsk na początku XXI wieku. Stąd przeszedł do Lecha Poznań, w międzyczasie był wypożyczony do Arki Gdynia. Następnie reprezentował barwy Warmii Grajewo oraz Gryfa Wejherowo, by w sezonie 2004/05 wrócić nad morze. Z Lechią awansował do ekstraklasy, wcześniej stając się podstawowym zawodnikiem biało-zielonych, gdy ci grali w ówczesnej 2. Lidze - dzisiejszej Fortuna 1 Lidze. W ekstraklasie już miejsca dla niego nie było, odszedł do Olimpii Grudziądz. Karierę zawodniczą zakończył ostatecznie w Lechii - w latach 2011/12 występował w drugim zespole gdańszczan.

Potem przerzucił się w "trenerkę". Nowego zawodu uczył się u boku Bogusława Kaczmarka w gdańskim zespole, a następnie Michała Probierza, z którym pracował w Trójmieście i później w Jagiellonii Białystok. Samodzielną pracę rozpoczął w Chojniczance Chojnice. Od czerwca 2018 roku prowadzi Podbeskidzie, z którym jest bliski gry w ekstraklasie.

- Wiele się od Michała Probierza nauczyłem. To bardzo mądry trener, doświadczony, z dobrą intuicją. Cieszę się, że mieliśmy okazje pracować razem cztery lata. Swoje piętno na mnie odcisnął. Mam swój punkt widzenia na piłkę i swoje spostrzeżenia. Nie zamierzam niczego od niego kopiować, a wyciągnąć najlepsze. Tak samo jak od Bogusława Kaczmarka - mówił Brede w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

A zapytany o to, czy łatwiej być trenerem, który przeszłości był piłkarzem, czy łatwiej być trenerem bez doświadczenia piłkarskiego, odpowiedział: - To pierwsze. I wcale nie musi to być piłkarz z najwyższego topu. Wystarczy, że rozumie specyfikę szatni, zasady w niej panujące. To bardzo pomaga w pracy trenerskiej. Znasz potrzeby piłkarza, wiesz jak z nim rozmawiać. Naprawdę wiele można wynieść z takiego doświadczenia. Nie wiem czy lepsi są trenerzy, którzy w przeszłości grali w piłkę. Nie ma reguły. Podstawą jest umiejętność dialogu.

Jeszcze kilka lat temu po piłkarskich boiskach biegał Mariusz Lewandowski, który ma na koncie 66 występów w reprezentacji Polski. Piłkarski rozdział swojego życia "Lewy" definitywnie zamknął w 2014 roku. Trzy lata później otrzymał licencję trenerską UEFA Pro. W listopadzie 2017 roku zadebiutował jako trener Zagłębia Lubin. Z "Miedziowymi" pracował niemal rok. Przed rundą wiosenną przejął stery w Bruk-Bet Termalice Nieciecza.

- Jeżdżę na szkolenia, staże, staram się patrzeć jak pracują inni. Wiem doskonale, że można mieć różne systemy, dużo mówić o tym, ale nie każdy zawodnik będzie pasował do każdej układanki, taktyki. Dziś szkoleniowiec musi być elastyczny i staram się tak postępować. Nie wymienię żadnego trenera jako wzoru, ale miałem przyjemność być podopiecznym grupy wyśmienitych fachowców - tak swoją nową rolę widzi Lewandowski.

W Termalice były reprezentant Polski ściśle współpracuje z Marcinem Żewłakowem, którego pamięta z murawy. Zdarzyło im się nawet zagrać wspólnie w spotkaniu kadry. W styczniu Żewłakow został zatrudniony w klubie z Niecieczy w roli pełnomocnika zarządu ds. sportowych. Bogata zawodnicza kariera "Żewłaka" (m.in. Polonia Warszawa, KSK Beveren, Excelsior Mouscron, APOEL Nikozja, GKS Bełchatów, 25 gier w drużynie narodowej) z pewnością pomoże mu w pracy na nowym stanowisku.

Kibice Lecha Poznań mają dobre wspomnienia związane z Ivanem Djurdjeviciem piłkarzem. Nie bez przyczyny odbierał nagrody "piłkarza z charakterem". Właśnie waleczność, zawziętość były tymi cechami, z których słynął na boisku. W Lechu grał sześć lat. Wcześniej występował w Serbii, Hiszpanii, Portugalii. On także szybko zdecydował się na kontynuowanie związku z piłką w postaci szkoleniowej. Najpierw prowadził rezerwy "Kolejorza". Przez kilka miesięcy był pierwszym trenerem poznaniaków. Rok temu przyjął propozycję Chrobrego Głogów.

