menu

Farshad Ahmadzadeh: Decyzję o ewentualnym przedłużeniu kontraktu podejmę za pół roku

11 lutego, 11:18 | Rafał Hydzik

Miał zastąpić Jakuba Koseckiego, ale dotąd zawodził. W rundzie jesiennej brakowało mu ogrania z drużyną ze względu na brak przepracowanego okresu przygotowawczego. Zimą, pod wodzą nowego trenera, Iańczyk pracował na pełnych obrotach i strzelając trzy bramki w czterech występach udowodnił, że jest gotowy na ekstraklasę.


fot. WKS Śląsk Wrocław S.A.

Pół roku w kraju – czy Polacy potrafią już wymówić Pańskie nazwisko?
Nadal nie (śmiech). Ostatnio miałem w domu rutynową wizytę policjanta. Wyjął kartkę z moim nazwiskiem i zaczął się krztusić. Musiałem mu powiedzieć, że jestem po prostu Farshad!

Co może Pan powiedzieć o swoim pierwszym półroczu w nowej lidze? Jest Pan zadowolony, czy jest coś do poprawy?

Ja nie oceniam sezonu pod kątem indywidualnym. Dla mnie liczy się wyłącznie to, jak wygląda moja gra w kontekście całej drużyny. A w tym aspekcie nie jest kolorowo. Zajmujemy 14. miejsce, poniżej oczekiwań i każdy mecz jest dla nas teraz jak finał. A jeśli chodzi o moją formę, to chciałbym, by była na tyle wysoka, by tę sytuację poprawić.

Ma Pan teraz miarodajny pogląd, by ocenić i porównać LOTTO Ekstraklasę do Persian Gulf Pro League. Czym się różnią obie ligi?

Nie wiem, czy różnice można wynajdywać na samej linii Polska-Iran. Myślę, że trzeba spojrzeć szerzej i zestawić Europę z Azją. To jest zupełnie inny poziom grania, znacznie szybszy, z większym naciskiem na aspekt fizyczny.

Właśnie, jak trafił Pan do Polski, to brylował Pan techniką, a liga szybko Pana „zweryfikowała”. Tadeusz Pawłowski mówił wówczas, że fantazja nie wystarczy, a trzeba się skupić na kondycji i sile. Pracował Pan nad tymi aspektami?

Oczywiście dużo pracy włożyłem w okres przygotowawczy, którego latem nie miałem okazji przepracować. Nawet trener Paweł Barylski mówił, że to kluczowe w mojej ocenie. Teraz ma za sobą całą zimę treningów, także siłowych i motorycznych i jestem gotowy, by przystąpić do ligi.

W swoim debiucie z Cracovią, pokazał Pan piękną sztuczkę techniczną, która w błyskawicznym tempie obiegła internet na całym świecie. Dlaczego nie widzieliśmy ich więcej?
Nie mógłbym tak grać. To byłby brak szacunku do kibiców, by kombinować z jakimiś sztuczkami, kiedy wynik na tablicy jest niekorzystny. Te zagrania są efektowne, ale niestety często mało wnoszą do samej gry. Kiedy więc walczymy o punkty, wolę zainwestować swoje siły w kilka dodatkowych sprintów, zamiast grać pod publiczkę. Jeżeli jednak wrócimy do wygrywania, kibice mogą być pewni, że pokażę jeszcze kilka ciekawych zagrań.

Był Pan krytykowany za brak zaangażowania w defensywie. To kolejny aspekt, który Pan poprawił?

To prawda, zdarzyło mi się zaniedbać te obowiązki. To też wynika z aspektów fizycznych, które miałem do poprawy. Teraz z nowym trenerem pracujemy nad płynnym przejściem z fazy defensywnej do ofensywnej i na odwrót. Atakujemy w jedenastu i takimi samymi siłami bronimy. Nie ma więc mowy, żeby ktoś nie pracował na pełnych obrotach.

Jak się panu pracuje z Vitezslavem Lavicką?

To świetny trener, wszystko ma poukładane i wracam u niego do najwyższej formy. Wyjaśnił wszystkim, czego będzie wymagał na poszczególnych pozycjach. My, skrzydłowi, dostaliśmy od niego wolną rękę w polu karnym. To strefa, w której sami podejmujemy decyzje. Wiadomo co jest jego celem – Śląsk ma piąć się w górę tabeli.

Pańscy rodacy oglądają Pańskie poczynania na ekstraklasowych boiskach?

Tak, zdarza się, że włączą mecze Śląska. Zwłaszcza moja rodzina śledzi moją grę.

QUIZ - Prawdziwy test na sędziego piłkarskiego II. Znasz się? (KLIKNIJ TUTAJ)

A selekcjoner? Przychodząc do Śląska był Pan na liście rezerwowej reprezentacji, a teraz sytuacja się nieco... skomplikowała?
Na pewno jest inaczej, gdyż od dziś nie mamy selekcjonera (W dniu naszej rozmowy Carlos Quieroz dołączył do reprezentacji Kolumbii – przyp. red.). Wiem, że na pewno obserwują każdy mój mecz, ale w ostatnich kolejkach sezonu nie grałem prawie w ogóle, więc nie mieli argumentów, by znów poruszać mój temat w reprezentacji. Wierzę jednak, że jeśli w przyszłej rundzie zacznę znowu grać tak, jak wiem, że potrafię, to mogę wspiąć się wyżej, niż lista rezerwowa.

Jako pierwszy Irańczyk w historii ligi, byłby Pan skłonny polecić ekstraklasę swoim rodakom?

Oczywiście. To przede wszystkim świetna możliwość do rozwoju, gdyż tak jak wspomniałem, tutejsza piłka jest zupełnie inna, niż w Iranie. Coraz więcej nas trafia na zachód, do Holandii czy Belgii, ale Polska też jest świetnym miejscem, by rozpocząć europejską karierę.

Pański kontrakt w Śląsku obowiązuje do końca rundy. Chce Pan zostać we Wrocławiu?

To jest decyzja, którą chcę podjąć pod koniec sezonu. Jeśli to będzie dla mnie dobry okres, to na pewno rozważę możliwość pozostania w Śląsku.


Polecamy