menu

Boniek o Brzęczku: Nie będę się ośmieszał, obwiniając go o wszystko

11 września, 10:35 | ms

Zbigniew Boniek wypowiedział się na temat Jerzego Brzęczka, którego zwolnienia domagają się kibice reprezentacji Polski. - Jestem prezesem po to, by pomagać trenerowi, którego przecież sam wybrałem. Nie będę się ośmieszał, obwiniając go o wszystko. Żyjemy w czasach hejtu, ale to nie znaczy, że ja mam się zachowywać jak hejter - oznajmił w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.


fot. Andrzej Szkocki / Polska Press

Reprezentacja Polski ma za sobą dwa słabe mecze. Najpierw przegrała w Lublanie ze Słowenią 0:2, tracąc pierwsze gole i punkty w eliminacjach Euro 2020, a w poniedziałek w kiepskim stylu bezbramkowo zremisowała z Austrią na PGE Narodowym w Warszawie.

- Trzeba mieć pokorę, stąpać po ziemi, wiedzieć, że nawet po czterech kolejnych zwycięstwach może przyjść kryzys. Jako były piłkarz jestem przekonany, że nazywanie rywali "frajerami" to pierwszy krok ku nieszczęściu. Jeśli nie szanujemy naszych przeciwników, to tak naprawdę nie szanujemy siebie - przyznał w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Boniek.

Krytyki nie brakuje

Kadra prowadzona przez Jerzego Brzęczka niemal od początku jego kadencji jest krytykowana przez opinię publiczną za kiepski styl i brak przekonywujących zwycięstw. Kibice domagają się wręcz zwolnienia selekcjonera. Innego zdania jest za to Zbigniew Boniek, który mówi, że nie zwolni trenera, którego sam wybrał.

- W kadrze jest jak w rodzinie, kłopoty sprawiają, że się mobilizujemy, zwieramy szyki, wymyślamy rozwiązania, a nie plujemy jeden na drugiego i publicznie szukamy winnych. Jestem prezesem po to, by pomagać trenerowi, którego przecież sam wybrałem. Nie będę się ośmieszał, obwiniając go o wszystko. Żyjemy w czasach hejtu, ale to nie znaczy, że ja mam się zachowywać jak hejter - podkreślił prezes PZPN.

- Moim zdaniem w reprezentacyjnej piłce pytanie o styl jest mniej uzasadnione. Drużyny opierają swoją grę na indywidualnych możliwościach piłkarzy, ambicji i determinacji, bo o jakimś nadzwyczajnym zgraniu, telepatycznym porozumieniu nie ma mowy. Zawodnicy kadry mają za mało czasu na zgrupowaniach, by to wypracować - ocenił.

W październiku Biało-Czerwoni będą mieli najlepszą okazję, żeby zmazać plamę po wrześniowych meczach - zwłaszcza, że ich rywale to dwie najsłabsze drużyny w polskiej grupie. Najpierw - 10 października - reprezentacja zagra na wyjeździe z Łotwą, a trzy dni później podejmie na PGE Narodowym Macedonię.

Lepszej okazji nie będzie

Pierwsze mecze z tymi rywalami pokazały, że wywalczenie w sumie sześciu punktów w dwóch meczach wcale nie musi wydawać się oczywiste. Z Macedonią mieliśmy sporo szczęścia, wygrywając zaledwie 1:0, zaś z Łotwą trzy punkty zapewniliśmy sobie dopiero w końcówce, wygrywając 2:0.

- Nie ma meczów teoretycznych, nie ma meczów łatwych. Są punkty, które trzeba zdobyć, by na Euro 2020 pojechać. I wierzę, że je zdobędziemy, ale nie spacerem, tylko stuprocentowym zaangażowaniem - stwierdził były reprezentant Polski. Możecie sobie kpić z Bońka, ale on jest zadowolony z remisu z Austrią, bo widział, jak było trudno, i widział, że nasza drużyna miała słaby dzień - zaznaczył Zbigniew Boniek.


Polecamy