- Pierwsze kursy trenerskie robiłem już mając 25 lat, wiedziałem co chcę robić, kiedy przestanę grać. Dziś widzę, że każdy mój krok w piłce przygotowywał mnie do tego by zostać trenerem pierwszej drużyny Lecha. Idę przez życie biorąc to co daje, bez narzekań i kapryszenia. Zawsze wybierałem te trudne rozwiązania, tak było całą piłkarską karierę. Tak wyjechałem do Hiszpanii, czy Portugalii, tak też trafiłem do Lecha. Cały czas jadę po bandzie i potrzebuję tego, taki po prostu jestem. Jestem trenerem, który ma służyć zespołowi. Jestem gotów dać drużynie wszystko i chcę żeby oni dali z siebie wszystko, nie dla mnie tylko dla klubu. Od siebie i sztabu wymagam dużo, jesteśmy po to, żeby rozwijać tych piłkarzy, pomagać im, ale też po to, żeby wymagać - mówił "Ivan Groźny" jak ochrzciły go media, gdy pracował z Lechem, w rozmowie z "Super Expressem".

Drogę od zawodnika do trenera przechodzi obecnie Dietmar Brehmer, odpowiadający za wyniki Odry Opole. Z boiskowej rywalizacji pamiętają go zwłaszcza śląscy kibice, bo przez wiele lat występował w Polonii Bytom. Zaliczył krótkie epizody z niemiecką piłką (TSB Flensburg, Turu 1880 Duesseldorf). Kiedyś grał dla opolskiej Odry. Przed przejęciem opolan, był asystentem trenerem Kosty Runjaicia w Pogoni Szczecin.

Swoją maksymę trenerską opisuje w ten sposób: - Jako piłkarz bazowałem na cechach wolicjonalnych i motoryce. Lubię zawodników z takimi parametrami, ale nie zamykam się tylko na zawodników o tej szczególnej charakterystyce. Zdaję sobie sprawę, że piłkarz to człowiek, a każdy człowiek jest inny. Zdarza się, że wysokie umiejętności piłkarskie nie idą w parze z cechami wolicjonalnymi.

- Samodzielnie prowadziłem ROW Rybnik, Rozwój Katowice. Uważam, że przeszedłem ciekawą drogę w różnych klubach. Doświadczenie zebrane u boku Kosty Runjaicia z pewnością wzbogaciło mój warsztat - dodaje.

Z Polonią Bytom był związany również prowadzący obecnie Olimpię Grudziądz Jacek Trzeciak. Z bytomianami udało mu się awansować na najwyższy szczebel rozgrywkowy. W samej ekstraklasie rozegrał ponad sto meczów (Ruch Radzionków, RKS Radomsko, Polonia). Od Polonii rozpoczął przygodę z ławką trenerską. Potem z przerwami trzykrotnie wracał na ławkę bytomskiej drużyny. Pracował z piłkarzami ROW-u Rybnik. Jakim jest typem szkoleniowca? - Mój konserwatyzm polega na tym, że mam określoną wizję i jej się trzymam. Jako piłkarz grałem ofensywnie, bo taka gra jest

moim oczkiem w głowie. Konserwatyzm nie wyklucza ofensywnej gry, dlatego bardzo konserwatywnie podchodzę do tego, aby ofensywa była na pierwszym miejscu, a dopiero potem defensywa - tłumaczył 48-letni trener... smakosz dobrej herbaty.

- Herbatę uwielbiam. Po śniadaniu i kolacji to absolutna podstawa, w międzyczasie jeszcze kilka. Tak się składa, że 26. grudnia z okazji moich urodzin jeden z asystentów podarował mi puszkę z kilkoma rodzajami herbat. Ewidentnie trafił w mój gust! Nie mam ulubionego stylu, lubię posmakować herbat z różnych części świata - wyjaśniał w rozmowie z 1liga.org.

W przeszłości w piłkę grał Tomasz Tułacz, aktualnie trener Puszczy Niepołomice. Był wychowankiem Stali Mielec, w barwach której zaliczył blisko 130 spotkań w ekstraklasie oraz 44 w 1. Lidze - niegdyś nazywanej 2. Ligą. - Myślę, że trenerem jestem dzięki Zenonowi Książkowi, wychowawcy trenerów w Mielcu, u którego robiłem pierwszy kurs. On bardzo pozytywnie nastawił mnie na ten zawód. Drugą ważną osobą jest Włodzimierz Gąsior, trener, u którego debiutowałem w pierwszej drużynie Stali. Etos, etyka pracy - obserwując go, bardzo wiele się nauczyłem. Ale też było tak podczas pracy z Franciszkiem Smudą czy z Jackiem Zielińskim, który był moim trenerem w Tłokach - mówił Tułacz w wywiadzie dla "Dziennika Polskiego".

