menu

Awans wywalczony w rzęsistym deszczu. Sląsk II Wrocław zagra w III lidze!

15 czerwca 2019, 19:53 | Rafał Hydzik

Śląsk II Wrocław pokonał AKS Strzegom 4:1, tym samym zapewniając sobie awans do III ligi.


fot.

Stadion przy Oporowskiej dawno nie widział tylu kibiców dopingujących Śląsk. Drużyna Piotra Jawnego nie zawiodła i dostarczyła sympatykom Trójkolorowych wynik, którego każdy oczekiwał. AKS Strzegom, choć nie bez walki, ponownie uznał wyższość wrocławian. Na Oporowską przyjechali jednak w mocno przetrzebionym składzie - na ławce rezerwowych zasiadło ledwie trzech zawodników. Już w okolicach 30 minuty trener Robert Bubnowicz musiał wykorzystać jedną ze zmian, z uwagi na kontuzję.

Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:1, do czego w dużym stopniu przyczynił się Mathieu Scalet. Francuz otworzył wynik w 13 minucie, jednak w dalszej fazie meczu zmarnował dwie świetne okazje, by zdobyć bramkę. W 16 minucie meczu napastnik strzegomian, Roland Emeka został sfaulowany w polu karnym przez Dariusza Szczerbala, co nie wzbudziło żadnych wątpliwości u arbitra. Jedenastkę pewnie wykorzystał kapitan Dawid Domaradzki.

Mecz był bardzo stonowany, a szanse bramkowe można by policzyć na palcach jednej ręki. W drugiej połowie Śląsk po raz pierwszy w klarownej sytuacji znalazł się około 60 minuty, kiedy to Mathieu Scalet został sfaulowany w niemal identycznej sytuacji do karnego z pierwszej połowy. Francuz podszedł do stojącej piłki i... uderzył prosto w słupek. Tę niewykorzystaną sytuację szybko zrekompensował jednak Patryk Caliński, który zdecydował się na uderzenie zza pola karnego. Po rykoszecie piłka wpadła do bramki.

Dopiero kwadrans przed końcem Śląsk podkręcił tempo i wreszcie znalazł sposób na zmęczonych strzegomian. W 77 min po świetym zachowaniu w polu karnym Łukasza Skrzypka, do siatki trafił kapitan Sląska, Adrian Sobczak. Kilka minut później pięknym strzałem z 20 metrów popisał się Grzegorz Kazimierowicz, strzelając czwartą bramkę dla WKS-u. Przed końcem meczu Śląsk wywalczył kolejną jedenastkę - tym razem do strzału podszedł... Maksym Wadach, rezerwowy bramkarz. Także on chybił, przegrywając pojedynek ze swoim vis-a-vis. Dwie dobitki także zostały wybronione.

Mecz zakończył się wynikiem 4:1.