menu

Jagiellonia Białystok. Trener Ireneusz Mamrot o meczu z Żalgirisem Wilno, przerwie na mecze reprezentacji i kontuzji Sheridana

20 marca 2018, 17:44 | ted

Jagiellończycy w przerwie na mecze reprezentacji rozegrają sparing z wicemistrzem Litwy Żalgirisem Wilno. – Ten sobotni mecz kontrolny będzie istotny zwłaszcza dla zawodników, którzy dotąd grali trochę mniej. Na przykład Bodvara Bodvarssona nie miałem okazji dotąd zobaczyć w grze w dłuższym wymiarze czasowym – mówi Ireneusz Mamrot, trener Jagiellonii Białystok.

Jagiellonia prowadzona przez Ireneusza Mamrota wygrała na wiosnę sześć z siedmiu meczów i jest liderem ekstraklasy
Jagiellonia prowadzona przez Ireneusza Mamrota wygrała na wiosnę sześć z siedmiu meczów i jest liderem ekstraklasy
fot. Andrzej Banaś

Szkoleniowiec po wygranym meczu z Arką Gdynia dał zawodnikom kilka dni wolnego, a sam także udał się do rodzinnej Trzebnicy. Od środy jednak drużyna wraca do zajęć na boisku. Niestety, nadal na sztucznej płycie, bowiem naturalna murawa w Pogorzałkach, gdzie mieści się klubowa baza, jest mocno zmarznięta.

– Na pogodę nie mamy wpływu i musimy radzić sobie w takich warunkach, jakie są. Na obecną chwilę trudno mi powiedzieć, kiedy zaczniemy trenować na naturalnych boiskach. Chciałbym oczywiście, żeby to było jak najszybciej – tłumaczy Mamrot.

Na zgrupowania różnych reprezentacji wyjechało w sumie aż ośmiu zawodników Jagiellonii. To Taras Romanczuk i Przemysław Frankowski (pierwsza reprezentacja Polski), Roman Bezjak i Nemanja Mitrovic (Słowenia), Arvydas Novikovas (Litwa), Karol Świderski (Polska U-21), oraz Bartosz Bida i Mikołaj Nawrocki (Polska, U-17).

– Tych powołań jest sporo, a mogło być nawet więcej, bo wiem, że w kręgu zainteresowania selekcjonera reprezentacji Słowenii jest Dejan Lazarevic, natomiast o kadrę Czechów ociera się też Martin Pospisil – przyznaje Mamrot.

Ci dwaj piłkarze zostali jednak w Białymstoku i powinni być do dyspozycji szkoleniowca. Gorzej wygląda sytuacja z Cillianem Sheridanem, który wygraną z Arką przypłacił urazem wykluczającym go nie tylko z sobotniego sparingu z Żalgirisem, ale prawdopodobnie też z najbliższego meczu ligowego z Zagłębiem Lubin (2 kwietnia).

– Szacunek dla chłopaka, bo on tę akcję, po której zdobyliśmy zwycięską bramkę zrobił już na adrenalinie, grając z kontuzją. Na razie nie wiemy, jak poważny to jest uraz, ale nie wygląda to zbyt optymistycznie, bo nadal odczuwa duży ból, który przeszkadza mu nawet chodzić. Dlatego w jego przypadku zapowiada się dłuższa przerwa – mówi Mamrot.

Wygląda więc na to, że w obliczu kontuzji Sheridana, w sparingu przeciwko Litwinom trener białostoczan nie będzie miał do dyspozycji żadnego napastnika, bowiem Bezjak i Świderski, a nawet junior Bida wyjechali na zgrupowania.

– Będziemy musieli coś nowego spróbować, może ktoś inny zagra w ataku – zastanawia się Mamrot. – Ale po to są sparingi, żeby sprawdzać różne opcje i wynik tutaj nie jest najważniejszy. To przede wszystkim możliwość gry dla zawodników, którzy do tej pory mniej występowali. Każdy z nich jest w innej sytuacji i każdego przypadek jest indywidualny. Na przykład takiego Bodvara Bodvarssona nie miałem dotąd okazji zobaczyć w grze w dłuższym wymiarze czasowym , bo przyszedł do nas już po powrocie zespołu ze zgrupowania w Turcji – dodaje.

Pole manewru szkoleniowca powinien powiększyć wracający po kontuzji Bartosz Kwiecień.

– W poprzednim tygodniu trenował indywidualnie, a od środy zacznie już zajęcia z zespołem – przyznaje Mamrot.

Przerwa na kadrę w białostockim obozie powinna upłynąć w dobrych nastrojach, szczególnie po triumfie w tak niesamowitych okolicznościach, jak z Arką, kiedy dwa zwycięskie gole padły w doliczonym czasie gry.

– Na pewno obawiałem się tego, żeby nie przegrać drugiego meczu z rzędu przed tą przerwą. Wygraliśmy w takich okolicznościach i wszyscy o tym mówią, ale nikt nie patrzy, że graliśmy ogólnie dobry mecz, w którym długo nie mieliśmy szczęścia, bo konkretne sytuacje były. Pokazaliśmy jednak, że trzeba grać do końca i to na pewno cieszy – tłumaczy Mamrot.

Jaga ma obecnie trzy punkty przewagi nad Legią, która niespodziewanie przegrała u siebie z Wisłą Kraków 0:2. Biała Gwiazda w najbliższej kolejce podejmie innego kandydata do tytułu – Lecha Poznań i być może także urwie mu punkty.

– Wygrana Wisły z Legią wcale mnie nie zdziwiła, bo to bardzo dobry zespół, z którym też mieliśmy problemy – przyznaje Mamrot. – A jeśli chodzi o to, czy liczymy na czyjąś pomoc, to proszę napisać wyraźnie, że mamy patrzeć na siebie, a nie na innych. Jesteśmy w takiej sytuacji, że to nasz zespół jest pierwszy i nie jest od nikogo zależny – kończy trener Jagi.
[xlink]ef129fb4-e3e8-4f8b-0872-f271719ddbea,b79bd3c6-8582-1623-6297-1dbac81a40ac[/xlink]


Polecamy