To dziś trener z najdłuższym stażem na szczeblu centralnym. - Miło mi, że jestem najdłużej pracującym szkoleniowcem w Polsce, ale nie przywiązuje do tego aż tak wielkiej wagi, po prostu uważam to za coś oczywistego. Jestem zdania, że wszyscy szkoleniowcy, którzy robią jakiś wynik, powinni dostawać większy kredyt zaufania. Tylko to gwarantuje realizację długofalowych celów, planów na przyszłość. Ostatnio jeden z dziennikarzy zadał mi pytanie, czy czasem nie za bardzo zasiedziałem się w Puszczy. Zabrzmiało co najmniej tak, jakbym miał iść do prezesa i sam się zwolnić, bo to anormalna sytuacja. Obaj skwitowaliśmy to uśmiechem. Mówiąc poważnie: wszystko, co jest budowane na solidnych podstawach ma sens. I takie funkcjonowanie drużyny wpływa na wyniki - komentował opiekun "Żubrów".

Zapach szatni z każdej strony zna Tomasz Kafarski. Większość swojej kariery piłkarskiej spędził w Kaszubii Kościerzyna. Pracę szkoleniową rozpoczął... w Kościerzynie. Następnie piął się w hierarchii trenerskiej. Prowadził Lechię Gdańsk, Cracovię, następnie Flotę Świnoujście, Olimpią Grudziądz, Bytovię Bytów, Górnika Łęczna. Teraz jest szkoleniowcem Sandecji Nowy Sącz.

- Nie znajdziecie trenera, który wam powie, że w jego zawodzie nie ma odrobiny aktorstwa. Każdego dnia musisz stanąć przed drużyną i powiedzieć to, co muszą usłyszeć. Nie zawsze prawdę. Najważniejszy jest efekt. Wiele rzeczy przychodzi spontanicznie. Czasem jeszcze dzień przed meczem nie wiem, jak postaram się finalnie zmotywować drużynę. Zawodnicy nie lubią schematów. Zawodnicy nie mogą w każdym momencie wiedzieć, czego spodziewać się po trenerze. Nie mają się mnie bać, ale niech wiedzą, że jestem wymagający. Ale gdy sytuacja nie wymaga koncentracji, lubię wprowadzić na treningu luźną atmosferę - mówił Kafarski weszlo.com.

Dariusz Marzec zaliczył blisko 200 gier w Wiśle Kraków. Z GKS-em Katowice zdobył Superpuchar Polski. Grał w Grecji i w Finlandii. U schyłku kariery reprezentował kluby z niższych lig. Pierwszą jego pracą jako trenera byli juniorzy "Białej Gwiazdy". Z czasem został asystentem w Górniku Łęczna, następnie pierwszym trenerem KKS-u Kalisz. Stal Mielec to pierwsze tak poważne wyzwanie Marca w roli szkoleniowca.

Piłkarskie przygotowanie do zawodu trenera przeszedł Piotra Zajączkowski. W przeszłości opiekun Stomilu Olsztyn występował w Olimpii Elbląg, Broni Radom, Jagiellonii Białystok, "Dumie Warmii", czy Jezioraku Iława. Zanim Zajączkowski przejął stery w olszyńskim zespole, pracował z wieloma klubami. Bagaż doświadczeń ma naprawdę spory.

Jednym z najbardziej znanych byłych zawodników w gronie pierwszoligowych szkoleniowców jest Dariusz Dudek, brat Jerzego Dudka. Dudek jako zawodnik związany był m.in. z GKS-em Katowice, Odrą Wodzisław Śląski, Legią Warszawa. Kilku występów zabrakło mu do liczby 200, jeśli chodzi o gry na poziomie ekstraklasy.

Dudek w nowej roli sprawdził się najpierw zostając dyrektorem sportowym Odry Wodzisław. Tam też był drugim trenerem. Funkcję asystenta pełnił ponadto w Piaście Gliwice, Śląsku Wrocław, Termalice. Samodzielnie prowadził Zagłębie Sosnowiec oraz GKS Katowice. Zagłębie przejął po raz drugi.